Prezydent Andrzej Duda podpisał nowelizację ustawy wiatrakowej. Minimalna odległość wiatraków od zabudowań ma wynosić 700 metrów, a nie jak obecnie 10-krotność maksymalnej wysokości turbiny. Na terenie gminy Tomaszów działa siedem turbin wiatrakowych, niebawem powstaną dwie kolejne.
Wszystkie inwestycje realizowane na terenie tej gminy są prowadzone przez podmioty prywatne. - Decyzje o warunkach zabudowy oraz pozwolenia na budowę dla elektrowni wiatrowych na terenie naszej gminy zostały wydane do połowy 2016 r. - wyjaśnia Sławomir Bernacki, wicewójt gminy Tomaszów.
Wtedy weszła w życie ustawa o inwestycjach w zakresie elektrowni wiatrowych. - Odległość musiała być równa lub większa od dziesięciokrotności wysokości elektrowni wiatrowej mierzonej od poziomu gruntu do najwyższego punktu budowli, wliczając elementy techniczne, w szczególności wirnik wraz z łopatami (całkowita wysokość elektrowni wiatrowej) - wyjaśnia S. Bernacki.
Wyznaczyli promień bez zabudowań
W tamtej ustawie była pewna "furtka" dla ingerencji samorządów. W ciągu sześciu lat gminy mogły uchwalić nowe plany zagospodarowania przestrzennego, które regulowałyby sytuację na ich terenie w strefach wiatrakowych. Z takiej możliwości skorzystała gmina Tomaszów, która sporządziła stosowne plany dla: Chorzęcina, Dąbrowy, Godaszewic, Jadwigowa, Kolonii Zawada, Kwiatkówki, Łaziska, Niebrowa, Świńska, Łagiewnik i Zawady.
- Wszystko po to, żeby uregulować gospodarkę mieszkaniową w tych wsiach. Umożliwić lokalizację budynków mieszkalnych w strefach wiatrakowych. Nowe plany dotyczące terenów, gdzie stoją już turbiny wiatrakowe lub zostały wydane warunki zabudowy albo pozwolenia na budowę kolejnych wyznaczają promień o długości około 1,5 km (czyli około 10 razy większy od turbiny), w którym nie powinno być zabudowań - wyjaśnia wicewójt gm. Tomaszów.
Nowymi planami zagospodarowania przestrzennego (przygotowanymi zgodnie z ustawą do 2022 r.) został objęty teren około 315 hektarów. Koszt wykonania tej dokumentacji wyniósł około 160 tysięcy złotych.
Wszystko po to, żeby pogodzić mieszkańców. Jedni skarżyli się, że nie mogą budować domów na swoich działkach, inni nie chcieli mieć w pobliżu elektrowni wiatrowych. Byli też tacy, który chcieli zarobić na takich inwestycjach, sprzedając swoje tereny pod budowę turbin.
Nowy porządek, wiatraki znacznie bliżej
Znowelizowana ustawa wiatrakowa wprowadzi nowy porządek w energetyce wiatrowej w Polsce. Wiatraki będzie można budować znacznie bliżej od zabudowań, bo już w odległości 700 metrów. Nowa ustawa mogła być jeszcze bardziej liberalna. Senat proponował zmniejszenie wymaganej odległości do 500 m, ale Sejm ostatecznie odrzucił tę poprawkę i zostało 700 m, które zaakceptował prezydent.
W takiej minimalnej odległości od zabudowań, na podstawie miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego (mpzp), będą mogły być budowane elektrownie wiatrowe. Na pewno będzie więcej inwestycji w tym zakresie, ale mogłoby być ich znacznie więcej, gdyby ta odległość wynosiła 500 m. Oczywiście dla każdej inwestycji będą przeprowadzane badania oceny oddziaływania na środowisko, m.in. wpływ emisji hałasu na otoczenie i zdrowie mieszkańców.
Energia też dla mieszkańców
Nowa ustawa wprowadza również minimalne odległości turbin wiatrowych od linii przesyłowych energii elektrycznej. Zachowuje także zasadę 10H w przypadku parków narodowych, a w przypadku rezerwatów przyrody - limit 500 m. W przypadku innych form ochrony przyrody odległość ma wynikać z decyzji środowiskowej dla konkretnej instalacji. Utrzymuje zakaz budowy wiatraków na terenach parków narodowych, rezerwatów przyrody, parków krajobrazowych i obszarów Natura 2000.
Dodatkowo nowe rozwiązania przewidują, że inwestor zaoferuje co najmniej 10 procent mocy zainstalowanej elektrowni wiatrowej mieszkańcom gminy. Każdy mieszkaniec tej gminy będzie mógł objąć udział nie większy niż 2 kW i odbierać energię elektryczną w cenie wynikającej z kalkulacji maksymalnego kosztu budowy.
ag



Komentarze