Już czwarty raz nauczyciele z Tomaszowa protestowali przeciw nowelizacji ustawy oświatowej, zwanej lex Czarnek. Spotkanie odbyło się w niedzielę, 13 lutego na placu Kościuszki pod hasłem "Milczący protest".
Zebrało się ok. 70 osób, co stanowiło chyba najliczniejszą grupę od początku organizowania milczących protestów w Tomaszowie. Nie zabrakło obecnych i emerytowanych nauczycieli i pracowników oświaty, członków Związku Nauczycielstwa Polskiego, rodziców i młodzieży.
Nieśli transparenty wyrażające swój sprzeciw wobec ustawy "lex Czarnek", która ma wzmacniać rolę kuratorów oświaty i zmieniać zasady funkcjonowania organizacji pozarządowych w szkołach i w placówkach oświatowych. Senat w całości odrzucił tę nowelizację, ale Sejm odrzucił sprzeciw drugiej izby. Nowelizacja prawa oświatowego zależy w tej chwili wyłącznie od decyzji prezydenta Andrzeja Dudy. Właśnie za wetem prezydenta opowiadają się protestujący nauczyciele i cały czas proszą o wsparcie innych, w końcu edukacja to nie tylko "problem" kadry pedagogicznej, ale dzieci, rodziców, wszystkich.
Renata Szadkowska z tomaszowskiego oddziału ZNP powiedziała, że protestujących musi być dużo, że trzeba pokazać rządzącym, że nie ma zgody na "lex Czarnek", bo ona zaszkodzi dzieciom, nauczycielom, dyrektorom i wolności w ogóle. - Najważniejsze, by ludzie zobaczyli, że to nie jest dobra reforma. Edukację trzeba reformować, ale nie tak, że każdy kolejny minister reformuje po swojemu, tu potrzebne są długofalowe, rozsądne plany - mówi R. Szadkowska. Zwraca również uwagę na to, że opozycja zaczęła kontrolować, ile skarg wpłynęło do kuratoriów na działalność organizacji pozarządowych w szkołach. Okazało się, że bardzo niewiele. W sześciu z 16 województw przez ostatnie sześć lat rodzice ani razu nie poskarżyli się na działalność organizacji pozarządowych w szkołach. W innych częściach kraju zdarzało się to incydentalnie.
J.D.



Komentarze