Wiosna, trochę kapryśna, ale wreszcie jest. Wszystko rośnie, pnie się w górę: trawa, kwiaty, ceny...
Na miejskim targowisku ceny przed majówką przewyższyły te ze sklepu. Może dlatego, że z wolnej przestrzeni, bez ograniczenia ścianami i dachem, kasą fiskalną? - Trawa rośnie taniej - zauważył klient przy straganie z warzywami - ale nie da się jej jeść.
Na szczęście w kurach, nawet tych z wolnego wybiegu, zagrały hormony, chętnie i często znoszą jaja, więc możemy codziennie delektować się jajecznicą, bez troski o drożyznę i inflację.
Wyjątkowo wiosną chodzę na zakupy do pewnego "drogiego" marketu, tylko dlatego, aby po drodze podziwiać brązowe i beżowe smardze, podobne do szyszek. W tym roku nie wyrósł ani jeden. Może trzeba jechać do Smardzewic? Wiecie, że to (było) moje ulubione miejsce na leśne spacery? Wycinki, remonty, modernizacje, niesprzyjająca pogoda i na miesiące można liczyć czas rozstania z Reksiem. Ostatnie doniesienia TIT o zmaltretowanym psie poraziły mnie, w pierwszej chwili pomyślałam o niepojętej głupocie i okrucieństwie sprawcy, a zaraz potem lęk, czy to nie mój przyjaciel, towarzysz leśnych wędrówek. Uspokoiła mnie Tereska, ekspedientka ze sklepu Janeczki, teraz pracująca w Tomaszowie, bo sklepu za rogiem już nie ma. Janina wytrzymała konkurencję marketu, klienci od lat przychodzili do niej na zakupy, pogawędkę, zawsze przyjmowani życzliwym uśmiechem. Potem był remont drogi – uciążliwy, ale dało się przetrwać. Kiedy doszło do intensywnej modernizacji okolic zalewu, wrośnięta w życie lokalnej społeczności szefowa sklepiku poddała się i nie tylko mieszkańcy Smardzewic przyjęli to z żalem, poczuciem straty. Cóż, czasem coś za coś, więc i za usprawnienia, ułatwienia, upiększenia trzeba w różnej formie płacić. Przy okazji - jak zapłaci matce w przyszłości syn, którego matka wyręcza w drobnej czynności? Byłam świadkiem sceny: chłopcu (około 10 lat) upadł na sklepową podłogę kawałek ciasta. – Schyl się, podnieś i wrzuć do kosza – powiedział ojciec. Matka szybko schyliła się i zastępczo wykonała polecenie męża. Matki sadzają w autobusie dziecko, nie takie już małe, a same stoją. Matki są - bywają nadopiekuńcze. Rodzice nierzadko wyręczają dzieci, wynoszą śmieci, odrabiają za nich lekcje. Na jaką mogą liczyć zapłatę w starości? Czas pokaże. Może życie okaże się dobrym nauczycielem?
Emilia Tesz



Komentarze