- mówi w rozmowie z nami prof. Wanda Olech-Piasecka z katedry Genetyki i Ochrony Zwierząt Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie, prezes Stowarzyszenia Miłośników Żubrów. 6 grudnia minęło osiem lat, od kiedy została zamknięta zagroda pokazowa Ośrodka Hodowli Żubrów w Smardzewicach.
Wszystko przez gruźlicę, która w 2014 r. zdziesiątkowała smardzewickie stado żubrów.
- Wtedy niepotrzebnie czekano. Szybko powinna zostać podjęta decyzja o likwidacji całego stada. Głośno o tym mówiłam. Moje zdanie podzielało wielu lekarzy weterynarii, ale Ministerstwo Środowiska zdecydowało inaczej. Trudno - cały proces się niepotrzebnie wydłużył w czasie - mówi prof. W. Olech-Piasecka, która od ponad 30 lat zajmuje się żubrami i jest cenionym ekspertem w tej dziedzinie w kraju i na świecie.
Ośrodek poddano dezynfekcji. Cały teren rezerwatu oczyszczono i przeorano. Wszystko odbywało się pod kontrolą weterynaryjną. Później ośrodek przeszedł kwarantannę, nawet dłuższą niż pierwotnie zakładano. Naukowcy przebadali glebę. Pobierali próbki do badań. Poddawali je dokładnej analizie mikroskopowej. Prątki gruźlicy nie zostały w nich znalezione. Ognisko chorobowe wygasło.
Żubry już mogą i powinny wrócić do Smardzewic, ale ciągle ich nie ma. Władze Kampinoskiego Parku Narodowego ciągle starają się o środki na przeprowadzenie niezbędnych prac remontowych w rezerwacie.
- Park stara się nieskutecznie o wsparcie z Funduszu Leśnego. Ma dużo innych wydatków i smardzewicki ośrodek jest gdzieś na końcu listy inwestycji. Właściwie to Kampinoski Park Narodowy najchętniej przekazałby rezerwat żubrów w zasoby Lasów Państwowych. Takie rozwiązanie byłoby najlepsze. Zarządzanie ośrodkiem na odległość jest pod wieloma względami dosyć skomplikowane - mówi W. Olech-Piasecka.
W Pszczynie lokalny samorząd stał się gospodarzem zagrody żubrów. Pozyskał środki na jego modernizację. Sprowadzono też inne zwierzęta. Powstał zwierzyniec z parkiem edukacyjnym, który jest oblegany przez turystów. Inne ośrodki hodowli żubrów w Polsce są we władaniu Lasów Państwowych. Tak mogłoby być też w Smardzewicach. Wtedy nie byłoby problemu ze znalezieniem pieniędzy na konieczne remonty. Lasy Państwowe dysponują o wiele większymi środkami niż parki narodowe.
- Będę się starała, by OHŻ w Smardzewicach przeszedł w zasoby Lasów Państwowych. Trzeba uregulować wszystkie formalne kwestie przejęcia majątku. Decyzję w tej sprawie musi podjąć też Rada Ministrów. Wtedy nie będzie problemów z dofinansowaniem remontów w smardzewickim rezerwacie. Szacowano, że potrzeba tam około 1,5 miliona złotych. Zwiedzanie ośrodka powinno odbywać się w innej formie. Starej, ciasnej zagrody pokazowej nie ma już co naprawiać. Żubry powinny mieć więcej swobody. Powinna powstać ścieżka edukacyjna z punktami widokowymi - wyjaśnia prezes Stowarzyszenia Miłośników Żubrów.
Autorytet, wiedza i doświadczenie prof. Wandy Olech-Piaseckiej może przyspieszyć proces powrotu żubrów do Smardzewic. Dzięki jej staraniom populacja żubrów w kraju w ostatnich latach wzrosła aż czterokrotnie. Obecnie w Polsce żyje blisko 2,5 tysiąca żubrów (to największa populacja w Europie). Na całym świecie jest prawie 10 tysięcy osobników tego gatunku.
- Również dzięki takim ośrodkom jak ten w Smardzewicach, który ma przedwojenną tradycję. Żubry muszą tam wrócić, a hodowla dalej się rozwijać - stawia jasno sprawę pani profesor.
ag



Komentarze