- Praw fizyki Pan nie zmienisz - mówili artyści z legendarnego kabaretu "Dudek". Szybko zmieniające się stany skupienia wody są wyjątkowo uciążliwe dla pieszych. Drogowcy i właściciele posesji nie nadążają z odśnieżaniem i posypywaniem chodników.
Ustawa o utrzymaniu porządku i czystości w gminach stanowi, że właściciele (bądź administratorzy) nieruchomości mają obowiązek uprzątnąć śnieg, lód, błoto czy inne zanieczyszczenie z dróg pieszych, położonych wzdłuż ich nieruchomości, bezpośrednio przy granicy z nimi. Właściciel powinien sam zadbać o stan chodnika przed i wokół jego posesji. W ten sposób, żeby jego nawierzchnia była bezpieczna dla przechodzących osób.
Jednak są wyjątki od tej zasady, a przepisy są tak skonstruowane, że powodują kuriozalne sytuacje. Widać to również na przykładzie naszego miasta. Na ul. św. Antoniego (na odcinku od skrzyżowania z ul. Mościckiego do ronda Tomaszowskich Olimpijczyków) chodniki przylegające bezpośrednio do budynków są słabo odśnieżone, więc piesi korzystają z biegnącej obok ścieżki rowerowej. - Tych chodników to tutaj nikt nie odśnieża. Może tylko w niektórych miejscach. Sypną trochę jakąś solą czy piaskiem i nogi się tym zapadają. Wolę przejść na ścieżkę. Tam jest odśnieżone i posypane - mówi jedna z mieszkanek naszego miasta.
Ścieżkę odśnieżył i posypał Zarząd Dróg Powiatowych. - Postępujemy zgodnie z przepisami ustawy o utrzymaniu porządku i czystości w gminach. Chodników przylegających bezpośrednio do posesji nie odśnieżamy. Natomiast musimy zadbać o obowiązek na wszystkich ścieżkach i ciągach pieszo-rowerowych na naszych drogach - wyjaśnia Elżbieta Rudzka, dyrektorka ZDP.
Mieszkańcy narzekają, że większość chodników w Tomaszowie i na terenach podmiejskich jest nieodśnieżonych. - Każdy na własną rękę udrażnia wjazd do swojej posesji, a na pozostałych odcinkach leży śnieg, albo błoto pośniegowe, w którym grzęźnie się po kostki - mówi jeden z mieszkańców.
Szklanka i szybka odwilż
Służby miejskie i powiatowe zapewniają, że na bieżącą odśnieżają wszystkie należące do nich drogi (również chodniki). - Zajmuje się tym Zarząd Dróg i Utrzymania Miasta, jak również zewnętrzna firma. Służby reagują na zmieniające się warunki pogoda - mówi Joanna Budny, rzeczniczka prezydenta miasta.
W ostatnich dniach dynamika pogodowa była bardzo duża. Po fali opadów śniegu i mrozu przyszła odwilż. Topniejący śnieg w nocy zamarzł. Tworzyła się gołoledź. - Po prostu szklanka. Na jezdniach sypią, a na chodnikach w wielu miejscach to było po prosto lodowisko. Nie dało się przejść - mówi nasza rozmówczyni.
- We wtorek, 20 grudnia zaczęliśmy pracę już od godz. 3.00 rano. Tej nocy sytuacja pogodowa zaczęła się bardzo zmieniać. Nastąpiło nagłe ocieplenie o kilkanaście stopi. W najbliższych dniach odwilż będzie postępować, oby nie była gwałtowana, bo wtedy mogą występować lokalne podtopienia. Nocne przymrozki mogą powodować gołoledź. Z naszego punktu widzenia taka sytuacja też jest znacznie gorsza niż przy intensywnych opadach śniegu - wyjaśnia E. Rudzka.
ag



Komentarze