Sinice zakwitły w tym roku wyjątkowo wcześnie. Pojawiły się już w wielu miejscach na zbiorniku. - Był niski poziom i wysoka temperatura wody, to mogło mieć wpływ na tak wczesne zakwity - mówi Grzegorz Misiak, kierownik zbiornika. Upały w najbliższych dniach mogą jeszcze pogorszyć jakość wody.
W ostatnich latach woda w zalewie była czysta praktycznie przez całe lato. W tym roku wakacje się jeszcze nie rozpoczęły, a już jest skażona przez sinice. Toksyczne związki pojawiły się w wielu miejscach na zalewie. Zakwity widać przy tamie w Smardzewicach, ale też w Zarzęcinie czy po drugiej stronie zbiornika. W takich warunkach kąpiel może być groźna dla zdrowia. - Odradzamy wchodzenia do wody skażonej sinicami. Wytwarzają toksyczne związki, które mogą wywołać alergię lub uczulenie. To nie tylko problemy skórne. Napicie się nawet niewielkiej ilości takiej wody może spowodować również dolegliwości pokarmowe.
Toksyny są niebezpieczne zwłaszcza dla małych dzieci - ostrzegają eksperci.
Sinicowe kożuchy przemieszczają się po zbiorniku w zależności od kierunku wiatru. W najbliższych dniach sytuacja może być jeszcze gorsza. Prognozowane są upały. - Niestety możemy się spodziewać większych zakwitów - mówi G. Misiak.
Sytuacja na zalewie wpływa na jakość wody w Pilicy. Strzeżone kąpielisko przy ul. PCK na "Przystani" w Tomaszowie zostało otwarte 16 czerwca. Wtedy woda w rzece była czysta. Jednak może się okazać, że w najbliższych dniach sytuacja się zmieni i ratownicy wywieszą czerwoną flagę na plaży. Jakość wody bada tomaszowski sanepid. - Monitorujemy sytuację na bieżąco, jesteśmy w stałym kontakcie z dyżurującymi na kąpielisku ratownikami. Woda poddawana jest wizualnej ocenie, ale jej jakość będzie badana też w laboratorium - wyjaśnia tomaszowski sanepid.
O oczyszczeniu zalewu z sinic mówi się od dawna. Na różne projekty badawcze wydano mnóstwo pieniędzy. Jednak póki co niewiele z tego wynika. Wody Polskie i Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej miały już w zeszłym roku rozpocząć wdrażanie programu oczyszczania wód zbiornika (o wartości 74 milionów złotych). W ciągu 10 lat zakwit sinic ma się zmniejszyć o 25 procent. Miały zostać również wprowadzone działania związane z gospodarką ściekową i rolnictwem ekologicznym. Na razie efektów tego projektu nie widać.
- Wszystko już wiemy na temat zbiornika. Znamy przyczynę powstawania sinic. Wiemy, jak ograniczyć ich rozwój, więc pora zacząć działać - mówił w rozmowie z nami Łukasz Nowacki, ekohydrolog i biotechnolog. Młody naukowiec przekonywał, że zalew można oczyścić przy pomocy tzw. sztucznej nerki. To urządzenie schładza i napowietrza wodę, zmieniając strukturę żyjących mikroorganizmów z beztlenowych na tlenowe. Jednak nikt go nie chciał słuchać i nawet nie spróbowano zastosować tych rozwiązań.
ag



Komentarze