Zgodnie z ustawą, nad przedstawionym raportem o stanie miasta przeprowadza się debatę, w której oprócz radnych głos mogą zabierać wszyscy mieszkańcy miasta, ale nie jest to takie proste.
Ustawodawca wymyślił, że mieszkaniec, który chciałby zabrać głos na temat raportu, musi dzień przed sesją złożyć do przewodniczącego rady pisemne zgłoszenie, poparte podpisami co najmniej 50 osób (w gminie powyżej 20.000 mieszkańców). I chyba z góry założył, że raczej nikt takim dokumentem się nie zainteresuje.
Po pierwsze, niewielu ludzi wie o tej nowej formie aktywności społecznej, a po drugie, komu by się chciało zbierać tak wiele podpisów. Gdy powstały pierwsze raporty znaleźli się pojedynczy, ambitni tomaszowianie i zabrali głos w dyskusji, z której i tak nic nie wyniknęło. Nic więc dziwnego, że zarówno przed rokiem jak i do tegorocznej debaty nad raportem nikt się nie zgłosił.



Komentarze