Mnóstwo ludzi, zastawione jedzeniem stoły, wspólna modlitwa i wdzięczność za pomoc – tak wyglądało śniadanie wielkanocne w parku przy ul. Wschodniej, które tradycyjnie już zorganizowała rodzina Dębców, właścicieli Deko Smaku. Odbyło się w Wielką Sobotę, 16 kwietnia.
Tego dnia, choć śniadanie było zaplanowane na godz 12-14, już od rana w okolicy sklepu Deko Smaku i pobliskiego parku, zjawiali się głodni i spragnieni mieszkańcy Tomaszowa, z których większość, to twarze od dawna znane rodzinie Dębców. Właściciele Deko Smaku, stołówki Stary Rynek i Sali Różanej znajdujących się przy ul. Wschodniej, już od ośmiu lat organizują świąteczne posiłki dla samotnych, ubogich i potrzebujących, zarówno przed Wielkanocą, jak i przed Bożym Narodzeniem.
Spotkania te odbywały się w pobliskim parku, bądź w restauracji państwa Dębców, co zakłóciła pandemia. Przez obostrzenia np. Wigilia 2021 zorganizowana była w formie paczek. Przyszły prawdziwe tłumy. Obecnie śniadanie mogło odbyć się już normalnie.
W parku ustawiono stoły przykryte białymi obrusami i ławki dla gości. - Jeszcze rano tak wiało i było tak zimno, że rozważaliśmy zrobienie śniadania w restauracji. Wypogodziło się jednak, wyszło słońce i można było zrobić spotkanie na zewnątrz – powiedział nam Cezary Dębiec. Na gości czekały m.in. tradycyjny żurek wielkanocny, szynka wędzona z nogą, kiełbasa biała parzona, jajka, śledź, sałatki, babki oraz mazurek. Posiłek poprzedziła wspólna modlitwa połączona z poświęceniem posiłków, którą poprowadził ks. Mariusz z parafii NMP Królowej Polski przy ul. Słowackiego. Nie zabrakło życzeń – złożyła je Anna Dębiec, za co zebrani goście bili jej brawo i dziękowali za przygotowany poczęstunek. Przybyli ludzie także rodzinie Dębców i księdzu życzyli zdrowych i spokojnych świąt. Niektórzy prosili księdza o osobne błogosławieństwo i poświęcenie. Następnie pracownicy Deko Smaku rozpoczęli nalewanie żurku oraz krojenie świątecznej szynki.
Łącznie rodzina Dębców przygotowała posiłki dla 300 tomaszowian. Gości było wielu, ale raczej mniej niż w ostatnią wigilię, co spowodowane jest głównie poczuciem wstydu. Łatwiej bowiem stanąć w kolejce po paczkę, schowanym za maseczką, niż wspólnie zasiąść do śniadania przy stole. - Dla części osób jest to trudne, trzeba to też zrozumieć, choć wstydem jest kraść, a nie przyjmować okazaną pomoc – mówią państwo Dębcowie. - Większość z tych osób dobrze znamy, często przychodzą do nas prosić o jedzenie, mówią, że są głodni. Wiele z tych osób ma chorobę alkoholową, inni są niezaradni życiowo, każdemu należy się szacunek – mówi Anna Dębiec, która sama wraz z rodziną i pracownikami podawała ludziom jedzenie.
Wśród gości byli też samotni, starsi, niepełnosprawni tomaszowianie, tak jak na przykład pan Jacek, z którym porozmawialiśmy. Mężczyzna mieszka w centrum Tomaszowa i porusza się na wózku. - Jestem na tych śniadaniach i wigiliach od lat. Cieszę się, że ktoś coś takiego organizuje, to duża pomoc dla wielu osób. Jesteśmy państwu Dębców bardzo wdzięczni – mówi pan Jacek. Z radością usiadł do wielkanocnego posiłku i pozował do zdjęć. Inna spotkana osoba, kobieta, powiedziała nam, że wszystko jest tak drogie, że nie stać ją na kupienie i przygotowanie tak smacznych posiłków, jakie ma możliwość zjeść za darmo u Państwa Dębców. - Nie myślałam, że dożyję takich czasów, z jednej strony wojna za granicą, z drugiej taka bieda. Niby w sklepach wszystko jest, tylko za co to wszystko kupować – pyta smutno i nie chce podawać swojego imienia.
I ona, i inni najedli się do syta. - Damy im jeszcze paczki z jedzeniem do domu, do miejsc, w które pójdą, bo nie każdy ma dom – mówi Cezary Dębiec. - Cieszę się, że mogliśmy zorganizować śniadanie tradycyjnie, przy stołach, że ludzie mogli poczuć klimat świąt, bo przecież nie tylko jedzenie jest ważne, ale to poczucie normalności – dodaje. W organizacji i podawaniu potraw towarzyszyli mu: żona Anna, synowie Michał i Paweł, synowa Ewa, pięcioletni wnuczek Franek i Maja, dziewczyna Michała, jak również pracownicy Deko Smaku.
Joanna Dębiec




Komentarze