Rzadko się zdarza, aby wielka impreza została przez wszystkich tak entuzjastycznie oceniona. Po Mistrzostwach Europy w tańcach standardowych i latynoamerykańskich były tylko słowa uznania. Rozmawiamy z jednym z organizatorów – Grzegorzem Rybickim.
- Jak to się stało, że impreza tej rangi trafiła do Tomaszowa?
Grzegorz Rybicki – Dwie najważniejsze imprezy taneczne – Mistrzostwa Świata i Mistrzostwa Europy nie miały w tym roku organizatora.
Wstępnie jedna z tych imprez miała się odbyć na Ukrainie. Wiadomo, że nie mogła. W połowie lipca Światowa Federacja Tańca zgłosiła możliwość przejęcia tych imprez. Dla nas było niemal oczywiste, że będziemy aplikować. Mamy doświadczenie w organizacji turniejów, kontakty międzynarodowe – zwłaszcza dzięki mojemu synowi, Jakubowi, który jest sędzią międzynarodowym. Ostatniego dnia złożyliśmy propozycję przyznania nam któregoś z turniejów. Mistrzostwa Świata były już przyznane. Do organizacji Mistrzostw Europy kandydował także Dubaj oraz Kazachstan i Gruzja. Myślę, że wybór Polski był podyktowany względami geograficznymi – bliskością umożliwiającą udział w turnieju ukraińskich tancerzy. O 23.00 otrzymaliśmy informację, że przyznano nam Mistrzostwa Europy. Postawiono jednak warunek – muszą się jednocześnie odbyć jakby dwa turnieje: w tańcach standardowych i latynoamerykańskich. Potrzebni są sędziowie, którzy mogą oceniać pary w stylu standardowym i w stylu latynoamerykańskim – czyli dwa panele sędziowskie. Nigdy dotychczas nie łączono na imprezach tej rangi dwóch stylów. Doszliśmy jednak do wniosku, że damy radę.
- Zdawaliście sobie w pełni sprawę na co się porywacie?
G.R. – Teoretycznie i po części praktycznie tak. Nie zdawaliśmy sobie jedynie sprawy z tego, że czas tak szybko mija (śmiech). Na szczęście bardzo szybko i sprawnie udało nam się porozumieć z Areną Lodową i zgrać terminy.
- Widz oglądający imprezę często nie ma pojęcia ile wysiłku trzeba włożyć w jej organizację, ile elementów ułożyć, aby nie było żadnej wpadki. Jak tak wielki i prestiżowy turniej wygląda od kuchni?
G.R. – To rzeczywiście wielka układanka. Zacznijmy od sędziów. Jak już wspominałem, mój syn Jakub był światowej klasy tancerzem, obecnie jest trenerem, sędzią międzynarodowym. Sędziował m.in. Mistrzostwa Świata w Neapolu. Zna wszystkich wybitnych sędziów – z niektórymi rywalizował jako tancerz, inni go szkolili. Dzięki temu był w stanie zaprosić najlepszy skład sędziowski. Myśleliśmy, że ten punkt mamy "odhaczony", a tu nagle dowiadujemy się, że owszem, sędziowie świetni, ale raczej do stylu latynoamerykańskiego. Prosimy uzupełnić drugi skład do tańców standardowych... Jakub poszerzył skład sędziowski o kolejnych 11 sędziów. Łącznie było 45 sędziów na dwa dni turnieju. Mieliśmy na turnieju najlepszych sędziów z całego świata: z Włoch, USA, Ukrainy, Finlandii, Słowenii, Niemiec, Litwy, Wielkiej Brytanii i Polski.
Później trzeba było znaleźć i zaproponować współpracę najlepszym firmom zajmującym się scenografią, akustyką, oświetleniem... Mamy prawo twierdzić, bo nie są to nasze oceny, że udało się zorganizować imprezę na światowym poziomie. Przekaz on-line na YouTubie Polskiego Towarzystwa Tanecznego oglądało ponad 60 tysięcy ludzi. Były też transmisje telewizyjne realizowane przez angielski kanał DSA i telewizję DTV. Wyglądało to wszystko przepięknie.
- Rzadko się zdarza, by Arena była wypełniona do ostatniego miejsca...
G.R. – To pozwoliło stworzyć niepowtarzalną atmosferę. Swoją obecnością zaszczycili nas sponsorzy i zaproszeni goście. Nawet tancerze po zakończeniu swoich występów zostawali na widowni. W pewnym momencie baliśmy się, że zabraknie miejsc siedzących. Co do atmosfery – ludzie byli tak zachwyceni tańcem, że... nie miał kto bić braw – wszyscy trzymali w dłoniach telefony i nagrywali. Potem na szczęście zaczęły się okrzyki, brawa, dopingowanie par. A było kogo, bo w stylu latynoamerykańskim wystąpili mistrzowie świata, wicemistrzowie świata i finaliści. W tej sytuacji fakt, że polskiej parze udało się awansować do finału jest wielkim sukcesem. Obsada par w stylu standardowym była również imponująca. Zwyciężyła polska para – Mistrzowie Świata Michał Le i Sandra Jabłońska. Mieliśmy też swoje, tomaszowskie sukcesy wśród par w młodszych kategoriach.
- Wspomniałeś, że impreza została bardzo wysoko oceniona. Napłynęły gratulacje?
G.R. – Niemal z całego świata. Najwięcej słów uznania otrzymaliśmy od Amerykanów. Prezydent WDO (Światowa Organizacja Tańca) Arunas Bizokas w specjalnym przemówieniu stwierdził, że było to wydarzenia ponad wszystkie inne, że nikt nigdy nie przygotował tak perfekcyjnie imprezy jak Klub i Fundacja Cantinero. Podkreślano także, że nigdzie jeszcze na turnieju nie zagrała 30-osobowa orkiestra. Tu głęboki ukłon w stronę Kamila Wrony i jego muzyków.
Otoczyliśmy się wspaniałymi profesjonalistami. Dbaliśmy o każdy szczegół. Dość powiedzieć, że puchary robione były specjalnie w Holandii i jak twierdzono, były o wiele ładniejsze od tych, które wręczano na renomowanym Blackpool Festival w Anglii.
Ale najbardziej wymowną oceną była propozycja aby Fundacja, Tomaszów i Polska zorganizowały Mistrzostwa Świata Zawodowców. To tak jakby naszemu krajowi zaproponowano Igrzyska Olimpijskie. Byłaby to niesamowita promocja.
- Ale podobno największe zdziwienie budziły terminarze i np. zapis: 14.49 – koniec przeglądu tanecznego, 15.00 – obiad... i fakt, że pokrywało się to z czasem realnym.
G.R. – Początkowo wywoływało to uśmiechy niedowierzania, ale gdy np. sędziowie, wychodząc z windy, widzieli podjeżdżający samochód, tylko pytali – jak to obliczyłeś, bo ostatnio we Włoszech koniec przeglądu miał być o 20.00, a finały zaczęły się o 2.00 w nocy? Odpowiadałem, że trzeba wiedzieć jak poradzić sobie z organizacją.
- Nie miałeś takiego momentu, w którym ciśnienie niebezpiecznie skakało?
- Gratulujemy świetnej roboty i wspaniałej imprezy. Zapewne podziękowania i słowa uznania należą się wielu osobom. Komu szczególnie chciałbyś podziękować?
G.R. – Serdeczne podziękowania za pomoc przy organizacji turnieju składamy: Arenie Lodowej, Urzędowi Miasta Tomaszowa Mazowieckiego, Sponsorom, Rodzicom i tancerzom z klubu Cantinero oraz wszystkim pozostałym osobom, które przyczyniły się do świetności tej imprezy.
Rozmawiał: Andrzej Kucharczyk
Tych, którzy chcieliby zobaczyć, jak przebiegały Mistrzostwa, zapraszamy na relacje filmowe:



Komentarze