"Smog jak pół paczki fajek" - tak zatytułowaliśmy w styczniu 2016 r. informację o ocenie wystawionej (byle)jakości tomaszowskiego powietrza przez Polski Alarm Smogowy. Tyle że o szkodliwości palenia papierosów nie trzeba chyba nikogo przekonywać. Za to wielu wciąż wątpi w szkodliwość palenia czym popadnie.
To nie tylko kwestia specyficznego zapachu, drapania w gardle czy pokasływania. Jest coraz więcej badań potwierdzających różnorodne konsekwencje oddziaływania na organizm pyłów i lotnych toksyn obecnych w powietrzu, nawet w stężeniach wcześniej uznawanych za bezpieczne (!).
Większe ryzyko chorób układów oddechowego i krążenia, nowotworów, przedwczesnych porodów, uszkodzeń nerek, zaburzeń hormonalnych, problemów psychicznych... Główne typy zanieczyszczeń powietrza co roku powodują w Polsce przedwczesny zgon prawie 50 tys. osób (co odpowiada mniej więcej 4/5 populacji Tomaszowa).
"Brudne" powietrze osłabia praktycznie cały organizm, więc poddawani jego działaniu mamy trudniej w obliczu dowolnej choroby.
Oznacza więcej infekcji, sprzyja bowiem rozprzestrzenianiu się chorób zakaźnych. Także tej, która przez ostatnie blisko trzy lata dokuczyła nam najbardziej.
Już na początku pandemii naukowcy z Uniwersytetu w Sienie zauważyli, że do największej liczby zgonów z powodu COVID-19 dochodziło we Włoszech w regionach z europejskiej czołówki pod względem poziomu zanieczyszczenia powietrza. Dostarczyli dowody, że żyjący w takich miejscach - w tym także młode, zdrowe osoby - są bardziej narażeni na rozwój chronicznych chorób układu oddechowego i podatni na czynniki zakaźne.
Niskiej jakości powietrze sprzyja także innym chorobom. Np. badacze z Uniwersytetu Waszyngtońskiego odkryli związek między wyższą ekspozycją na cząstki PM2,5 oraz tlenek i dwutlenek azotu w czasie minionych 2-6 tygodni i podwyższonym ryzykiem obecnej infekcji układu oddechowego. Eksperci z hiszpańskiego Universitat Rovira i Virgili, po przeglądzie literatury naukowej, donieśli o wykrytym w różnych badaniach wyraźnym związku między toksynami w powietrzu i wirusowymi infekcjami układu oddechowego. Naukowcy z Uniwersytetu Leicester dowiedli, że atmosferyczna sadza - tworzące aerozol cząstki poniżej 2,5 μm - ułatwia bakteriom (dwoince zapalenia płuc, gronkowcowi złocistemu) budowanie biolifmów, uodparniając je na antybiotyki i czyniąc łatwiejszym rozprzestrzenianie się mikrobów w organizmie.
Czystego powietrza potrzebuje mózg
Atakowany zawieszonymi w nim cząstkami stałymi cierpi, z czym m.in. wiąże się wzrost ryzyka depresji (szczególnie silny u osób mających do niej predyspozycje genetyczne) i innych zaburzeń psychicznych, spadek możliwości intelektualnych oraz wyższe zagrożenie demencją, chorobami Parkinsona i Alzheimera.
- Kolejni ludzie mieszkający w zanieczyszczonych rejonach będą zapadali na depresję, ponieważ ich geny i zanieczyszczenia ze środowiska nasilają wzajemnie swoje oddziaływanie - alarmują w swojej publikacji naukowcy z Lieber Institute for Brain Development. Specjaliści z Brown University zaobserwowali, że żyjący w bardziej zanieczyszczonych miejscach seniorzy radzą sobie gorzej z zadaniami intelektualnymi i szybciej dochodzi u nich do pogorszenia tych zdolności z wiekiem.
- Lista grzechów smogu już jest długa, ale wciąż niepełna
- zauważył w połowie listopada ub.r. prof. Marcin Szwed, neuronaukowiec z Zakładu Psychofizjologii Instytutu Psychologii Uniwersytetu Jagiellońskiego, kierownik rozpoczętego w 2019 r. projektu "NeuroSmog". - Zanieczyszczenie powietrza powoduje trudności z zajściem w ciążę i przyczynia się do niepłodności. Gdy mimo to się uda, pojawia się kolejny problem, bo drobne cząsteczki przenikają łożysko i przyczyniają się do tego, że dzieci rodzą się wcześniej, są mniejsze, z mniejszą wagą urodzeniową, mają w okresie niemowlęctwa problemy z oddychaniem. Ale o tym, jak wpływa na mózg dzieci wciąż wiemy za mało. Stąd właśnie wspomniany projekt. Badania prowadzone w zagranicznych ośrodkach (m.in. w Barcelonie, Rotterdamie, Nowym Jorku) już dowiodły, że smog wpływa na mózg dzieci i ich rozwój (np. że w zasmogowanych rejonach jest więcej dzieci z ADHD). Jak, kiedy jest to najgroźniejsze i czym skutkuje w kwestiach kontroli zachowania, uwagi, skupienia zamierzają ustalić właśnie polscy naukowcy. Pierwszych odpowiedzi spodziewają się latem przyszłego roku.
Oprac. na podstawie publikacji serwisów: naukawpolsce.pl, Zdrowie PAP i wyborcza.pl
Rys. Krzysztof "Rosa" Rosiecki, zdrowie.pap.pl
wk



Komentarze