W serwisie zrzutka.pl trwają trzy zbiórki na rzecz mieszkańców naszego powiatu poszkodowanych w pożarach.
W domu w Nowej Strzemesznej (gm. Czerniewice) ogień pojawił się 19 października. Straż pożarna otrzymała zgłoszenie o pożarze około godz. 21.50. Gdy przyjechała na miejsce, objęta nim była część poddasza budynku.
Jak relacjonował na naszych łamach mł. kpt. Hubert Rogala, oficer prasowy komendanta PSP w Tomaszowie, znaczna część domu została uratowana. Spaleniu uległ narożnik budynku wraz z zadaszeniem. - W środku nocy zapaliła się sadza w kominie, wskutek tego doszło do pożaru. Dom mocno uległ zniszczeniu, przez co straciliśmy częściowo dach nad głową, pokój i komin - opisuje na stronie zbiórki Paweł Wójciak. - Ściany są częściowo odbudowane, ale nadal brakuje materiałów budowalnych oraz, najważniejsze, środków finansowych na dalszy remont bądź kupno mebli. Na ten cel chciałby zebrać 80 tys. zł, póki co udało się pozyskać raptem 1% tej kwoty. Wpłaty możliwe są pod adresem: zrzutka.pl/dcgsu4. - Za każdą pomoc z góry bardzo dziękuję - podkreśla pan Paweł.
***
- Wyobraź sobie, że otwierasz drzwi swojego domu, a przed oczami płonie pół Twojego życia. Maszyna do szycia, przy której spędzała/eś mnóstwo czasu. Narzędzia gospodarcze, które latem pozwalają Ci dbać o podwórko, ogród, który potem odwdzięcza się plonami. Wełna, dzięki której możesz dziergać na drutach skarpety. Twoje letnie ubrania, buty, pościel. Twoje książki, zdjęcia. Stolnica, na której dzieciom i wnukom robiła/eś pierogi. Bombki zbierane latami - na jednej zostało już niewiele brokatu, bałwanowi ktoś utrącił nos, łabędź zgubił haczyk, a jabłko lata temu nadgryzło któreś z wnucząt. Każde maleństwo z własną historią.
Pomyślisz może "rzecz nabyta" - to prawda, o ile nie wiążą Cię z nią wspomnienia. Wspomnienia o trudnych, lecz pięknych czasach młodości. Czasach, gdy żył Twój mąż, a rodzina - choć biednie - żyła szczęśliwie. Czasach, gdy przy wigilijnym stole siedzieliśmy jedno na drugim, ale każdy obecne wygody by na te czasy zamienił... (...) To, o czym napisałam wyżej, to cząstka mojej mamy - tak z kolei zaczyna się opis zbiórki autorstwa Agaty Urbaszek. Wspomina w nim też o rozwodzie ze swoim mężem sprzed kilku lat, po którym wraz z córkami i chorą mamą została w małym, starym domku. I o bracie mieszkającym na tym samym placu. Alkoholiku, który straszył, groził i zatruwał życie całej rodziny od lat. Któregoś dnia pod wpływem alkoholu spełnił swoją groźbę i podpalił znajdującą się na placu komórkę, obok której mieszkał. A potem uciekł.
To był 9 listopada. Strażacy zgłoszenie o pożarze komórki w Zawadzie dostali około godz. 19.00. Kiedy przyjechali na miejsce, cała stała już w ogniu. Pożar zagrażał rozprzestrzenieniem się na sąsiednie budynki mieszkalne. I wybuchem trzech 11-kilogramowych butli z gazem propan-butan, które na szczęście ratownikom udało się zawczasu wynieść.
Pani Agata jakiś czas temu rozpoczęła budowę domu połączonego ze starą chatką. Jak jednak przyznaje, mimo pomocy wielu życzliwych osób i wykorzystaniu oszczędności, to wyzwanie ją przerosło. Do tego doszła konieczność naprawienia szkód spowodowanych pożarem (nadpalonych drzwi i okien, potłuczonych szyb). Wiele jej się już udało, ale wciąż potrzebuje wsparcia. Dotychczas zebrała prawie połowę z założonych 20 tys. zł. - Każda złotówka to wielka pomoc dla mnie, mojej mamy i córek - podkreśla. Można ją dorzucić poprzez stronę: zrzutka.pl/7xctn3.
***
Akcja gaśnicza w Podkońskiej Woli (gm. Czerniewice) trwała ponad 3,5 godziny. Pożar wybuchł 17 listopada około godz. 5.00. - Moja siostra Kasia straciła cały dorobek życia. Wskutek zwarcia instalacji elektrycznej zapaliła się stodoła i pochłonęła kolejne budynki gospodarcze. Spłonęła część zwierząt, spaliło się zboże, słoma, siano, mały skład węgla i drzewa, który był przygotowany na tegoroczną zimę. Ogień był tak duży, że zajęła się również pobliska szopa, w której były rowery, stare zabawki dla dzieci, jak również sprzęty gospodarcze i maszyny rolnicze. Wiatr przeniósł ogień na garaż, w którym mąż Kasi, Mariusz, miał swoje dodatkowe zajęcie, czyli spawalnię. Spaliły się spawarki, narzędzia warsztatowe, a to dla niego wszystko, co miał. Spalił im się również samochód, którym Mariusz dojeżdżał do pracy. Temperatura była tak wysoka, że stopiło się ocieplenie domu i popękały okna od jego frontu - relacjonuje Hubert Czajka. Dla swoich bliskich chciałby zebrać 100 tys. zł. Na razie udało się jedną dziesiątą tej kwoty. - Z całego serca liczę na Waszą nawet najmniejszą pomoc, każda złotówka ma znaczenie. Pomóżmy im odbudować gospodarstwo - apeluje. Jest to możliwe pod adresem: zrzutka.pl/bwpzmz.
Zdjęcia pochodzą ze stron poszczególnych zbiórek.
wk



Komentarze