TOMASZÓW NA USTACH TANECZNEGO ŚWIATA - TIT - Tomaszowski Informator Tygodniowy

Sobota, 3 października 2026, Imieniny: Bogumiła, Gerarda, Józefy

 

cantineroRzadko się zdarza, aby wielka impreza została przez wszystkich tak entuzjastycznie oceniona. Po Mistrzostwach Europy w tańcach standardowych i latynoamerykańskich były tylko słowa uznania. Rozmawiamy z jednym z organizatorów – Grzegorzem Rybickim.

- Jak to się stało, że impreza tej rangi trafiła do Tomaszowa?

Grzegorz Rybicki – Dwie najważniejsze imprezy taneczne – Mistrzostwa Świata i Mistrzostwa Europy nie miały w tym roku organizatora.

Wstępnie jedna z tych imprez miała się odbyć na Ukrainie. Wiadomo, że nie mogła. W połowie lipca Światowa Federacja Tańca zgłosiła możliwość przejęcia tych imprez. Dla nas było niemal oczywiste, że będziemy aplikować. Mamy doświadczenie w organizacji turniejów, kontakty międzynarodowe – zwłaszcza dzięki mojemu synowi, Jakubowi, który jest sędzią międzynarodowym. Ostatniego dnia złożyliśmy propozycję przyznania nam któregoś z turniejów. Mistrzostwa Świata były już przyznane. Do organizacji Mistrzostw Europy kandydował także Dubaj oraz Kazachstan i Gruzja. Myślę, że wybór Polski był podyktowany względami geograficznymi – bliskością umożliwiającą udział w turnieju ukraińskich tancerzy. O 23.00 otrzymaliśmy informację, że przyznano nam Mistrzostwa Europy. Postawiono jednak warunek – muszą się jednocześnie odbyć jakby dwa turnieje: w tańcach standardowych i latynoamerykańskich. Potrzebni są sędziowie, którzy mogą oceniać pary w stylu standardowym i w stylu latynoamerykańskim – czyli dwa panele sędziowskie. Nigdy dotychczas nie łączono na imprezach tej rangi dwóch stylów. Doszliśmy jednak do wniosku, że damy radę.

- Zdawaliście sobie w pełni sprawę na co się porywacie?

G.R. – Teoretycznie i po części praktycznie tak. Nie zdawaliśmy sobie jedynie sprawy z tego, że czas tak szybko mija (śmiech). Na szczęście bardzo szybko i sprawnie udało nam się porozumieć z Areną Lodową i zgrać terminy.

- Widz oglądający imprezę często nie ma pojęcia ile wysiłku trzeba włożyć w jej organizację, ile elementów ułożyć, aby nie było żadnej wpadki. Jak tak wielki i prestiżowy turniej wygląda od kuchni?

G.R. – To rzeczywiście wielka układanka. Zacznijmy od sędziów. Jak już wspominałem, mój syn Jakub był światowej klasy tancerzem, obecnie jest trenerem, sędzią międzynarodowym. Sędziował m.in. Mistrzostwa Świata w Neapolu. Zna wszystkich wybitnych sędziów – z niektórymi rywalizował jako tancerz, inni go szkolili. Dzięki temu był w stanie zaprosić najlepszy skład sędziowski. Myśleliśmy, że ten punkt mamy "odhaczony", a tu nagle dowiadujemy się, że owszem, sędziowie świetni, ale raczej do stylu latynoamerykańskiego. Prosimy uzupełnić drugi skład do tańców standardowych... Jakub poszerzył skład sędziowski o kolejnych 11 sędziów. Łącznie było 45 sędziów na dwa dni turnieju. Mieliśmy na turnieju najlepszych sędziów z całego świata: z Włoch, USA, Ukrainy, Finlandii, Słowenii, Niemiec, Litwy, Wielkiej Brytanii i Polski.

Później trzeba było znaleźć i zaproponować współpracę najlepszym firmom zajmującym się scenografią, akustyką, oświetleniem... Mamy prawo twierdzić, bo nie są to nasze oceny, że udało się zorganizować imprezę na światowym poziomie. Przekaz on-line na YouTubie Polskiego Towarzystwa Tanecznego oglądało ponad 60 tysięcy ludzi. Były też transmisje telewizyjne realizowane przez angielski kanał DSA i telewizję DTV. Wyglądało to wszystko przepięknie. 

- Rzadko się zdarza, by Arena była wypełniona do ostatniego miejsca...

G.R. – To pozwoliło stworzyć niepowtarzalną atmosferę. Swoją obecnością zaszczycili nas sponsorzy i zaproszeni goście. Nawet tancerze po zakończeniu swoich występów zostawali na widowni. W pewnym momencie baliśmy się, że zabraknie miejsc siedzących. Co do atmosfery – ludzie byli tak zachwyceni tańcem, że... nie miał kto bić braw – wszyscy trzymali w dłoniach telefony i nagrywali. Potem na szczęście zaczęły się okrzyki, brawa, dopingowanie par.  A było kogo, bo w stylu latynoamerykańskim wystąpili mistrzowie świata, wicemistrzowie świata i finaliści. W tej sytuacji fakt, że polskiej parze udało się awansować do finału jest wielkim sukcesem. Obsada par w stylu standardowym była również imponująca. Zwyciężyła polska para – Mistrzowie Świata Michał Le i Sandra Jabłońska. Mieliśmy też swoje, tomaszowskie sukcesy wśród par w młodszych kategoriach.

 - Wspomniałeś, że impreza została bardzo wysoko oceniona. Napłynęły gratulacje?

G.R. – Niemal z całego świata. Najwięcej słów uznania otrzymaliśmy od Amerykanów. Prezydent WDO (Światowa Organizacja Tańca) Arunas Bizokas w specjalnym przemówieniu stwierdził, że było to wydarzenia ponad wszystkie inne, że nikt nigdy nie przygotował tak perfekcyjnie imprezy jak Klub i Fundacja Cantinero. Podkreślano także, że nigdzie jeszcze na turnieju nie zagrała 30-osobowa orkiestra. Tu głęboki ukłon w stronę Kamila Wrony i jego muzyków.

Otoczyliśmy się wspaniałymi profesjonalistami. Dbaliśmy o każdy szczegół. Dość powiedzieć, że puchary robione były specjalnie w Holandii i jak twierdzono, były o wiele ładniejsze od tych, które wręczano na renomowanym Blackpool Festival w Anglii.  

Ale najbardziej wymowną oceną była propozycja aby Fundacja, Tomaszów i Polska zorganizowały Mistrzostwa Świata Zawodowców. To tak jakby naszemu krajowi zaproponowano Igrzyska Olimpijskie.  Byłaby to niesamowita promocja.

- Ale podobno największe zdziwienie budziły terminarze i np. zapis: 14.49 – koniec przeglądu tanecznego, 15.00 – obiad... i fakt, że pokrywało się to z czasem realnym.

G.R. – Początkowo wywoływało to uśmiechy niedowierzania, ale gdy np. sędziowie, wychodząc z windy, widzieli podjeżdżający samochód, tylko pytali – jak to obliczyłeś, bo ostatnio we Włoszech koniec przeglądu miał być o 20.00, a finały zaczęły się o 2.00 w nocy? Odpowiadałem, że trzeba wiedzieć jak poradzić sobie z organizacją.

- Nie miałeś takiego momentu, w którym ciśnienie niebezpiecznie skakało?

G.R. – Oj, wielokrotnie. Zwykle takie imprezy organizuje cały sztab ludzi. My pracowaliśmy w trójkę – mój syn, ja i moja żona Alina. Ostatnie dwa tygodnie pracowaliśmy prawie na okrągło, a trzy dni przed imprezą spaliśmy po 2-3 godziny. To, że udało nam się dopilnować wszystkich szczegółów, od opracowania regulaminów, stworzenia strony internetowej, list startowych, ustalenia całej scenografii i oświetlenia, zapewnienia pucharów, medali, dyplomów, informatorów, szatni dla tancerzy i całego zaplecza organizacyjnego, to prawdziwy cud.  Wszystkie informacje o naszych Mistrzostwach Europy można znaleźć na stronie: www.icearenacup.cantinero.pl.

- Gratulujemy świetnej roboty i wspaniałej imprezy. Zapewne podziękowania i słowa uznania należą się wielu osobom. Komu szczególnie chciałbyś podziękować?

G.R. – Serdeczne podziękowania za pomoc przy organizacji turnieju składamy: Arenie Lodowej, Urzędowi Miasta Tomaszowa Mazowieckiego, Sponsorom, Rodzicom i tancerzom z klubu Cantinero oraz wszystkim pozostałym osobom, które przyczyniły się do świetności tej imprezy.

Rozmawiał: Andrzej Kucharczyk

Tych, którzy chcieliby zobaczyć, jak przebiegały Mistrzostwa, zapraszamy na relacje filmowe:

https://www.youtube.com/watch?v=8IXLpBVC_yg

https://www.youtube.com/watch?v=8ecb70pZnuE

Pin It

Komentarze





pajpress ogłoszenia

Naprawa sprzętu AGD

e-mail: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Materiały Urzędu Miasta

TIT - Tomaszowski Informator Tygodniowy
Agencja Wydawnicza PAJ-Press

ul. Długa 82
97-200 Tomaszów Mazowiecki,
tel. 44 724 24 00 wew. 28 (biuro ogłoszeń)
tel. kom. 609-827-357, 724-496-306

WYRÓŻNIONE

Zabrzmiało Gaudeamus

Już od października kolejni studenc...

Z druhami przy szachownicy

"Młody Strażak" – Młodzieżowa ...

Warsztaty OLiOC. Trwają zapisy

Szkolenie z zakresu Ochrony Ludnośc...

Utrudnienia na Warszawskiej do końca roku

Prace związane z przebudową północn...

To nasze dobro narodowe!

Mowa oczywiście o kadrze polskich s...

To już trzecie porażki

Mecz Lechii w Jaworznie  będzi...

Szlak Mazovii coraz bliżej

Gotowe są już projekty tablic, plan...

Święto kolei w Spale

W sobotę, 26 września świętowano 10...

Rozmowy o życiu i odchodzeniu

O stracie, odchodzeniu i potrzebie ...

Ranna dziewczynka

Dziewięciolatka została poszkodowan...

NAJNOWSZE

Odeszła zasłużona Tomaszowianka

W czwartek, 1 października w wieku ...

"Kajro" i "Winiak" osiedli w Tomaszowie

Osiemdziesiąt dwa lata temu, 2 paźd...

Jest śledztwo w sprawie nękania dzieci z "dziesiątki"

Apele rodziców, odpowiednie działan...

Hospicjum z nagrodą i wyspecjalizowanym personelem

29 września w Warszawie odbyło się ...

Biblioteki w październiku

W najbliższą oraz trzecią...

Utrudnienia na Warszawskiej do końca roku

Prace związane z przebudową północn...

Do "Złotej Rybki" w weekendy i bez prywatnych suszarek

W dni powszednie basen jest oblężon...

Szlak Mazovii coraz bliżej

Gotowe są już projekty tablic, plan...

Warsztaty OLiOC. Trwają zapisy

Szkolenie z zakresu Ochrony Ludnośc...

Powstanie magistrala rowerowa nad Pilicą. Podpisano list intencyjny

"Velo Pilica" ma prowadzić wzdłuż r...

WYDARZENIA

Nowe władze Pilicy. Władek z rekordem 

Łyżwiarze KS Pilica mają za sobą na...

Święto kolei w Spale

W sobotę, 26 września świętowano 10...

Zabrzmiało Gaudeamus

Już od października kolejni studenc...

Hospicjum z nagrodą i wyspecjalizowanym personelem

29 września w Warszawie odbyło się ...

Nigdy nie będę jak mój ojciec

A potem słyszymy jego słowa we włas...

Jest szansa na odbudowę zamku w Inowłodzu

23 września zjechali tam archeolodz...

Powstanie magistrala rowerowa nad Pilicą. Podpisano list intencyjny

"Velo Pilica" ma prowadzić wzdłuż r...

Do "Złotej Rybki" w weekendy i bez prywatnych suszarek

W dni powszednie basen jest oblężon...

Wojciechowski i tancerze u Japończyków 

W salonie fortepianów japońskiej fi...

Nie czuję się bohaterem

– mówi 18-letni Mateusz Zimnicki, u...