Trudne, ale bardzo ważne rozmowy odbyły się w czwartek, 6 października w Galerii Arkady, gdzie środowisko związane z tomaszowskim Kongresem Kobietem zorganizowało już IV Dzień Motyla.
Arkady ze swoim charakterystycznym klimatem, późny jesienny wieczór, znajome twarze osób, które chcą spotkać się i rozmawiać na różne, nie zawsze wesołe tematy, ciekawa muzyka na scenie i w tle. Tak zaczął się IV Dzień Motyla, który stał się już tomaszowską tradycją. Stanowi on comiesięczne, organizowane w czwartki, spotkania dla kobiet (oraz mężczyzn, którym nie są obce sprawy kobiece) i o kobietach. Zapraszani są na nie niebanalni ludzie i poruszane różne istotne społecznie kwestie.
Tym razem miała wziąć w nim udział Katarzyna Łagowska z Warszawskiego Centrum Praw Kobiet. Niestety ze względu na stan zdrowia nie mogła się pojawić, co okazało się dopiero w czwartek. Organizatorzy dobrze jednak z tej sytuacji wybrnęli, ponieważ "na szybko" udało się ustalić inny program wydarzenia. Nie było stand upu, ale nie oznacza to, że temat molestowania w ogóle się nie pojawił. O tym zjawisku opowiedział Adam Pierzchała, wicepełnomocnik Kongresu Kobiet, który wraz z Wandą Motyl, pełnomocniczką tej organizacji, powitał wszystkich gości. Mówił o tym, że według badań w Polsce aż 84% kobiet dosięga molestowanie w przestrzeni publicznej, jednak tylko 41% z nich otrzymuje wsparcie. Dodał, że 86% świadków molestowania nie wie, jak zachować się w zaistniałej sytuacji i jak reagować.
- Najciekawsze wśród statystyk jest porównanie średniej wartości procentowej kobiet molestowanych na świecie do tych w Polsce, co niestety daje wynik 55% (świat) i 84% (Polska). Nie zdajemy sobie nawet sprawy z tego, jak może wyglądać molestowanie. To nie tylko zaczepki i niechciany dotyk, ale także wulgarne i bezpodstawne ocenianie drugiej osoby - mówił A. Pierzchała.
O molestowaniu mówiła też Ewa Radziewicz. Odniosła się też do drugiego, podjętego tego wieczoru tematu, jakim było uzależnienie od alkoholu. Przytoczyła zatrważające statystyki, mówiące o tym, iż nadużywanie alkoholu dotyczy ponad 2,5 mln Polaków. W rodzinach z problemem alkoholowym żyje 3-4 mln osób, w tym 1,5-2 mln dzieci. Z kolei 700-900 tys. osób w naszym kraju jest uzależnionych od alkoholu. Nie zdajemy sobie sprawy, kiedy kończy się spożywanie alkoholu dla zabawy, a kiedy zaczyna powolne wpadanie w nałóg. Pije coraz więcej młodych osób i coraz więcej kobiet. O tym, jak ciężki to nałóg i jak ciężko z niego wyjść, mówiła Wanda Motyl, która sama borykała się z tym problemem i która jest teraz trzeźwą alkoholiczką. Mówiła m.in. o tym, jak ciężko przyznać się przed samym sobą, a potem przed ludźmi, że ma się problem alkoholowy. Padł też termin "wysoko funkcjonujący alkoholik", których jest sporo pośród nas. Czasami nie zdajemy sobie sprawy, że ktoś pije (a przynajmniej do czasu), bo stwarza pozory normalnego życia: pracuje, wychowuje dzieci, ma ładnie urządzony dom i pieniądze na koncie.
Rozmowę z Wandą Motyl poprowadził muzyk i pedagog Tadeusz Lubicki, który też zna z autopsji ten trudny temat, nie pije od 31 lat. Podkreślił, że kobietom jest ciężej, nosząc przez całe życie ciężar nie tylko obowiązków zawodowych, matczynych, jako żony i córki, ale też brzemię społecznych oczekiwań. Często ukojenia szukają w piciu alkoholu, a ze względów psychicznych i metabolicznych łatwiej wpadają w nałóg i ciężej im go pokonać. Jednak można, czego przykładem jest Wanda Motyl.
Tadeusz Lubicki zaprezentował m.in. utwór, który napisał z okazji 25-lecia swojego życia w trzeźwości. W przezwyciężeniu picia pomogła mu właśnie m.in. pasja do muzyki i ludzie mający ten sam problem. Wanda Motyl przedstawiła swój wiersz o zwycięstwie nad nałogiem. I Wandzie Motyl, i Tadeuszowi Lubickiemu należą się brawa za sukces i za odwagę w opowiadaniu o problemie alkoholowym, bo właśnie takie słowa i zwierzenia przydałyby się teraz niejednemu mieszkańcowi naszego miasta. Taki, który właśnie topi swoje smutki w alkoholu, przez wódkę traci pracę albo rodzinę, albo wie, że musi z tym skończyć, ale jeszcze nie wie jak.
Joanna Dębiec



Komentarze