"Smaran. Kolory Indii" to książka tomaszowianki Magdaleny Stępień, której premiera odbyła się 23 października.
Powieść jest już dostępna na portalu Lubimy Czytać, Granice.pl i powoli pojawia się na stronach księgarni.
Urodziłam się w Tomaszowie w czasach, kiedy czekoladę i klocki Lego kupowało się w Pewexie na placu Kościuszki, a prawdopodobieństwo wyjazdu do Indii wydawało się być niewiele większe od nurkowania głębinowego w okolicach Antarktydy. Potem świat zaczął się zwiększać i zmniejszać jednocześnie. Kiedy szłam do zerówki w Szkole Podstawowej numer 13, zachodnie słodycze były już powszechnie dostępne, a kiedy kończyłam ósmą klasę, pojawiło się takie cudo jak Internet.
Czasy licealne kojarzą mi się z wyjściami do Chaty oraz wycieczkami zagranicznymi, organizowanymi przez Biuro Turystyczne TATIANA - no i oczywiście z nauką, bo jednak bez tego przez II LO im. Stefana Żeromskiego nie dało się prześlizgnąć. Kiedy zaczynałam studia, Polska weszła do Unii Europejskiej, rozpoczęła się era tanich lotów, uczelnie zagraniczne otworzyły dla nas drzwi - i w pewnym momencie okazało się, że Indie wcale nie są tak daleko.
Co nie znaczy, że nie zmieniają perspektywy raz na zawsze. Indii nie da się odzobaczyć, nie można pozostać na nie obojętnym - jeśli Indie się albo kocha, albo nienawidzi, ja zdecydowanie zaliczam się o tej pierwszej grupy. Do tego stopnia, że mimo że na co dzień zajmuję się finansami, odczułam potrzebę, żeby o nich napisać. I tak powstała moja powieść podróżniczo-obyczajowa "Smaran. Kolory Indii".
- O książce
"Smaran. Kolory Indii" to powieść podróżniczo-obyczajowa, fikcja literacka, jednak zainspirowana moimi wyjazdami do Indii. Główna bohaterka, podobnie jak ja w 2008, przyjeżdża sama do Bengaluru na praktyki studenckie i zupełnie nie wie, czego się spodziewać.
Dla Dominiki właśnie zaczyna się najbardziej egzotyczna przygoda życia: praktyki w firmie Pride Estates w Bengaluru. Dziewczyna doskonale zdaje sobie sprawę, że Indie to kraj kontrastów i nierówności społecznych, a jednak rzeczywistość i tak ją zaskakuje.
Czy mieszkaniec Indii to Hindus, hindus czy być może Indus? Kim jest pierwszy azjatycki laureat literackiej nagrody Nobla? Czy da się zjeść steka w kraju świętych krów, który przy okazji jest jednym z czołowych eksporterów wołowiny? Dziewczyna poznaje mentalność Hindusów, uczy się, co wolno, a czego absolutnie nie, i zaczyna dostrzegać piękno w różnorodności i odmienności od europejskich zwyczajów. A i okazji do gorących romansów nie brakuje...
"Smaran. Kolory Indii" to wspomnienie: smak kokosa, monsunowa ściana deszczu, pierwsze przejście przez ulicę, na której nie respektuje się żadnych zasad ruchu drogowego, obiad jedzony palcami, sari na indyjskim weselu i spódniczka mini na imprezie w klubie.
"Smaran. Kolory Indii" to fascynująca opowieść o Indiach początku XXI wieku, kiedy prezydentem była Pratibha Patil, Donald Trump rozważał inwestycje w Bengaluru, a atak terrorystyczny w Mumbaju zachwiał nie tylko emocjami, ale także rynkiem, dając przedsmak zbliżającego się kryzysu. Jak młoda, wyzwolona dziewczyna z Europy odnajdzie się w kraju, w którym pozycja kobiet jest wciąż niższa niż krów?
Chcecie wiedzieć więcej?
Dla naszych czytelników mamy trzy egzemplarze premierowej książki. Otrzymają ją ci, którzy jako pierwsi zjawią się w naszej redakcji (ul. Długa 82) z tym wydaniem TIT.
and



Komentarze