39 rodzin w rejonie tomaszowskim i ponad 17 tysięcy w całej Polsce dostało pomoc w ramach "Szlachetnej paczki". Finał akcji odbył się w miniony weekend. Potrzebujący dostali pralki, lodówki, artykuły spożywcze, chemiczne, zabawki, a nawet opał.
Apel Igi Świątek wysłuchany
- W tenisie najważniejsze jest, żeby uzyskać jak największą liczbę punktów jak najszybciej. W "Szlachetnej paczce" dążymy do czegoś innego. Tutaj najważniejszą liczbą jest zero. Nie zostawmy bez wsparcia żadnej rodziny w potrzebie - apelowała Iga Świątek, liderka światowego rankingu tenisistek, która kolejny raz przygotowywała paczkę dla potrzebującej rodziny.
Udało się! Wsparcie dostało 17.012 rodzin włączonych do akcji w całym kraju, to 1,5 tysiąca więcej niż w ubiegłym roku. W Tomaszowie i okolicach pomocą zostało objętych 39 rodzin (o trzy więcej niż w ubiegłym roku).
Do ostatnich godzin trwało poszukiwanie darczyńców dla samotnej, chorej kobiety, której największym marzeniem jest powrót do zdrowia. Na pewno pomogą jej w tym otrzymane prezenty - żywność, środki czystości, kołdra z pościelą. - Wspólnymi siłami się udało, jeszcze niektóre rzeczy są kompletowane. Najważniejszą potrzebą tej pani były drzwi wejściowe do domu, które musiała zasłaniać kocem, żeby zimno nie dostawało się do środka - mówi Anna Walczak, liderka rejonu tomaszowskiego.
- Pomoc dla dotkniętych nieszczęściem
Pani Ania jest zaangażowana w "Szlachetną paczkę" już od 12 lat (szósty raz jest liderem). - Jestem najstarsza stażem w całej naszej drużynie. Mimo tego doświadczenia emocje zawsze są duże. Trochę się uodporniłam, ale zdarzają się sytuacje, że łzy same lecą z oczu. Pewne historie zostają w pamięci na zawsze. Jak chociażby ta o pani, która z dnia na dzień straciła pracę. Dostała w "paczce" firankę. Szybko umyła okno i ją zawiesiła. Poczuła się lepiej, nagle zachciało jej się żyć, dostała pozytywny impuls. Często rozmowa, poświęcony czas drugiej osobie są równie ważne, a nawet może ważniejsze od tych wszystkich prezentów - mówi pani Ania.
W tym roku w "paczkach" były: artykuły spożywcze i chemiczne, odzież, zabawki, rowery, kuchenki, lodówki, pralki, opał. Wśród obdarowanych były osoby starsze, samotni rodzice, ale też osoby wielodzietne. Pomoc dotarła do samotnych, dotkniętych tragedią życiową, chorych oraz takich, którzy stracili pracę.
- Co roku staramy się wybierać rodziny, które najbardziej potrzebują wsparcia. W tym roku pomoc dostali ludzie, których życie mocno doświadczyło. Dziękujemy naszym darczyńcom, którzy stanęli na wysokości zadania. Paczki były bardzo solidne, o wartości 4, a nawet 5 tysięcy złotych - mówi liderka rejonu tomaszowskiego.
- Nie wyobrażam sobie życia bez "Szlachetnej paczki"
Daria Patrolska już dziesiąty rok jest wolontariuszką "Szlachetnej paczki". Pięć lat temu była liderem w Tomaszowie, a od trzech lat odpowiada również za promocję akcji w całym regionie łódzkim. - Zaczynałam w wieku 17 lat i przez ten czas wiele się nauczyłam. Co roku jest to inne doświadczenie. Nie wyobrażam sobie życia bez "Szlachetnej paczki". Właściwie przez cały rok coś się dzieje wokół tego projektu - mówi.
W tym roku pani Daria była wolontariuszką dla dwóch rodzin. - Pomocy potrzebowała pani z niepełnosprawnym synem. W drugiej rodzinie była chora mama z 20-letnim synem, który wkracza w dorosłość i zmaga się z wykluczeniem społecznym. Darczyńcy kupili nie tylko podstawowe rzeczy, tj. kuchenkę gazową, środki czystości, żywność, ale również kurtki, obuwie, odzież, karmę dla kotów i opał na zimę - mówi pani Daria.
- Stanęli na wysokości zadania
Ostatnie tygodnie były bardzo intensywne dla tomaszowskich wolontariuszy. Drużyna złożona z 13 osób spisała się znakomicie. Najpierw musiała wybrać rodziny, odwiedzić je, spisać ich potrzeby, znaleźć darczyńców, a następnie zawieźć podarki do potrzebujących. - W tym roku miałam jeszcze dodatkową rolę, byłam specjalistką ds. opisów. Musiałam sprawdzać opisy rodzin i poprawiać ewentualne błędy. To był rzeczywiście intensywny, ale radosny czas. Teraz mamy kilka dni, żeby przygotować się do świąt. Szybkie zakupy, porządki i gotowanie - mówi pani Ania.
- Jeszcze musimy zrobić dodatkowe, szczegółowe opisy wręczania paczek. W tym roku darczyńcy osobiście nie mogli tego zrobić. Przyjeżdżały od nich tylko delegacje z paczkami do naszego magazynu (w hali gastronomika - przyp. red.). Teraz musimy zdać relację - dodaje pani Daria.
Darczyńcy stanęli na wysokości zadania. Wśród nich były firmy, szkoły i inne instytucje, ale też grupy znajomych. Akcję w Tomaszowie wspomogli jak co roku żołnierze z batalionu logistycznego 25. BKPow. - Nosili, pakowali, wozili paczki do rodzin. Dziękujemy wszystkim za dobre serca i okazaną pomocą - mówi A. Walczak.
ag



Komentarze