- tak Tomasz Olbratowski, znany dziennikarz radiowy, satyryk i felietonista żartował na antenie radia RMF FM z z trzech tomaszowian, którzy ukradli beczki z kapustą kiszoną. Za włamanie grozi im do 10 lat pozbawienia wolności.
- A zdarzyło się tak owego dnia (dokładnie w nocy z niedzieli na poniedziałek, z 11 na 12 grudnia, około godz. 2.00 - przyp. red.), że pretorianie (policjanci - przyp. red.) z nie bardzo podłego miasta Tomaszowa Mazowieckiego, w mazowieckiej prowincji leżącego, gdzie niejeden Cezary pomieszkiwał, zauważyli nocną porą trzech mężów toczących beczkę - relacjonował T. Olbratowski.
Chwilę wcześniej funkcjonariusze dostali zgłoszenie z miejskiego monitoringu o włamaniu do jednego z pomieszczeń gospodarczych sklepu spożywczego Deko Smaku przy ul. św. Antoniego (w centrum miasta). Sprawcy przecięli kłódkę po otwarciu okratowanych drzwi zabrali trzy zamarznięte beczki z kapustą kiszoną. - Mogły ważyć jakieś 360 kg, tak więc były bardzo ciężkie, pewnie dlatego je toczyli po śniegu, a nie nieśli - mówi nam właściciele sklepu, w którym doszło do włamania.
Amatorami kiszonej kapusty okazali się trzej mieszkańcy Tomaszowa (w wieku 36, 37 i 45 lat). - Wpadli w pobliżu miejsca, w którym doszło do włamania, na sąsiedniej ulicy. Zostali zatrzymani, kiedy toczyli jedną z beczek. Dwie pozostałe zostały znalezione przez funkcjonariuszy za ogrodzeniem pobliskiej ulicy - mówi asp.szt. Aleksandra Cieślak, z tomaszowskiej policji.
Jak trafnie powiedział T. Olbratowski "beczkę toczyli dla beki". - Po prostu twierdzili, że robią to dla zabawy. Mężczyźni zostali zatrzymani i trafili do policyjnego aresztu. Wcześniej byli już notowani za konflikty z prawem - mówi rzeczniczka tomaszowskiej policji.
- Jeśli nieostrożnie kradniesz kapuchę, to skiśniesz w kazamatach lochu - dodaje w swoim felietonie dziennikarz RMF FM.
Ma rację, za włamanie grozi nawet do 10 lat więzienia.
- Ta cała historia jest trochę śmieszna, ale kapusta kiszona przed Świętami Bożego Narodzenia, to bardzo potrzebny towar do pierogów czy bigosu. Odzyskałem szybko beczki i nie musiałem zamawiać dodatkowych. Teraz sprzedaję pierogi z tej kapusty - śmieje się właściciel sklepu, który nawet nazywa je "pierogami z kradzioną kapustą". Można zjeść ich bardzo dużo, bo jak wiadomo "kradzione nie tuczy".
Dzięki T. Olbratowskiemu, który urodził się w Tomaszowie (może dlatego zainspirował się tą historią), o kradzieży w naszym mieście usłyszała cała Polska. Teraz śmieją się z nas w całym kraju. Lepsze takie historie kryminalne, niż zdarzenia z pijanymi matkami. Niedawno nasze miasto miało złą sławę przez takie przestępstwa. Teraz naszym znakiem firmowym może stać się kiszona kapusta.
ag



Komentarze