"Różowych skrzyneczek" - po trosze symbolu przeciwdziałania ubóstwu menstruacyjnemu, ale przede wszystkim prostego patentu na ułatwienie dostępu do środków higienicznych - nie ma u nas na razie zbyt wiele.
Z tego, co udało nam się ustalić, są w kilku szkołach: podstawówce nr 6 i w Rokicinach-Kolonii oraz zespołach szkół ponadpodstawowych nr 6 i 8. Od kilku dni także w Szkole Podstawowej nr 1. Mają być i w kolejnych placówkach, co we wpisie na swoim profilu na Facebooku zapowiedział radny miejski Konrad Borowski.
Wielu wydaje się to nieprawdopodobne, ale w Polsce nie brakuje dziewczyn i kobiet skazanych w trakcie miesiączki na radzenie sobie kilkoma warstwami papieru toaletowego, ligniną czy tetrowymi pieluchami. Są nastolatki, które z powodu braku podpaski czy tamponu wychodzą z zajęć szkolnych albo i w ogóle na nie nie przychodzą. A że radny Borowski jest także m.in. pełnomocnikiem ds. pacjenta w Tomaszowskim Centrum Zdrowia pozwalamy sobie podpowiedzieć: sytuacje awaryjne mogą zdarzyć się wszędzie, także w urzędach, a już w szpitalach problem niedostępności produktów menstruacyjnych jest powszechny. W tym w SOR-ach, oddziałach pediatrycznych i psychiatrycznych.
NFZ środków higieny osobistej nie refunduje, pomoc ze strony pielęgniarek (z ich własnych zasobów) czy zakup nie zawsze są możliwe. Może skrzyneczki z higienicznymi artykułami pierwszej potrzeby mogłyby pojawić się i tam?
wk



Komentarze