Piszę w Królówce, bo i tak była nazywana Królowa Wola, jedna z najdłuższych wsi w powiecie tomaszowskim i z bogatą historią. Odnotowana w annałach z 1495 r. Należała do dóbr królewskich. Stąd nazwa Królowa Wola.
Pani sołtys i Rada Sołecka wraz ze współorganizatorami zaprosili publiczność na popołudnie w sobotę, 27 sierpnia, na piknik rodzinny.
Nie pierwszy, bo już piąty. Organizatorzy, wśród których byli m.in. KGW, OSP, Szkoła Podstawowa, seniorzy z PSERiI, instytucje gminy Inowłódz, rada z Królowej Woli oraz osoby prywatne, przygotowali bogaty program, tak aby każdy z uczestników znalazł coś dla siebie.
W budynku Domu Ludowego można było obejrzeć dwie wystawy. Na pierwszą składał się zbiór fotografii obrazujących życie wsi od około 110 lat, w tym unikalne zdjęcia sołtysów wsi i wójtów inowłodzkich pochodzących z Królowej Woli. W tej samej sali była też prezentacja wycinanek ludowych autorstwa Aleksandra Dudkiewicza. Przed strażnicą OSP można było obejrzeć wozy bojowe strażaków, z czego skwapliwie korzystały dzieciaki. Do obejrzenia były również pojazdy militarne oferujące dzieciom przejażdżki. W sali tradycji OSP chętni poznawali historię miejscowej straży, dawny sprzęt pożarniczy, mundury, fotografie i stroje z zawodów strażackich.
Dla publiczności wystąpiły dzieci ze Szkoły Podstawowej prowadzonej przez Stowarzyszenie Przyjazna Wieś. Bajka o krasnoludkach zebrała oklaski. Na estradzie wystąpili też "Królowanie", zespół ludowy z akordeonistą. To chluba wsi i gminy.
Fajnym pomysłem był konkurs młocki cepami żyta z niedawno zakończonych żniw. Rywalizowały trzy dwuosobowe ekipy. W jednej był niżej podpisany. Wszystkie drużyny dostały nagrodę w postaci produktów zbożowych. Dyrygował młocką, udzielając fachowych rad, przewodniczący Rady Gminy Inowłódz Robert Pawłowski. Całość imprezy prowadził Tomasz Iskierka. Przez cały czas trwania pikniku można było brać udział w loterii fantowej. Chętnych nie brakowało, a koło emerytów zebrało trochę grosza na swoje potrzeby.
Pod wieczór można było siąść za stołem i posilić się wędlinami z grilla, słodkimi wypiekami i przekąskami. Zaskoczeniem dla konsumentów była pieczeń z dzika. Z głośników popłynęła muzyka do tańca. Do zabawy zachęcała sołtys (od niedawna) Teresa Kupis. W sumie cały festyn był udany, co stwierdzili uczestnicy i goście z władzami gminy na czele, radni różnych samorządowych szczebli, ksiądz z parafii w Spale Dariusz Łosiak, prezes powiatowy OSP Tadeusz Cisowski i sponsorzy, którzy wsparli finansowo imprezę.
J. Pampuch



Komentarze