Setki mieszkańców miasta odwiedzało w sobotę, 14 maja tomaszowskie obiekty muzealne. Tradycyjnie w maju odbywała się bowiem tomaszowska Noc Muzeów z darmowym zwiedzaniem ekspozycji i innymi atrakcjami.
Sowy, bryczka i 240. urodziny Antoniego
W Muzeum im. Antoniego hr. Ostrowskiego na gości czekały nie tylko wystawy, ale i zajęcia przygotowane dla dzieci. W ogrodzie przed pałacem tworzyły one prezenty dla hrabiego Antoniego na jego 240. urodziny oraz własne kolorowe przypinki i inne rysunki. Pod muzeum podjeżdżała bryczka, którą powoził Zygmunt Krajewski z Komorowa. Siedział w nim Antoni Ostrowski wraz z małżonką.
W role te wcielili się uczniowie SP nr 11. - Załatwiliśmy im stroje z łódzkiej "filmówki", żeby były zgodne z modą tamtej epoki - mówi Krzysztof Jednac, dyrektor muzeum. W bryczce można było sobie robić zdjęcia. W muzeum odbył się wykład pt. "Jeszcze żywi czy już zmarli?", który wygłosiła Elżbieta Wichrowska, profesor Uniwersytetu Warszawskiego. Ciekawa była nocna prelekcja pt. "Sowy - bezszelestnie, miękko, niewidocznie" wygłoszona przez przyrodnika Szymona Kielana z Zespołu Napilicznych Parków Krajobrazowych w Moszczenicy. - Pozyskaliśmy nowy eksponat, będący jednym z piękniejszych, sowę. Niestety została ona zabita przez samochód. Pan zajmujący się impregnacją zwierząt przygotował ją dla nas za darmo - mówi Krzysztof Jednac. - Niespodzianką Nocy Muzeów jest to, że powraca Biała Dama, która pokaże się gościom z pałacowej wieży - dodał. "Wystąpiła" ona wtedy, gdy dawny pałac Ostrowskich już zabłysnął światłami. Niestety nie udało się odpalić słynnej Różyczki. Jak powiedział nam dyrektor, ma za słabe akumulatory. Rossi stała więc w garażu i tam można było ją obejrzeć. Obok niej rozstawiło się stoisko tomaszowskiego "Strzelca", młodzież pokazywała sprzęt, umundurowanie i opowiadała o swojej działalności. W czasie Nocy Muzeów można było zapoznać się z planami i opisami pałacu Ostrowskich, które przygotowała kustosz Magdalena Sepkowska, badająca dawną zabudowę muzeum.
Utopce, pojazdy i paintball
700 osób odwiedziło w Noc Muzeów Skansen Rzeki Pilicy. Oprócz zwiedzania stałych ekspozycji i oglądania eksponatów odbyło się ognisko i pokaz pojazdów Stowarzyszenia Posiadaczy Pojazdów Zabytkowych "Weteran". Duże zainteresowanie wzbudzały krótkie występy teatralne, legendy o utopcach i młynarzu czarowniku, które prezentowano przy młynie. Pojawiły się straszne postaci diabłów i utopców, czyli złych i podstępnych demonów wodnych z wierzeń słowiańskich. W widowisku zagrali aktorzy z grupy teatralnej działającej przy I LO pod okiem Alicji Gielec. Do występu w skansenie przygotowała ich Kinga Maciaszczyk-Bednarek, kierowniczka Działu Rozwoju Turystyki w Miejskim Centrum Kultury. - Utopca zagrała Ola Szperna, młynarza Robert Pająk, a diabła Lena Kapruziak - mówi K. Maciaszczyk-Bednarek.
W skansenie była też przygotowana strzelnica paintball. - Obsługiwali ją Paweł i Jakub Piechotowie - wyjaśnia Zbigniew Cichawa, pracownik skansenu. Można było też posłuchać ciekawostek o czołgu T-34 i "Lufciku", które znajdują się w placówce. Wieczorem obiekty skansenu podświetlono.
Noc z piaskiem w tle
W Noc Muzeów odwiedziliśmy też Podziemną Trasę Turystyczną "Groty Nagórzyckie", gdzie można było zobaczyć wystawę z okazji 10-lecia istnienia trasy ph. "Dekada z piaskiem w tle." Jej przygotowanie koordynował Marek Stefański, pracownik grot. Została również uroczyście otwarta ekspozycja "Sto lat TKSM Biała Góra". Przyjechał m.in. dyrektor MCK Jacek Paprocki i przedstawiciele TKSM "Biała Góra". O trasie turystycznej w grotach opowiadał Marek Stefański, a o kopalni Biała Góra jej przedstawiciel. Przewodnicy oprowadzali też zwiedzających po grotach. Tam można było spotkać ich legendarnych lokatorów, czyli zbója Madeja i diabła nagórzyckiego. W rolę diabła wcieliła się Zuzanna Guść, a w zbója - Aleksandra Zaborowska, obie są uczennicami I LO.
Odbyły się ciekawe warsztaty plastyczne dla dzieci, które prowadzili Bożena Gajda i Marcin Staniec z Miejskiego Centrum Kultury. Najmłodsi chętnie robili rysunki związane z grotami za pomocą kolorowych piasków. Tradycyjnie przygotowano iluminację zbocza dawnej kopalni oraz jej wnętrza.
Wielu tomaszowian odwiedziło w Noc Muzeów tomaszowskie obiekty i wielu było zadowolonych z jej przebiegu, w rozmowach przewijały się też jednakże głosy, iż za mało było nowych atrakcji, że program jest co roku bardzo podobny i tomaszowianie chcieliby zobaczyć więcej nowości.
Noc Muzeów w schronie
"Uwaga, uwaga, obywatele i obywatelki. Uprasza się o stosowanie do komunikatów obsługi. Przypominamy i odradzamy zwiedzanie osobom ze stwierdzoną klaustrofobią. W razie zaniku prądu, pamiętaj - nie wpadaj w panikę. Użyj swojego telefonu jako latarki i kieruj się do wyjścia". Tak do zwiedzania schronu obrony cywilnej przy ul. Polnej zachęcali jego opiekunowie.
Schron ma 530 mkw. Skład się z 36 pomieszczeń i może pomieścić 200 osób. W środku są ekspozycje historyczne, węzeł łączności, kancelaria, sala narad. Zajmują się nim: Michał Stec wraz z Pawłem Gradem w ramach Stowarzyszenia Batalion Tomaszów. Obiekt od dawna budzi zainteresowanie, a od czasu wybuchu wojny na Ukrainie i zwiększonego zagrożenia jeszcze większe. Chętnie zwiedzano go także w tegoroczną Noc Muzeów. Oprowadzało po nim czterech przewodników, którzy opowiadali o jego historii, przeznaczeniu i kubaturze. Gościom pokazywano np. agregat prądotwórczy, niezbędny, gdy w czasie wojny niszczone są elektrownie; trzy zbiorniki na wodę o pojemności 800 litrów każdy. - Byłoby to 2400 litrów. Na 200 osób, mogących przebywać w tym schronie, woda ta starczyłaby na 10 dni - wyjaśnia Michał Stec.
Pokazywał też wystawę mydeł z lat PRL, które podarował jeden z mieszkańców miasta. W schronie można było też zobaczyć część administracyjną, np. miejsce, gdzie siedziałby komendant obrony cywilnej oraz dyżurny skażeń. - Jest on odpowiedzialny za ewentualne skażenia na obiekcie - mówi M. Stec. Pokój komendanta obrony cywilnej jest uzbrojony przez tomaszowskiego pasjonata pamiątek milicyjnych, policyjnych i wojskowych Andrzeja Wołczyka. Znajdują się tam m.in. manekiny przedstawiające umundurowanie takiego komendanta, maski przeciwgazowe itp. Ważna jest też w schronie spiżarnia oraz kancelaria wojskowa. W najdalszej części znajduje się sala narad. Można tam zobaczyć różne materiały propagandowe, dokumenty, gazety z czasów PRL. Tomaszowianie oglądali też węzeł łączności z telegrafem i łącznicą oraz miejsca, gdzie przesyłane są meldunki.
Joanna Dębiec



Komentarze