W mieście i powiecie prowadzony jest montaż sieci światłowodowej. Jednak na mapach widać białe plamy, do których nie dotrze szybki Internet. Mieszkańcy pytają dlaczego? Kto i w jaki sposób projektował tę sieć?
Program rządowy Cyfrowa Polska miał zapewnić dostęp do szerokopasmowej sieci w 2 milionach gospodarstw znajdujących się poza zasięgiem szybkiego Internetu.
- W minionym roku w ramach projektu rządowego zakładano u nas światłowód. Co za radość, nareszcie i do nas dotarła cywilizacja. Niestety ktoś, kto robił plan projektu, pominął ludzi, którzy mieszkają tu na stałe. Natomiast w piorunującym tempie zostały postawione słupy na posesjach działkowiczów i w szczerym polu - zauważa nasza czytelniczka, mieszkająca w Treście.
Przy ul. Jodłowej, gdzie jest jeden stały mieszkaniec, i przy ul. Świerkowej (są tam sami działkowicze) sieć została doprowadzona. Natomiast na ul. Cisowej, gdzie na stałe mieszka wiele osób, nie stanął nawet jeden słup.
- Od około pół roku staramy się o pociągnięcie światłowodu, ale bezskutecznie. Działkowicze mają, a stali mieszkańcy nie. O co chodzi, czy ktoś, kto robił projekt, zainteresował się terenem, czy nawet nie raczył wyjść zza biurka!? To jakiś absurd! - denerwuje się nasza rozmówczyni.
Okazuje się, że firma odpowiedzialna za realizację tego programu (spółka Fibee) przeprowadziła niedokładne rozeznanie w terenie przed montażem sieci. - Pewnie skorzystali z jakichś starych map i na tej podstawie zrobili projekt. Przecież osoby, które mieszkają tutaj 2-3 miesiące w roku, nie będą płacić abonamentu. Będziemy dalej skazani na wolny, limitowany Internet. Przecież w XXI w. to chyba już żaden luksus - mówi mieszkanka Tresty.
Budowa sieci światłowodowej nie jest konsultowana z mieszkańcami ani z samorządami. - Uzgodnienia dotyczyły tylko budowy w pasach drogowych. Co do samego przebiegu i zasięgu nie było żadnych rozmów. Mieli pewne zalecenia i tym się kierowali. Pomijali jakieś przysiółki, gdzie mieszka mało ludzi, albo jak był problem z przejściem przez trasę czy przy rozproszonych zabudowaniach. W sprawie kilku uliczek też próbowaliśmy interweniować, ale bezskutecznie - wyjaśnia Sławomir Bernacki, zastępca wójta w gminie Tomaszów.
ag



Komentarze