W centrum niewielkiej miejscowości na terenie gminy Żelechlinek jesienią ub.r. powstał interesujący zwierzyniec, skupiający liczną grupę atrakcyjnych, łagodnych czworonogów, sprowadzonych w większości spoza granic Polski.
Obiekt edukacyjny dla dzieci i dorosłych wybudowano na powierzchni prawie 3 hektarów z prywatnych środków Moniki i Łukasza Janochów.
Do ogrodu zoologicznego kupili i sprowadzili zwierzęta głównie z Czech i Niemiec. Przed dostarczeniem do Polski wszystkie zostały przebadane przez służby weterynaryjne z Ujazdu i Warszawy, z którymi utrzymywany jest bezpośredni kontakt w celu nadzoru medycznego.
Właściciele zoo - rodzice dwóch córek: 10- i 13-letniej - podkreślają duże zaangażowanie dzieci przy prowadzeniu tego obiektu. Zakres obowiązków dla całej rodziny jest ogromny. Nikt się nie nudzi, bowiem każde poranne i wieczorne podawanie paszy włącznie z obrządkiem zajmuje półtorej godziny. Często znacznie dłużej...
Na wydzielonym obszarze podzielonym na kilkanaście boksów wybudowali niewielkie stylowe budynki gospodarcze dla łagodnych zwierząt roślinożernych: stajnie, obórki, woliery, klatki i altanki chroniące przed opadami i chłodem oraz magazyn na paszę. W tym roku powstaną kolejne wiaty dla zwierzyny i zadaszone miejsce dla turystów na placu w pobliżu wejścia na rancho.
Zobaczyć tu można: kózki afrykańskie, owce rasy qussant, alpaki, miniaturowe osiołki, a nawet kapodzioby (gęsi australijskie). Stadko biega sobie luzem po całym obiekcie, domagając się od zwiedzających głaskania i drapania, a nawet przytulania.
Właściciele zwierzyńca pozwalają przyjezdnym karmić swoich pupili jedynie warzywami i produktami roślinnymi, które zwiedzający mogą dostać przy wejściu na teren obiektu.
ZOO Agro-Banda Janocha, tak brzmi oficjalna nazwa obiektu, prezentuje też większe okazy mieszkające w boksach z pokaźnymi wybiegami: wielbłąda dwugarbnego, zebry równikowe granda, konie rasy gypsy cob, osiołka poitou, strusie nandu, indyjskie bydło zebu, walliserskie owce czarnonose, daniele, jelenie czy rudego kangura.
Część zwierzyny to przeważnie samotne samce. Pani Monika, zootechnik z wykształcenia, zapewnia, że do wielu z nich powinny jeszcze w tym roku dołączyć młode samice.
Z nadejściem wiosennego ciepła zwierzyniec będzie dostępny dla grup zorganizowanych, zwiedzania indywidualnego, a nawet skromnego wędkowania. Obiekt z zarybionymi basenami znajduje się na uboczu.
EmJot



Komentarze