W środę, 20 grudnia w siedzibie Muzeum im. Antoniego hr. Ostrowskiego w Tomaszowie Mazowieckim odbędzie się pierwsze spotkanie autorskie promujące książkę Andrzeja Kobalczyka "Od Sulejowa po Smardzewice. Opowieść o Zalewie Sulejowskim".
Początek spotkania o godz. 17.00. Można będzie na nim kupić książkę i uzyskać autorską dedykację.
Opowieść o "sulejowskim morzu"
Równo 50 lat temu, 21 grudnia 1973 roku nastąpiło oficjalne przekazanie do użytku nowo zbudowanego zbiornika sulejowskiego wraz z wodociągiem Sulejów-Łódź. Ta okrągła rocznica zainspirowała Andrzeja Kobalczyka - tomaszowskiego dziennikarza i popularyzatora lokalnej historii, do napisania książki. Opowiedział w niej o dziejach zalewu na Pilicy, nazwanego nieformalnie "sulejowskim morzem" i pociągniętego z niego do Łodzi wodociągu, okrzykniętego "wodociągiem życia".
Autor najpierw ujawnia niezwykle bogatą i pełną nieznanych dotąd faktów historię tego odcinka rzeki. A sięga ona ponad tysiąca lat przed naszą erą! Opowiada o zagadkowym czekanie z wczesnośredniowiecznego grodu w Barkowicach, o spławianiu Pilicą królewskiego posągu i bezcennych ksiąg, o niemieckim czołgu "pantera" ponoć tkwiącym pod dnem zalewu koło Zarzęcina, o pilickich flisakach – orylach i o... zmarłej kobiecie przewożonej w trumnie na chłopskiej krypie podczas powodzi.
Obszerna część nowo wydanej książki A. Kobalczyka, utrzymanej w formule opowieści-rzeki, ukazuje przebieg tej wielkiej, wręcz sztandarowej inwestycji PRL. Przedstawia również zmienne, późniejsze losy zalewu i wodociągu. Znaleźć w niej można m.in. wiele informacji o początkowo ambitnych, choć dotąd nieudanych próbach kompleksowego zagospodarowania zalewu dla rekreacji i wypoczynku.
Powstanie zalewu radykalnie zmieniło krajobraz i wpłynęło na życie mieszkańców. Przypominają o tym unikatowe materiały, archiwalne źródła, relacje i wspomnienia uczestników i świadków tej inwestycji oraz wieloletnich bywalców "sulejowskiego morza". Dużym atutem książki jest jej wyjątkowo bogata oprawa ilustracyjna w postaci aż 360 fotografii, rycin i rysunków, z których wiele ma charakter unikatowy.
Dogodne położenie i niepowtarzalne, naturalne walory zalewu sprawiły, że dla mieszkańców całej centralnej Polski stał się on atrakcyjnym miejscem wypoczynku i rekreacji. Kameralne plaże, bliskość lasu, kąpieliska, przystanie dla żaglówek i kultowe lokale rozrywkowe – każdy znalazł tu coś dla siebie. Nie dziwi więc fakt, że zalew szybko zyskał grono wiernych sympatyków, którzy wciąż z sentymentem wspominają tamte czasy.
Dziś Łódź nie używa już wody pitnej z Zalewu. Jednak łodzianie, tomaszowianie, piotrkowianie i inni mieszkańcy centralnej Polski wciąż potrzebują "sulejowskiego morza". W dalszym ciągu wytwarza ono prąd w smardzewickiej hydroelektrowni i zapobiega powodziom. Nadal zalew jest często wybieranym miejscem na urlop, krótkie wypady weekendowe bądź firmowe imprezy integracyjne. Pomimo dokuczliwej plagi cyjanobakterii – sinic oraz wszechobecnej prowizorki wciąż ten akwen przyciąga wielu żeglarzy, motorowodniaków i wędkarzy. Czy nadejdą dla niego lepsze czasy?
(fragment zajawki książki wydawnictwa Księży Młyn)
and



Komentarze