Drogi Andrzeju! Kochanowski jest także dla mnie Najwyższym Autorytetem. Będę się jednak upierać przy zdaniu, że historia uczy, a że efekt nauki mierny...
Znacie porzekadło: Człowiek uczy się całe życie i głupi umiera. Ostatnio wzięłam sobie tę prawdę mocno do serca, przestałam oglądać telewizję i poddałam się bardziej optymistycznemu cytatowi z ojca literatury polskiej (jako że po drodze był Dzień Ojca): Miło szaleć, kiedy czas po temu - uciekłam od mętnej rzeczywistości w świat natury.
Dookoła jak makiem zasiał, tylko wiatraki w rytm wiatru mielą ciszę, przerywaną niekiedy nalotem szpaków, krzykiem mew. Tak, jestem nad morzem, jak wielu emerytów, korzystających z możliwości taniego wypoczynku, zwanego nadal wczasami pod gruszą, chociaż, jako żywo, żadnej gruszy nie uświadczysz w bliższej i dalszej okolicy. Nie puszczaliśmy tu wianków, bo a nuż dopłynęłyby do Szwecji i znów mielibyśmy najazd, może nawet potop? Po co wywoływać wilka z lasu? Przy obecnej polityce klimatycznej, ochoczej walce z drzewostanem, wcześniej czy później nas to czeka. Z cywilizacją stykam się w najbliższym miasteczku: ceny przyprawiają o zawrót głowy, więc mniej będzie bolał powrót do hałasu, powietrza nie pierwszej jakości, wszechobecnych śmieci, brudnych przystanków autobusowych... W optymistycznej perspektywie jest także nasze miejskie targowisko, z jego przebogatą ofertą, w miarę dostępną dla emerytów.
Wracając do historii: Toczy się ona od wojny do wojny, z wzmiankami o królach, cesarzach i carach, rewolucjach, zmianach terytoriów. Dlaczego ta nauka nie opiera się na rozwoju myśli ludzkiej, dobrodziejstwie wynalazków, nie stąpa śladami wielkich ludzi, geniuszy sztuki? Wprawdzie uwzględnia odkrywców, ale ich postacie też kojarzą się z podbojami, np. wybijaniem Indian w Ameryce, zamienianiem mieszkańców Afryki w niewolników. Ciągle coś "podbijamy" bieguny, niebo, kosmos... Ciągle walczymy o coś lub przeciw czemuś: o pokój, czyste powietrze, wyższe pensje, przeciw przemocy, wyimaginowanym wrogom, rasizmowi, o prawa dla LGBT i przeciw LGBT. Widać walka jest nieodłączną częścią natury ludzkiej, więc trudno się dziwić, że doświadczenia, wyniesione z historii, niczego nie uczą. Na ścieżce, wiodącej do domku, spotkałam zajączka. Popatrzył i uciekł w popłochu. Rozpoznał we mnie człowieka.
Emilia Tesz



Komentarze