Prawdopodobnie do pobicia psa doszło w poniedziałek, 24 kwietnia późnym wieczorem w Smardzewicach. Zwierzę ma poważny uraz głowy. Co się stało i kto za to odpowiada?
Podczas gdy wielu ludzi zwierzęta traktuje jak członków rodziny, są tacy, którzy zadają im cierpienie. I wiele wskazuje na to, że w Smardzewicach doszło właśnie do znęcania się nad psem. Sprawa wyszła na jaw dlatego, że jak mówią mieszkańcy wsi, przed tamtejszym marketem pobiciem psa za pomocą szpadla lub łopaty "chwaliło się" dwóch mężczyzn. Faktyczne zraniony pies leżał przy ulicy Głównej w Smardzewicach.
- Zostaliśmy wezwani na tę interwencję przez tomaszowską policję. Pies leżał przy jednej z posesji. Trudno mi ocenić jego stan, bo to nie leży w mojej kompetencji, wezwaliśmy lekarza weterynarii Macieja Kejnę, który zajmuje się w gminie Tomaszów takimi przypadkami. On stwierdził, że obrażenia psa nie wskazują na wypadek komunikacyjny – mówi Krzysztof Musiał, prezes OSP w Wąwale. - Zabezpieczyliśmy zwierzę i przetransportowaliśmy je do kliniki w Piotrkowie – dodaje. W sprawie rannego psa zadzwoniłam też do weterynarza Macieja Kejny. - Zwierzę miało silny uraz głowy, było przestraszone, nie wiedziało, co się dzieje. Można go było jedynie podnieść, przenieść, nie protestował. Słabo reagował na bodźce – opowiada M. Kejna.
Według niego, o tym, że pies nie był ofiarą wypadku, świadczy to, że był czysty, nie było śladów, by był szargany przez pojazd na ulicy, nie turlał się po uderzeniu. Nie było otarć, ale rana głowy i uszkodzenie czaszki. Lekarz weterynarii zgłosił sprawę o znęcanie się nad zwierzęciem. Jak mi powiedział, był przesłuchany przez policję. - Trudno mi ocenić, jakie są rokowania dla tego psa, czasem tak jest, że obrażenia wydają się mało groźne, a dochodzi do najgorszego, i odwrotnie. Pies jedzie teraz na kolejne badania i będzie wiadomo więcej – mówi M. Kejna.
Zwierzęciem zajęła się Amicus Canis - Fundacja na Rzecz Zwierząt Skrzywdzonych. Według przekazywanych przez nią oficjalnych informacji na stronie Kocie Mruki, pies ma urazy w obrębie głowy, a reszta jego ciała jest we względnie dobrym stanie. Ustalono, że ma on ok. 4-5 lat, waży 14 kilo, nie ma czipa, obroży, ani żadnego innego oznakowania. Szczegółowe badania pokazały, iż "w obrębie czaszki jest złamanie wyrostka wieńcowego żuchwy prawego z dwoma odłamami, pękniecie wyrostka skroniowego kości jarzmowej prawej oraz wyrostka jarzmowego kości skroniowej prawej. Pękniecie kości czołowej po stronie lewej nad oczodołem". Na środę, 26 kwietnia zaplanowano przewiezienie rannego zwierzaka z kliniki Optivet w Piotrkowie do Milanówka, do szpitala z neurologiem, gdzie ma mieć robiony rezonans, jeśli będzie to możliwe. Fundacja założyła zbiórkę na pokrycie dotychczasowych kosztów i przyszłej diagnostyki.
Sprawą zajmuje się Komenda Powiatowa Policji w Tomaszowie. - Dziś (26.04. br. przyp.red) policjanci byli w Piotrkowie po opinię od lekarza, który zajmował się rannym psem. Stwierdził, że pies został uderzony kilka razy w głowę, ale nie wiadomo dokładnie czy była to łopata, czy inne narzędzie, czy też uderzenie w wyniku wypadku komunikacyjnego - mówi asp.sztab. Marcin Wawrzyńczyk z Wydziału Dochodzeniowo-Śledczego KPP w Tomaszowie. - Druga ekipa policjantów jedzie właśnie na przesłuchanie jednego z mężczyzn, mieszkańca Smardzewic, który jest głównym świadkiem zdarzenia. Jeśli potwierdzi, że inny mieszkaniec uderzał psa, jeszcze dziś osoba ta może usłyszeć zarzuty - tłumaczy policjant. Z tego, co się mówi na wsi, mężczyzn miało być w zdarzeniu dwóch, jeden miał użyczyć drugiemu łopaty, bo podobno pies wchodził mu na posesję oraz wyjadał karmę jego psu. Fot. Kocie Mruki, Fundacja Amicus Canis
J.D.



Komentarze