Pasję i talent pokazał tomaszowski gitarzysta i kompozytor Maciej Smoluch podczas ostatniej edycji Love Polish Jazz Festival, który odbył się w Arenie Lodowej 15-17 września. Muzyk ma na swoim koncie różne przedsięwzięcia i szykuje kolejne gitarowe niespodzianki.
Maciej Smoluch był wyjątkowym artystą podczas 7. edycji Love Polish Jazz Festival, ponieważ prezentował flamenco. Był to występ prapremierowy, do którego przygotowywał się od kilku miesięcy. Z muzyką związany jest jednak od dziecka. Gra na gitarze od 7. roku życia Uczęszczał do szkoły muzycznej w Tomaszowie, gdzie - jak sam mówi - miał wyjątkowych nauczycieli. To tam został wprowadzony w świat gitary klasycznej, południowoamerykańskiej i muzyki flamenco.
- Usłyszałem flamenco i zakochałem się. Nie wiem, skąd dokładnie się to wzięło, to gra mi w duszy. Niektórzy nawet radzą mi, żebym poszperał w swoim drzewie genealogicznym, bo może mam korzenie hiszpańskie czy romskie - zastanawia się Maciej Smoluch.
Już jako nastolatek jeździł na warsztaty muzyczne, brał też prywatne lekcje muzyki, sprowadzał płyty z zagranicy, żeby słuchać mistrzów i uczyć się flamenco. Dużo grał - współpracował z domami kultury, galeriami, festiwalami muzycznymi, piwnicami artystycznymi i innymi miejscami skupiającymi artystów. Potem wyjechał za granicę. - W Austrii powstały moje pierwsze poważniejsze kompozycje. Z muzykami jazzowymi utworzyłem w Wiedniu i Lucernie grupę "East West Express" - wspomina.
W stolicy Austrii grał także w grupie z El Flaco, a potem spełnił swoje marzenie i wyjechał do Hiszpanii, gdzie zaczął współpracę z muzykami flamenco. Pobyty w tym kraju (a była to głównie Andaluzja) zaowocowały szeregiem inspiracji i doświadczeń. - Grałem muzykę turecką, współpracowałem z muzykami irańskimi, afrykańskimi, z Indii, grałem salsę, brałem udział w projektach muzyki kubańskiej, grałem w duecie muzykę urugwajską ze świetnym gitarzystą Miquel - wymienia tomaszowianin.
Koncertował w: Polsce, Austrii, Szwajcarii, Anglii, Francji, Hiszpanii, Włoszech i na Węgrzech. Nie spoczywa na laurach. - Jestem w trakcie nagrywania mojego albumu "Un Regalo unico", w którym do jednej z kompozycji zaprosiłem do współpracy znakomitego śpiewaka Diego el Cigala - mówi M. Smoluch.
Ale to nie wszystko. Jest także w trakcie nagrywania tanecznego utworu, w którym gra cajonista El Piraña i basista Alain Perez. Gitarę do kompozycji promującej album nagrywał w Polsce. Realizatorem dźwięku jest znany gitarzysta i realizator dźwięku Piotr Przedbora. Rytm, cajon nagrywał El Piraña w Barcelonie. - Jednak aby dokończyć tę kompozycję i nagrać clip muzyczny, który będzie promował cały album, potrzebuję jeszcze dodatkowych środków finansowych - dodaje. Będą potrzebne na mastering, czyli końcowy etap procesu realizacji produkcji muzycznej, pracę studyjną , aktorów, oświetlenie, kostiumy, operatorów kamer oraz tancerzy. - W tej kompozycji jest do zaśpiewania letra, czyli zwrotka tekstu. Letra zaśpiewana będzie przez wokalistkę - planuje gitarzysta, licząc na to, że znajdą się koneserzy takiej muzyki bądź firmy czy instytucje, które mogłyby go wesprzeć. On sam mówi, że kocha swoje kompozycje i wierzy, że będą słuchane na świecie. Lubi też występy na żywo, takie jak na Love Polish Jazz Festival. - Miałem takie założenie, żeby poprzez swoją muzykę zabrać publiczność do bram nieba - twierdzi Maciej Smoluch, który wystąpił też podczas zeszłorocznej edycji z orkiestrą.
Od października zaczyna studia dzienne z zakresu gitary klasycznej w Łodzi. W tym mieście grał kiedyś przed ambasadorem hiszpańskim i został zaproszony na uniwersytet w Murcji, gdzie uczył się flamenco. Chciał tam powrócić, ale plany przerwała mu pandemia. Tym razem ma nadzieję, że wszystko się uda. - Ja żyję tą muzyką i utworami, które chcę dokończyć i pokazać słuchaczom. Już niedługo clip będzie udostępniony na kanale YouTube - mówi M. Smoluch.
Joanna Dębiec



Komentarze