7. Love Polish Jazz Festival ściągnął do Tomaszowa setki miłośników tego gatunku muzyki. Przyjechali z Łodzi, Warszawy, Radomia, Wrocławia, Gdańska, Śląska... praktycznie z całej Polski. - Cudowne koncerty... Uczta dla duszy... Po prostu odlot! - mówili widzowie.
Impreza początkowo miała charakter lokalny, później regionalny, ale w ostatnim czasie stała się ważnym wydarzeniem muzycznym w skali całego kraju. - Podjęliśmy szereg działań, żeby wypromować wydarzenie. Banery, plakaty, ulotki, spoty reklamowe, Audycje i informacje pojawiały się w mediach (również w tych o zasięgu ogólnopolskim). Były posty w mediach społecznościowych. Zależało nam na tym, żeby dotrzeć do jak najszerszej liczby odbiorców - mówi Marzanna Majewska, samodzielna specjalistka ds. promocji i organizacji widowni w Miejskim Centrum Kultury, które było głównym organizatorem festiwalu.
O promocję swoich koncertów zadbali też sami artyści, którzy w mediach społecznościowych zachęcali do przyjazdu do Tomaszowa. To wszystko przełożyło się na frekwencję na widowni. - Jak na niszowy gatunek muzyki, to publiczności było bardzo dużo. Chociaż chciałoby się, żeby było jeszcze więcej - powiedział nam jeden z widzów.
Wykonawcy ze sceny też podkreślali, że koncerty jazzowe odbywają się zazwyczaj w klubach, przy znacznie mniejszej publiczności.
- Warto było wpaść do Tomaszowa
- napisał po koncercie w mediach społecznościowych Włodek Pawlik, który pierwszego dnia festiwalu dał w Arenie wspaniały koncert.
- Zagrali genialnie, cudownie. Ekspresyjnie, ale jednocześnie spokojnie i harmonijnie. Są świetni, uwielbiam ich - powiedziała zachwycona Katarzyna Kłopotowska, artystka z tomaszowskiego Stowarzyszenia Amatorów Plastyków.
Podczas festiwalu dużo działo się też poza sceną. Artyści pozowali do zdjęć, rozdawali autografy, rozmawiali ze swoimi fanami.
Swoje prace prezentowała florystka Anna Wawrzyniak (laureatka światowego konkursu na Florydzie). - Bardzo lubię jazz. Takie koncerty to dla mnie swoista uczta dla ducha. Razem z mężem zawsze czekamy na ten festiwal. Zachęcamy też znajomych do przyjazdu do Tomaszowa. W tym roku przyjechali z Radomia i Piotrkowa Tryb. Specjalnie na festiwalowe koncerty. Byli zachwyceni - mówi artystka.
W Arenie można było spotkać fanów jazzu z całej Polski. - Myślę, że z każdym rokiem festiwal jest na coraz wyższym poziomie, również organizacyjnym. W tym roku ustawienie sceny spowodowało, że odbiór koncertów był znacznie lepszy, zarówno wizualnie, jak i akustycznie - twierdzi A. Wawrzyniak.
- Popis Steczkowskiej
Drugiego dnia festiwalu widzowie podziwiali genialne popisy gitarowe flamenco Macieja Smolucha. Wystąpił też "jeden z wielkich" - Adam Makowicz, a gwiazdą wieczoru była Aga Zaryan, wybitna polska artystka jazzowa, laureatka wielu nagród, m.in. "Fryderyków". Publiczność była zachwycona jej występem. - Dziękuję za dobrą energię i obecność - napisała w mediach społecznościowych artystka, która wcześniej zachęcała też do przyjazdu do Tomaszowa.
W niedzielę publiczność jeszcze nie doszła do siebie po kosmicznym wręcz występie quintetu Adama Bałdycha, gdy sceną zawładnęła Justyna Steczkowska. - Dla mnie muzyka jazzowa jest powrotem do korzeni - powiedziała artystka, która mówiła też o wzajemnym szacunku i miłości. - Ten koncert był przejmujący, a to co mówiła, było autentyczne, bez naciągania, płynące z serca. Myślę, że mówiła co czuje, tak została wychowana. Takie wartości też chciała przekazać swojej publiczności - mówi pani Kasia.
- Pokazała, że jest klasą sama dla siebie. Zaśpiewała wspaniale, to był niezapomniany koncert - dodaje pani Ania.
Zachęcamy do przeczytania kolejnych wzmianek o festivalu :
https://www.tomaszow-tit.pl/w-biezacym-numerze/wydarzenia/11408-7-love-polish-jazz-festival
https://www.tomaszow-tit.pl/w-biezacym-numerze/wydarzenia/11409-festiwalowe-reminiscencje
ag




Komentarze