Wystartuj 4 września w Biegu im. Bronisława Malinowskiego
Aleksandra Lisowska została mistrzynią Europy w maratonie. 31 lat temu mistrzynią świata w tej konkurencji była tomaszowianka Wanda Panfil, która w tamtych czasach biegała o ponad cztery minuty szybciej od A. Lisowskiej.
- Wtedy nie było takiego sprzętu, możliwości przygotowań jak dzisiaj i pamiętajmy, że o sile maratonu stanowią obecnie zawodniczki z Afryki. Mimo to gratuluję naszej reprezentantce i życzę dalszych sukcesów - mówi W. Panfil.
Mistrzostwa Europy w lekkiej atletyce w Monachium zaczęły się od miłej niespodzianki dla naszej reprezentacji. Aleksandra Lisowska zdobyła złoty medal, a Polki drużynowo wywalczyły brąz. Na medal w kobiecym maratonie musieliśmy czekać ponad 30 lat.
W 1991 r. mistrzynią świata została tomaszowianka Wanda Panfil. - Ten dzień zapamiętam na zawsze. Wtedy rywalizowałam z najlepszymi zawodniczkami na świecie, które szykowały formę na najważniejszą imprezę czterolecia (wówczas mistrzostwa świata były rozgrywane co cztery lata - przyp. red.). Przez te lata w bieganiu zmieniło się właściwie wszystko. Jest zdecydowanie lepszy sprzęt, nowoczesne technologie, zawodnicy (również Polacy) mogą trenować na obozach w Kenii. Cieszę się, że po tylu latach nasza zawodniczka znowu stanęła na najwyższym stopniu podium. Nie chcę nic umniejszać jej sukcesowi, ale trzeba mieć świadomość, że najlepsze zawodniczki na świecie startowały miesiąc wcześniej na mistrzostwach świata w Eugene. Oby za rok potwierdziła swój sukces na MŚ, a za dwa lata na igrzyskach. Wtedy sprawdzi się w rywalizacji z biegaczkami afrykańskimi czy amerykańskimi - mówi pani Wanda.
A. Lisowska pobiegła po złoty medal w Monachium w czasie 2:28,36. W 1991 r. W. Panfil, wygrywając maraton w Bostonie, osiągnęła czas 2:24,18, który do dzisiaj jest najlepszym rezultatem w historii polskiego maratonu kobiet.
Najlepszy dla niej był rok 1991 r., kiedy wygrała złoty medal MŚ w Tokio i maraton w Bostonie. W 1990 r. zwyciężała w prestiżowych maratonach w Londynie, Nowym Jorku i Nagoi. Dwukrotnie startowała też na igrzyskach olimpijskich w Seulu (1988) i Barcelonie (1992). Tomaszowska biegaczka dwukrotnie (1990, 1991) była wybierana najlepszą sportsmenką Polski.
Wielokrotnie potwierdzała swoją przynależność do ścisłej światowej czołówki w tej konkurencji. - Jedno zwycięstwo nie czyni z zawodnika wielkiego sportowca. Po kolejnych wygranych maratonach Zbigniew Tomkowski (były dyrektor Ośrodka Przygotowań Olimpijskich w Spale - przyp. red.) powtarzał, że jeszcze nic nie osiągnęłam, że muszę być nadal głodna sukcesu i chcieć wygrywać. To motywowało mnie do ciężkiej pracy - wspomina W. Panfil.
Zdaniem Wandy Panfil złoty medal A. Lisowskiej może być światełkiem w tunelu dla biegów długich w Polsce. - Niestety coraz mniej młodych ludzi garnie się do sportu. Do wieku juniorskiego chcą trenować, również bieganie. Mamy młode, dobre dziewczyny, które po przejściu w wiek seniorski gdzieś przepadają albo w ogóle rezygnują ze sportu. Trzeba dać im szansę. Dbać o każdy talent, stworzyć im możliwości rozwoju. Tutaj rola Polskiego Związku Lekkiej Atletyki, który wyraźnie zaniedbuje tę konkurencję - twierdzi W. Panfil. - Nie każdy ma predyspozycje, żeby rywalizować z najlepszymi na świecie, ale trzeba się ruszać, dbać o kondycję i zdrowie. Nasza grupa Wanda Panfil Team ostatnio startowała w Drzewicy, już szykujemy się do startu w biegu im. Bronisława Malinowskiego 4 września w Tomaszowie. Zachęcamy wszystkich - dodaje.
ag
czytaj też: https://www.tomaszow-tit.pl/w-biezacym-numerze/co-gdzie-kiedy/8160-w-niedziele-bieg-malinowskiego



Komentarze