Tomaszowianka Eliza Gaust została główną specjalistką ds. równego traktowania w Urzędzie Miasta w Łodzi. Wcześniej na stanowisku pełnomocniczki prezydent Łodzi ds. równego traktowania działała również tomaszowianka i nasza dawna redakcyjna koleżanka, Agnieszka Łuczak, która odeszła na emeryturę.
Joanna Dębiec: - Jakie główne cele stawia pani sobie na nowym stanowisku?
Eliza Gaust: - Chciałabym, żeby każda osoba dotknięta dyskryminacją czy wykluczeniem wiedziała, że może się zgłosić do mnie jako do reprezentantki Urzędu Miasta Łodzi. W tym momencie priorytetowa wydaje mi się praca nad lokalną polityką migracyjną i integracyjną, jako że do Łodzi przybywa coraz więcej osób uciekających przed wojną w Ukrainie.
Mam sporo nowych pomysłów, ale chcę w dalszym ciągu realizować także moje poprzednie działania w tym obszarze, jak chociażby Żywa Biblioteka Łódź, którą organizujemy w Centrum Dialogu im. Marka Edelmana od 2013 roku.
- Co jest według pani największą bolączką, jeśli chodzi o równe traktowanie ludzi w Polsce?
- Tych bolączek jest niestety bardzo wiele. Według mnie, niedopuszczalne są publiczne wypowiedzi wykluczające osoby z grupy LGBTQ+, które mieliśmy okazję wielokrotnie usłyszeć z ust osób pełniących najwyższe stanowiska w państwie. Z dyskryminacją spotykamy się bardzo często, wielokrotnie nie zdając sobie nawet z niej sprawy. Moją osobistą największą bolączką jest brak edukacji równościowej w szkołach. Ostatnia afera wokół podręcznika "Historia i Teraźniejszość" dobitnie pokazuje, w jakim jesteśmy miejscu jeśli chodzi o edukację. Stygmatyzowanie rodzin korzystających z metody in vitro jest skandaliczne. Podobnie jak brak rzetelnej edukacji seksualnej.
- Ale prywatnie jest pani też związana z Tomaszowem...
- Tak, w Tomaszowie bywam często, bo to moje rodzinne miasto. Często odwiedzam rodziców i rodzinę siostry, uściślając - w podtomaszowskim Wąwale. Ale Tomaszów jest mi oczywiście bardzo bliski, bardzo dobrze wspominam czas mojej edukacji w szkole podstawowej, gimnazjum i liceum. Skończyłam II LO w Tomaszowie, więc zaliczam się do grona tzw. Arbuzów.
- Co pani najbardziej wspomina z tego okresu?
- Szczególnie ciepło wspominam lekcje języka polskiego z polonistką Barbarą Przybysz, obecnie Grünberg, która zaszczepiła we mnie zamiłowanie do literatury.
- Czym się pani do tej pory zajmowała zawodowo?
- Zacznę od ciekawostki, że swoje działania dziennikarskie rozpoczęłam w Tomaszowskim Informatorze Tygodniowym pod okiem ówczesnej redaktorki naczelnej Agnieszki Łuczak, której misję będę mieć przyjemność kontynuować w UMŁ. Dziennikarką nadal bywam, pisząc chociażby do portalu Miej Miejsce czy do łódzkiego Kalejdoskopu, ale zawodowo najdłużej związana jestem z Centrum Dialogu im. Marka Edelmana, w którym pracuję jako koordynatorka projektów. W Centrum byłam właściwie od początków istnienia tej instytucji, więc bardzo długi czas. Jestem także wiceprezeską Stowarzyszenia "HaKoach", w którym promujemy wielokulturowość i edukujemy o kulturze żydowskiej. Wiąże się to z moim wykształceniem. Jestem bowiem kulturoznawczynią, ukończyłam kulturoznawstwo: filmoznawstwo i nowe media na Uniwersytecie Łódzkim.
- Ma pani czas jeszcze na inne pasje?
- Mam to szczęście, że zbiegają się w dużej mierze z moimi działaniami zawodowymi. Jedną z moich wielkich pasji jest Żywa Biblioteka - akcja mająca na celu tworzenie przestrzeni do dialogu z osobami z różnymi doświadczeniami, z grup mniejszościowych i narażonymi na wykluczenie. Ale moją wielką pasją są też podróże. Dotychczas wyprawą życia jest chyba Wietnam i Tajlandia.
- Dziękuję za rozmowę.
Fot. archiwum prywatne E. Gaust
Rozmawiała: Joanna Dębiec



Komentarze