Uroczystość Bożego Ciała, od czasów II Soboru Watykańskiego zwana Uroczystością Najświętszego Ciała i Krwi Chrystusa, celebrowana jest w kościele rzymskokatolickim w czwartek po pierwszej niedzieli po Zielonych Świątkach, między 21 maja a 23 czerwca.
Boże Ciało to niezwykły dzień, wierzono więc, że niebywałe rzeczy muszą być z nim związane. Do obecnych czasów zachował się zwyczaj, że po przejściu procesji i zakończeniu wszystkich uroczystości kościelnych obłamuje się i zabiera do domu gałązki z drzewek, którymi przystrojone są ołtarze. Od dawien dawna powszechne było przekonanie, że zielone gałązki brzozowe z ołtarzy posiadają niezwykłą moc magiczną i dobroczynną. Przechowywano je w domu za świętym obrazem przeciwko burzy, gradowi, a głównie przeciw czarom, czarownicom i złym urokom. Aktywność czarownic nasilała się bowiem właśnie w oktawę Bożego Ciała w celu przeciwdziałania ludzkiej pobożności.
Stare porzekadło mówiło: Na Boże Ciało robak w kapustę, diabeł w babę włazi, a czarownica krowom mleko zabiera. O czary i czarownictwo podejrzewano zwłaszcza kobiety, które w przeddzień Bożego Ciała, w samo święto i oktawę po nim przychodziły po zachodzie słońca, aby coś pożyczyć, prosić o kubek wody itp. W ten magiczny sposób mogły one odbierać ludziom różne ich dobra. Znano też sposoby na dowiedzenie się, która z sąsiadek może być wiedźmą. Należało w tym celu w Boże Ciało o północy położyć się na progu obory i przykryć słomą. Wtedy można było ujrzeć ową czarownicę, która pod zmienioną postacią zjawiała się w oborze.
Wianki na Boże Ciało święcono w całej Polsce w oktawę tego święta. Zygmunt Gloger w Encyklopedii staropolskiej tak pisał: Powszechny jest w Koronie i Litwie zwyczaj poświęcania wianków w oktawę Bożego Ciała, podczas ostatniego nieszporu. Woń ziół uważana jest jako symbol cnoty. Wieńcami zdobi się monstrancja podczas tego nabożeństwa. (...) Wianki te i zioła poświęcone wieszają na ścianach, u obrazów lub nad drzwiami, i przechowują przez rok cały, przypisując im cudowne własności. Kładą je pod podwalinę zakładanych domów, pod pierwszy snop, zwieziony do stodoły we żniwa, okadzają jak sobótkowemi dom i gumna, w przekonaniu ochrony od pioruna, także dobytek w wilię św. Jana i dzieżę chlebną.
Zwykle splatano dziewięć wianuszków, każdy z innego ziela: rumianku, aromatycznej mięty, kruchego rozchodnika, wrotyczy, kopytnika, macierzanki (ponoć najlepszego środka na pchełki) i wielu innych pożytecznych ziół. W niektórych regionach wykonywano ich dwanaście - tyle ile miesięcy w roku. W razie choroby któregoś z domowników roztarte na pył zjadane były jako najskuteczniejszy lek, służyły też do robienia naparów lub okazania chorego. Zielem wykruszonym z wianka, sypanym na rozżarzone węgle okadzano dom, bydło, chorych ludzi. Wkładano też pod głowę umarłym jako świętość, która pomoże im odejść w zaświaty i uzyskać wieczne zbawienie.
A okadzanie dzieży? To proste - w zauroczonej dzieży ciasto na chleb ani rusz nie chciało rosnąć, więc dymem z poświęconych ziół odczyniano uroki. Podobne łączenie elementów religii i magii występowało we wszystkich odprawianych na Boże Ciało praktykach ludowych.



Komentarze