Powiedz bliskiemu, że jest dla ciebie ważny, zasadź drzewko, podaruj kwiatek nieznajomemu. Od dobrych uczynków świat będzie lepszy. Okazją ku temu jest Dzień Dobrych Uczynków, przypadający na dziś (19 maja). Wymyśliła go Fundacja Ekologiczna "Arka" z Bielska-Białej, dzięki której ta społeczna akcja rozrosła się do przedsięwzięcia o charakterze ogólnopolskim. Dzień ten jest świętem społecznych, bezinteresownych działań, którego przewodnim hasłem jest "dobre uczynki dla ludzi, zwierząt i środowiska".
Każdy z nas dąży do tego, aby być człowiekiem dobrym. Jednakże często gubimy się w tym, jak chcemy ten cel osiągnąć – pragniemy czynić wielkie rzeczy, a nie dostrzegamy możliwości, okazji do dobrych uczynków w życiu codziennym. Jak więc czynić dobro w codziennym życiu?
* Św. Jan Bosko (1815–1888), włoski duchowny i pedagog, w rozważaniach na temat dobra pisał: "Być radosnym, dobrze czynić i wróblom pozwolić ćwierkać – to najlepsza filozofia”. Równocześnie uprzedzał: "Aby czynić dobro, trzeba mieć odrobinę odwagi, być gotowym na zniesienie każdego upokorzenia i nigdy nikogo nie upokarzać, być zawsze życzliwym".
* Jedna z najbardziej znanych starożytnych maksym zalecała: Nulla dies sine linea! – w dosłownym tłumaczeniu "Ani dnia bez kreski!" (tj. bez posunięcia choć odrobinę naprzód pracy twórczej). Innymi słowy: "ani jeden dzień nie może upłynąć, aby nie uczynić czegoś dobrego". Była to ponoć dewiza życiowa największego malarza starożytnej Grecji Apellesa (352–308 p.n.e.), w zlatynizowanej wersji przekazana przez Pliniusza Starszego (23–79 r. n.e.) w "Historia naturalis".
* Amici, diem perdidi! – po łacinie "Przyjaciele, straciłem dzień!" – miał, zdaniem Swetoniusza, wykrzyknąć cesarz rzymski Tytus Flawiusz (panował od 24 czerwca 79 r. n.e. do 13 września 81 r. n.e.), gdy zdał sobie sprawę, że niczego dobrego nie uczynił w tym dniu dla poddanych ani nie spełnił żadnego dobrego uczynku. Co ciekawe, zanim jeszcze jego łaskawość stała się przysłowiowa, zasłynął m.in. zdobyciem Jerozolimy i zburzeniem jej głównej świątyni. Minęły tysiąclecia, a zasada nulla dies sine linea nadal uznawana jest za jedną z dróg do osiągnięcia sukcesu w jakiejkolwiek dziedzinie.
Zatem czyń drugiemu, co i tobie miło. Aby nie spełniło się jednak ludowe porzekadło o piekle wybrukowanym dobrymi chęciami, trzeba te uczynki wprowadzać w czyn. I nie musi być to nic skomplikowanego. Wystarczy rozejrzeć się dookoła. Może wystarczy przynieść komuś bułki z pobliskiego sklepu? A może trzeba tylko poświęcić nieco własnego cennego czasu na rozmowę z osamotnioną starszą osobą z sąsiedztwa? Każdy ma tu pole do popisu, bo dobry uczynek nie wymaga definicji i każde działanie w stosunku do ludzi, zwierząt czy roślin, które jest w stanie wywołać uśmiech na twarzy, jest dobrym uczynkiem.
Praktyczną wskazówkę znajdujemy w "Chrzcie ognia" – trzeciej części "Sagi o wiedźminie", kultowej powieści fantasy Andrzeja Sapkowskiego, w której krasnolud Zoltan wyjaśnia tam pogromcy potworów, Geraltowi z Rivii: "Moją ogromną przywarą jest niepohamowana dobroć. Ja po prostu muszę czynić dobro. Jestem jednak rozsądnym krasnoludem i wiem, że wszystkim wyświadczyć dobra nie zdołam. Gdybym próbował być dobry dla wszystkich, dla całego świata i wszystkich zamieszkujących go istot, byłaby to kropelka pitnej wody w słonym morzu, innymi słowy: stracony wysiłek. Postanowiłem zatem czynić dobro konkretne, takie, które nie idzie na marne. Jestem dobry dla siebie i dla mego bezpośredniego otoczenia".
W tak skomplikowanych czasach, w jakich przyszło nam żyć, skorzystajmy z gotowych już rad i codziennie zróbmy jakiś dobry uczynek.
jerg



Komentarze