"Trzy rzeczy zostały z raju: gwiazdy, kwiaty i oczy dziecka" (Dante Alighieri). W tych oczach można wyczytać wszystko: radość, smutek, wyczekiwanie, strach. Starają się to robić pedagodzy i opiekunowie ze Świetlicy Socjoterapeutycznej "Krasnoludek" Towarzystwa Przyjaciół Dzieci w Tomaszowie. A dzieci bawią się, uczą, śmieją i... tworzą smoki.
Julia Trachta ma 11 lat i jest uczennicą czwartej klasy Szkoły Podstawowej nr 12. Do Świetlicy Socjoterapeutycznej "Krasnoludek" chodzi już od zerówki. Do TPD przychodzi też jej starsza siostra i brat, który jest tam obecnie wolontariuszem. Julia na świetlicy oddaje się swojej pasji - robi smoki.
Są to smoki z papieru, z ruchomymi paszczami, kolorowe, niby do siebie podobne, ale jednak inne. Każdemu nadaje imię. Jest więc "Smokolis", "Pink", "Lejdi", "Baby Yoda", smok mama z dzieckiem smokiem na grzbiecie... - Mój pierwszy smok powstał 16 lipca 2021 r. Zaczęło się od tego, że zobaczyłam filmik o smoku na Tik Toku, zapytałam, jak się takie smoki robi, i ta osoba mi pokazała. Zaczęłam je robić i wciągnęło mnie to - mówi Julia Trachta. Inne dzieci i młodzież obserwują jej filmiki i zdjęcia.
Ewa Kotela, emerytowana pedagog szkolna ze Specjalnego Ośrodka Szkolno-Wychowawczego, która w "Krasnoludku" prowadzi zajęcia socjoterapeutyczne, dodaje, że dziewczynka inspiruje teraz inne dzieci w świetlicy. - Dla mnie ta jej pasja jest niezwykła. Najbardziej uderza mnie w nich to, że każdy smok, choć podobny, jest inny. Ma inne kolory, wzory, każdym można się zachwycać - mówi, chwaląc nie tylko pomysł, ale i cierpliwość dziewczynki.
Dzieci w świetlicy są motywowane. - Mamy taki system, że jeśli w szkole ktoś dostaje dobrą ocenę, to u nas dostaje słodką, wzmacniającą nagrodę. Dobrze, że dzieci mają takie miejsce, że mają gdzie przyjść, bo zdarza się, że po szkole, po zajęciach dodatkowych, nie mają nawet z kim porozmawiać - twierdzi E. Kotela.
Na Dzień Dziecka zabawa i tylko dobre momenty
W związku z tym, że zbliża się Dzień Dziecka, pytam Julię, jakie ma marzenie. - Chciałabym mieć swojego kucyka, konia. Kiedyś trochę jeździłam konno - mówi podopieczna świetlicy. Jej drugim marzeniem jest maska smoka, którą można kupić w Internecie.
- Szukamy maski smoka - zwraca się do czytelników Ewa Kotela. Julia Trachta z okazji Dnia Dziecka życzy wszystkim dzieciom, żeby tego dnia dobrze się bawiły i żeby nie miały "żadnych przykrych momentów".
Nauka, zabawa i sposób na samotność
Świetlica "Krasnoludek" mieści się przy ul. św. Antoniego. - Uczęszcza do niej 45 dzieci - mówi Jadwiga Brajer. W siedzibie TPD mają wyremontowane i odnowione pomieszczenia. Kierownikiem świetlicy jest Katarzyna Sobczyńska. - Świetlica to taki drugi dom dla dzieci, staramy się okazywać im wsparcie w różnym zakresie. Dzieci są z różnych środowisk. Dzielimy się radościami i troskami - mówi kierowniczka. W "Krasnoludku" nauczyciele, stażyści, wolontariusze i praktykanci odrabiają z dziećmi lekcje. Wiele z nich ma problemy z nauką. - Z reguły rodzice nie mają na to czasu albo nie potrafią pomóc w lekcjach - zauważa K. Sobczyńska. - Dzieci jedzą u nas posiłki, uczestniczymy w akcji "Żółty talerz", są one bardzo zdrowe, owocowo-warzywne. Dzieci przekonały się do zdrowego żywienia - informuje Jadwiga Brajer, prezeska TPD w Tomaszowie. - Uczymy naszych podopiecznych asertywności, rozwiązujemy konstruktywnie pojawiające się problemy, wiadomo, że w każdej rodzinie one występują - dodaje Katarzyna Sobczyńska.
Żeby dostać się do świetlicy, należy być zgłoszonym przez pedagoga, wychowawcę, kuratora, rzadziej rodzica. Katarzyna Sobczyńska przyznaje, że dzieci są w obecnych czasach samotne, często pozostawione same sobie. Po zdalnej nauce mają problemy. Na szczęście każdego dnia po lekcjach mogą przyjść do "Krasnoludka". Jest to jedyna, oprócz Świetlicy Środowiskowej Tomy, tego typu placówka w ponad 57-tysięcznym mieście.
Dzieci potrzebują dobrego słowa, zainteresowania, miłości...
Czego najbardziej brakuje teraz dzieciom, pytam. - Dobrego słowa, zainteresowania, miłości - mówi Katarzyna Sobczyńska. - Bywa, że tej miłości w domach brakuje, albo jest, ale rodzice nie potrafią tego pokazać - dodaje nasza rozmówczyni.
W TPD pracują specjaliści. - Zapraszamy takie osoby do nas, zwłaszcza brakuje psychologa, a wiadomo, że potrzeby w tym zakresie wśród dzieci są bardzo duże - mówi Jadwiga Brajer. - Niestety nie możemy zaoferować dużych pieniędzy, ale mamy nadzieję, że są jeszcze ludzie, którzy chcą pomagać dzieciom z serca - dodaje.
Joanna Dębiec



Komentarze