Dzisiaj ciężko sobie wyobrazić codzienne funkcjonowanie bez Internetu.
Głównie z tego względu, że za jego pomocą możemy zrobić niemal wszystko. Z jednej strony tendencja ta jest niepokojąca, z drugiej zaś trudno, żeby było inaczej. W obecnych czasach niemalże każda osoba korzysta z poczty elektronicznej. E-mail jest uważany za jeden z najpożyteczniejszych wynalazków biurowych.
Zamiast gromadzić na biurku hałdy ważnej i mniej ważnej korespondencji możemy wszystko trzymać w wirtualnej przestrzeni.
W obliczu wszechogarniającej wirtualizacji, 24 października ustanowiono ogólnoświatowym dniem bez e-maila. Na pomysł odcięcia się od wirtualnej rzeczywistości wpadła jedna z firm amerykańskich, która zaczęła od zachęcania swoich pracowników do rezygnacji z przesyłania treści. Szefowie zauważyli bowiem, że relacje między pracownikami poszczególnych działów odbywają się głównie za pomocą komunikatorów, co ma ogromny wpływ na zubożenie relacji w realnym świecie.
Zdaniem wielu psychologów, e-mail zmniejsza kontakt twarzą w twarz, a zamiast tego potęguje przesyłanie lakonicznych i dość niezrozumiałych treści. Poza tym pracownicy często spędzają czas na podtrzymywaniu wirtualnej korespondencji, zamiast wypoczywać. Ta akcja ma sprawić, że zamiast wysyłania sobie wiadomości elektronicznych pracownicy będą musieli ze sobą rozmawiać. Inicjatywa powoduje, że sami może powinniśmy się zastanowić nad tym, czy nie przesadzamy z ilością wysyłanych e-maili. Poza tym wiadomości często kradną nam (oprócz czasu w pracy) nasze życie osobiste. Dawniej człowiek wychodził z pracy i na tym się kończyły jego obowiązki. Teraz większość z nas wszędzie ma dostęp do swojego maila służbowego. To powoduje, że jesteśmy związani z pracą niemalże 24 godziny na dobę. Dlatego może warto czasami zrobić coś by się od niego uwolnić. Jeśli sprawa jest naprawdę pilna to zawsze można zadzwonić i ją wyjaśnić.
Czy wiesz, że:
* Ponad 50 lat temu wysłano pierwszy e-mail z jednego komputera do innego. Aby rozróżnić odbiorcę i hosta, potrzebny był specjalny symbol - padło na znany od wieków znak @. Autorem nowego rozdziału w historii informatyki, który rozpoczął się od znaku specjalnego, jest Raymond Tomlinson. W listopadzie czy grudniu 1971 roku - tego już dokładnie nie pamięta – siedział on przed dwoma komputerami Digital PDP 10 przypominającymi dwumetrowej wysokości szafy. Obie maszyny (każda dysponująca 288 kB pamięci) były połączone przez sieć Arpanet, która dużo później miała dać początek Internetowi. To była historyczna chwila: po raz pierwszy komputer odebrał wiadomość wysłaną z innego komputera.
* Znak @ nie jest młody. Wręcz przeciwnie: już 4 maja 1536 roku pojawia się on w liście florenckiego kupca Francesco Lapi, wysłanym z Sewilli do Rzymu i opisującym przybycie trzech statków z Ameryki Łacińskiej. "Jest tam amfora wina, równa trzeciej części pojemności beczki, warta 70 lub 80 dolarów" - pisał kupiec, skracając słowo "amfora" do litery "a" otoczonej własnym ogonkiem: "jedna @ wina". Ponieważ po hiszpańsku amfora nazywa się "arroba", właśnie taką nazwą do dziś określa się znak @ w Hiszpanii i Portugalii.
* Określenia małpy funkcjonujące w innych krajach: Holandia: apestaart - małpi ogon; Finlandia: miau, miumau, miuku, miukumauku - dźwięk naśladujące miauczenie; Włochy: la chiocciola - mały ślimak; Rosja: собака - pies; Czechy: zavináč - rolmops; Grecja: παπάκι - kaczątko; Węgry: bejgli - rogalik lub kukac - robak; Szwecja: elefantöra - ucho słonia; Dania: grisehale - świński ogon; ponadto w wielu krajach obok nazwy potocznej istnieje również określenie "handlowe at".
* Najbardziej popularne hasło do kont pocztowych, profili w portalach społecznościowych czy dostępu do routerów to oczywiście niezmiennie "123456".
jerg



Komentarze