Było wielkie ściganie, ale też defekty, porozbijane bandy, kontuzje, polała się nawet krew. - To było niesamowite - mówił jeden z kibiców. Podobnie jak przed rokiem złoty medal zdobył reprezentant Rosji.
Żużlowcy zjechali do Areny w piątek, 3 grudnia. Tego dnia odbywały się jazdy próbne. Pecha miał Austriak Franz Zorn (znany kibicom ice speedwaya w całej Europie). Dotkliwie się potłukł i kontuzja wykluczyła go z udziału w zawodach. Zastąpił go fiński weteren Aki Ala-Riihimaki, który leżał na lodzie niemal w każdym biegu. Dwa razy upadł tuż po starcie, z dużą siłą uderzając w bandę, która rozleciała się na kawałki. - On w końcu się zabije! - drżał o zdrowie fińskiego żużlowca jeden z kibiców.
Niestrudzony Fin nie zamierzał się poddawać. Jednak w kolejnym wyścigu przewrócił się już na pierwszym łuku. W końcu poszedł po rozum do głowy i wycofał się z zawodów. - Bardzo dobra decyzja, mógł w końcu zrobić sobie krzywdę. Widocznie to nie był jego dzień. Mimo wszystko należą mu się duże brawa - mówił, klaskając w ręce jeden z kibiców.
Ala-Rihiimaki ostatecznie wylądował w szpitalu. Na szczęście po badaniach lekarze wykluczyli obrażenia wewnętrzne. 55-latek nie zdobył żadnego punktu i zajął ostatnie miejsce w stawce.
Polak też leżał
Defektów, upadków, kontuzji było więcej. Do końca zawodów nie dotrwał Niemiec Hans Weber. Leżał na torze ze względu na kłopoty z motocyklem. Problemy rywali potrafił wykorzystać Polak Michał Knapp. Wygrał wyścig, którego nie ukończyli dwaj wspomniani wcześniej Fin Ala-Rihiimaki i Niemiec Weber. Trzeci z rywali Fin Max Koivula też się przewrócił. W efekcie reprezentant Polski sięgnął po trzy punkty. Jak się później okazało, jedyne w tych zawodach, bo kolejnych startów już nie ukończył. Doznał kontuzji łokcia i wycofał się z ostatniego biegu.
- Nie tak sobie wyobrażałem ten występ. Zabrakło przede wszystkim objeżdżenia treningowego. Mieliśmy także problemy z oponami i dopasowaniem sprzętu. Do tego ten bolesny upadek. Nie jestem w dobrym nastroju - tłumaczył M. Knapp.
W finale polała się krew
Wyścig decydujący o medalach też dostarczył kibicom wielu emocji. Start wygrał Bogdanov, a za jego plecami Ledstroem ścigał Soliannikova. Doszło do kolizji między nimi, a sędzia zdecydował, że zawinił Rosjanin, wykluczając go z powtórki. Polała się nawet krew, bo kolce w oponie poharatały stopę Soliannikova i podbródek Ledstroema.
Powtórny start znów należał do Bogdanova, który okazał się bezkonkurencyjny. Ledstroem przyjechał drugi, a Bauer trzeci. Taka była kolejność na podium. - Doping kibiców niósł do mety. Zupełnie inaczej startuje się przy pustych trybunach. Dziękuję wszystkim fanom za wsparcie - powiedział mistrz Europy, który ma zalewie 20 lat. - Jestem bardzo szczęśliwy, to mój wielki sukces. Dziękuję swojemu tacie, a także mechanikom, bez których tego złotego medalu by nie było - dodał N. Bogdanow.
Szczęśliwy na mecie był też Szwed Ledstroem. - Biorąc pod uwagę fakt, że jechałem trzeci w pierwszej odsłonie finału, a w powtórce przyjechałem drugi, mogę być zadowolony. Gratuluję Nikicie, był dziś najszybszy. Wygrał wszystkie swoje biegi - powiedział wicemistrz Europy.
Brązowy medalista Bauer wpadł w objęcia swojego ojca Gunthera, kiedyś znakomitego zawodnika w ice speedwayu. - Cieszę się bardzo z tego rezultatu. Po niezbyt fajnym początku, później motocykle spisywały się znakomicie - powiedział L. Bauer.
To było niesamowite widowisko
Kibice, którzy przyszli do Areny, przeżyli niesamowite emocje. - Na klasycznej odmianie żużla już bywałem, ale rywalizację na lodzie widziałem pierwszy raz. Muszę przyznać, że jestem pod dużym wrażeniem. Byliśmy świadkami niesamowitego widowiska. Zawodnicy przy tak dużych prędkościach jeździli na krawędzi upadku, ocierając się o lód. Mam nadzieję, że w przyszłości znowu takie zawody zostaną zorganizowane w Tomaszowie - mówił starszy pan oglądający zawody.
Zawody w Arenie, zorganizowane przez speedwayevents.pl, zostały bardzo dobrze ocenione przez międzynarodowych ekspertów. Ich zorganizowanie (zwłaszcza w warunkach pandemii) nie było łatwym zadaniem. Dzięki transmisji telewizyjnej mistrzostwa w Arenie mogli zobaczyć sympatycy żużla w całej Polsce.
Zawodnicy zgodnie mówili, że lód był dobrze przygotowany. Gruba warstwa była stopniowo mrożona od kilkunastu dni. Przygotowano specjalne bandy i snopki z wełny mineralnej, amortyzujące upadki zawodników. Kolce zamontowane na kołach motocykli ryły lód, który był na bieżąco równany, żeby zapewnić zawodnikom optymalne warunki do rywalizacji.
Mistrzostwa Europy w ice speedwayu mają na stałe wejść do kalendarza imprez. Niewykluczone, że najlepsi specjaliści od ścigania się na lodzie w przyszłym roku znowu przyjadą do Tomaszowa. (fot. Speedway Events)
ag




Komentarze