Kucyki, osiołki, kozy, owce, alpaki, króliki oraz kury, kaczki i gęsi czekają na dzieci w "żywej" szopce przy parafii Najświętszego Serca Jezusowego w Tomaszowie. W Smardzewicach "braci mniejszych" do żłóbka przyprowadził św. Franciszek.
"Żywe" szopki to jedne z największych atrakcji okresu świątecznego w naszej okolicy. Przyjeżdża do nich wielu mieszkańców miasta, powiatu, ale też z całego regionu. Szczególnie podobają się najmłodszym. - Jest gdzie przyjść z dzieckiem na spacer, a przy okazji przewietrzyć się trochę i odejść do świątecznego stołu. Ile można jeść i pić - mówi mężczyzna, którzy przyszedł z dziećmi do szopki zbudowanej na zapleczu kościoła NSJ przy ul. ks. J. Popiełuszki.
Już po raz siedemnasty (w 2005 r. tę tradycję zapoczątkował ks. Ryszard Stanek - ówczesny proboszcz, a kontynuuje obecny ks. Paweł Dziedziczak) został zbudowany żłóbek. Można też posłuchać kolęd i innych świątecznych utworów. Odwiedzający najliczniej gromadzą się przy zagrodzie ze zwierzętami. - Osiołki się nie boją. Można je pogłaskać - mówi mała dziewczynka.
Pamiętajmy, że nie można ich dokarmiać (na ogrodzeniu są stosowne informacje). Jeśli komuś zostało jedzenia (resztki z warzyw, owoców, pieczywa) po świętach, to może je zostawić w skrzynkach zamontowanych przy zagrodach.
Na brak pożywienia nie narzekają również zwierzaki z szopki zbudowanej przez braci nowicjuszy przy klasztorze ojców franciszkanów w Smardzewicach. Są tam zwierzęta wypożyczone od miejscowych gospodarzy, którzy również pomagali przy budowie szopki.
Szopka franciszkańska ma już prawie 800-letnią tradycję. Zapoczątkował ją św. Franciszek. Tę tradycję kontynuują smardzewiccy franciszkanie, którzy w szopce umieścili postać swojego patrona. Tutaj też nie brakuje odwiedzających.
ag



Komentarze