Kozy, owce, alpaki, kury, gołębie, kucyki, osiołki, króliki i inne gatunki znalazły się w "żywych" szopkach przy parafii Najświętszego Serca Jezusowego w Tomaszowie i parafii św. Anny w Smardzewicach.
"Żywe" szopki to jedne z największych atrakcji okresu świątecznego w naszej okolicy. Przyjeżdża do nich wielu mieszkańców miasta, powiatu, ale też z całego regionu.
Szczególnie podobają się najmłodszym. - Fajna sprawa. Duża atrakcja dla dzieci. Można wybrać się na spacer - mówi młoda kobieta, która przyszła z dziećmi do szopki zbudowanej na zapleczu kościoła NSJ przy ul. ks. J. Popiełuszki.
Już po raz osiemnasty (w 2005 r. tę tradycję zapoczątkował ks. Ryszard Stanek - ówczesny proboszcz, a kontynuuje obecny ks. Paweł Dziedziczak) został zbudowany żłóbek. Można też posłuchać kolęd i innych świątecznych utworów. Odwiedzający najliczniej gromadzą się przy zagrodzie ze zwierzętami, które są bardzo wdzięczne. Dają się głaskać dzieciom.
Pamiętajmy, że nie można ich dokarmiać (na ogrodzeniu są stosowne informacje). Jeśli komuś zostało jedzenia (resztki z warzyw, owoców, pieczywa) po świętach, to może je zostawić w skrzynkach zamontowanych przy zagrodach.
"Żywą" szopkę przy ul. ks. Popiełuszki będzie można odwiedzać do 6 stycznia.
Na brak pożywienia nie mogły też narzekać zwierzaki z szopki zbudowanej przez braci nowicjuszy przy klasztorze ojców franciszkanów w Smardzewicach. Były tam zwierzęta wypożyczone od miejscowych gospodarzy, którzy również pomagali przy budowie szopki. Można było je oglądać do 27 grudnia.
Szopka franciszkańska ma już prawie 800-letnią tradycję. Zapoczątkował ją św. Franciszek. Tę tradycję kontynuują smardzewiccy franciszkanie, którzy w szopce umieścili postać swojego patrona.
ag



Komentarze