Przysłowie japońskie powiada: "Bez sake nawet kwiat wiśni wygląda bardzo zwyczajnie" (Sake nakute nan – no onore – ga sakura kana).
To najlepiej wyznacza rolę sake w życiu codziennym Japonii. Zgodnie z japońską tradycją, 1 października rozpoczyna się cykl produkcyjny ryżowego wina. To jakby "nowy rok winny". Nic więc dziwnego, że ten właśnie dzień na wniosek producentów trunku w 1978 r. został wpisany do tamtejszego kalendarza jako święto.
Sake to narodowy trunek Japończyków, którego historia sięga III w. n.e. Wtedy produkcja polegała na żuciu ryżu, prosa i kasztanów. Odbywało się to podczas świąt, w czasie których zbierała się cała populacja wioski i następowało gremialne żucie, po czym całą przeżutą papkę wypluwano do wspólnej wanny, w której wszystko fermentowało przez określony czas. Z metody tej zrezygnowano, gdy pojawiły się na rynku drożdże. Tak powstawała prawdziwa sake – z ryżu, wody i drożdży. Druga zmiana w procesie produkcyjnym nastąpiła stosunkowo niedawno, bo podczas II wojny światowej. W tym czasie w Japonii brakowało wszystkiego łącznie z ryżem, więc zaczęto robić sake z czystego alkoholu, glukozy i odrobiny zacieru ryżowego. W podobny sposób powstaje około 95% dzisiejszej sake, ale prawdziwi koneserzy tego trunku twierdzą, że naprawdę dobra może być tylko sake powstająca z ryżu, wody i drożdży bez żadnych dodatków.
Tradycyjny sposób podawania sake to rozlanie trunku do płaskich miseczek, które nazywają się choko. Istnieją też sakazuki, bardziej eleganckie miseczki, używane podczas wesel oraz innych szczególnych okazji. Sake nie podaje się bezpośrednio w butelce (chociaż jeśli jest schłodzona, to jest to dopuszczalne),tylko w niewielkich karafkach, najczęściej o pojemności 180 lub 360 ml, zwanych tokkuri. Nalewanie wszystkim innym biesiadnikom należy o dobrego tonu, jest gestem grzeczności i przyjaźni. Jest też powodem, dla którego większe naczynia nigdy tak naprawdę nie znalazły się w powszechnym użyciu. Tradycyjne prostokątne cedrowe pudełka, masu, używane są tylko przy specjalnych okazjach, kiedy sake serwowana jest prosto z beczki. Zwyczaj wzajemnego nalewania sobie jest tak głęboko zakorzeniony w japońskiej kulturze, że nawet człowiek jedzący samotnie obiad w restauracji nie nalewa sobie sake sam. Wyręcza go kelner. Trzeba również pamiętać, że w czasie, gdy się delektuje trunkiem, należy głośno siorbać, czym wyraża się podziw dla jego smaku, a zamiast staropolskiego "na zdrowie" każdy toast powinno się poprzedzić gromkim "kampai".
Japońscy naukowcy odkryli, że w sake znajduje się grupa pewnych związków peptydowych, która ogranicza aktywność enzymu rozkładającego wazopresynę, hormon wspomagający pamięć. Nadmierna aktywność tego enzymu powoduje trudności w uczeniu się i zapamiętywaniu. A zatem picie sake może wspomagać proces zapamiętywania. Hiroshi Shimokata, kierujący badaniami, jest zdania, że ludzie pijacy sake, na ogół jedzą więcej ryb surowych. Być może nienasycone kwasy tłuszczowe zawarte w rybach wzmacniają inteligencję. Ich wpływ na rozwój mózgu został wcześniej udowodniony. A picie sake z miseczki, która należy do kogoś innego, to oznaka przyjaźni albo honorowania kogoś, kto ma niższy status. A zatem kampai.
jerg



Komentarze