Obchody jubileuszu 120-lecia istnienia I Liceum Ogólnokształcącego im. Jarosława Dąbrowskiego odbyły się w piątek, 13 października na terenie szkoły.
Uroczystość zaczęła się mszą w sanktuarium św. Antoniego, po której nastąpiło składanie kwiatów pod znajdującymi się tam obeliskami. Część główna imprezy odbywała się w hali sportowej szkoły. Wszystkich powitała dyrektor Ewa Męcina i jej zastępczyni Monika Laudy. Uroczystość prowadzili uczniowie: Lena Karp, Jowita Brzezińska. Gaudeamus Igitur wykonał chór I LO pod batutą Marcina Saktury.
Przyszło wielu absolwentów, zwłaszcza starszych roczników, a także obecni uczniowie, obecna kadra, emerytowani nauczyciele i dawni dyrektorzy oraz przedstawiciele władz, w tym starosta tomaszowski Mariusz Węgrzynowski. Była okazja do rozmów, uśmiechów, wzruszeń.
Niestety wkradły się też elementy kampanii wyborczej. Zaproszono wielu samorządowców, przedstawicieli instytucji współpracujących z placówką, duchowieństwa, służb mundurowych, jak również polityków i kandydatów w wyborach parlamentarnych. Przemawiał poseł, marszałek senior Antoni Macierewicz. Podczas jego wystąpienia część osób, głównie starszych absolwentów, wyszła ostentacyjnie z sali. - Ubolewamy, że uroczystość została upolityczniona - mówili.
Podczas wydarzenia wspomniano osoby zasłużone dla placówki, w tym przedstawicieli Rady Rodziców oraz dawnych i obecnych nauczycieli, dyrektorów, jak również absolwentów, którzy odnieśli duże sukcesy. Wręczono dyplomy osobom wspierającym szkołę.
- Uczy biologii w I LO od 41 lat!
Medalem I LO uhonorowano nauczycielkę Jolantę Ambrozik, która pracuje w tej szkole już od 41 lat! Uczyła i (i nadal uczy) biologii, a wielu jej wychowanków zostało lekarzami, farmaceutami, przedstawicielami różnych zawodów i dziedzin medycznych oraz pokrewnych, a z powodu swojej charyzmy jest jednym z najczęściej wspominanych nauczycieli przez absolwentów.
Taki medal otrzymał też Zdzisław Chudy, wieloletni pracownik administracyjny szkoły, dzięki któremu placówka może od lat sprawnie funkcjonować. Jest on historią I LO i dostał duży aplauz z sali. Wyróżnia się pracowitością, skromnością i poczuciem humoru.
- Taką cię, szkoło, pamiętam
Ozdobą uroczystości była oczywiście młodzież z różnych klas I LO, która świetnie prezentowała się w mundurkach. Część uczniów brała udział w przygotowanym programie artystycznym pod kierunkiem nauczycieli - Anny Kowalskiej i Marcina Saktury. Wieczorem odbył się koncert uczniów, jak również absolwentki Iwony Kmiecik. Na szkolnym korytarzu spotkałam sympatyczne starsze absolwentki. Co mi powiedziały? - Maturę zdawałam w 1969 r. Szkołę wspominam bardzo dobrze. Malowałam obrazki, należałam do kółka plastycznego, m.in. pani Bunzel. Miałam wystawę na korytarzu, a profesor Piotrowski, który uczył nas matematyki, wezwał mnie do tablicy, żebym narysowała trójkąt. Zamiast linii przerywanej narysowałam ciągłą, a on mówi do mnie: Ty mi tu Rudnicka na tablicy landszaftów malować nie będziesz - śmieje się Bożena Pieczyńska, z domu Rudnicka. - Szkoła była wtedy bardzo przyjazna, później byłam 20 lat nauczycielką przedmiotów zawodowych, bo jestem zootechnikiem - dodaje.
Przyszli też jej koledzy i koleżanki z klasy. Wśród nich Maria Daroch, także zdająca maturę w 1969 r. Klasa wspominała np. wagary na muszli. - Pan Piotrowski nam powiedział, po co mamy się uczyć matematyki, jak w PGR dujek potrzeba - wspominały koleżanki. Mówiły mi też o studniówce, której nie było wówczas w szkole, bo nie było sali gimnastycznej. - Mieliśmy ją w "trójce" - opowiada M. Daroch. Były skromne stroje, białe bluzki, granatowe spódniczki. Chodziło się bez osób towarzyszących. - Wszystko się zmienia, ale nasze uczucia do tej szkoły, to, co tu się przeżyło, są niezmienne - dodaje B. Pieczyńska. Z klasy 11a (matura 1969) była też pani, która pamięta powiedzenia profesora Piotrowskiego. - Nie masz żółtego pojęcia lub - to twierdzenie to włóż w matki kalosz, będzie miała miętko na starość - mówi Marlena Pasiak-Wilińska. Na uroczystości była wraz z przyjaciółką Marią Dębską, z którą znają się od początku szkoły podstawowej ("dwunastki") i nadal się przyjaźnią.
Wielu absolwentów I LO wspomina też innych niezwykłych nauczycieli, takich jak polonistę Franciszka Katę oraz nieżyjącą już nauczycielkę matematyki Joannę Wilczak, która "pojawia się" we wspomnieniach podczas każdego spotkania klas, które uczyła. Była to osoba z barwną osobowością, surowa, wymagająca, mająca duże poczucie humoru, wyraziste poglądy i trudny do podrobienia sposób bycia. Jej chętnie powtarzane do uczniów teksty, typu "ślepy w karty nie gra, matematyki się nie uczy", "najpierw wolnego, później oberka", "myślisz o siedemnastym narzeczonym", "psy szczekają, karawana jedzie dalej" lub powtarzane za Juliuszem Słowackim: "Chodzi mi o to, aby język giętki powiedział wszystko, co pomyśli głowa...", stały się niemal kultowe.
Joanna Dębiec



Komentarze