Średniowieczne figurki znalezione podczas prac archeologicznych można oglądać na wystawie na zamku w Inowłodzu. - To dla miłośników historii i tej gry prawdziwe rarytasy.
Już planujemy kolejne wystawy z artefaktami - mówi Agnieszka Ciołak, dyrektorka Gminnego Centrum Kultury w Inowłodzu.
W latach 70. i 80. XX w. w ruinach zamku w Inowłodzu prowadzono wykopaliska pod kierownictwem Jerzego Augustyniaka. Znaleziono wiele przedmiotów sprzed wieków, m.in. elementy zbroi, okucia, kafle piecowe i właśnie szachy. Wszystko trafiło w depozyt do magazynów Muzeum Archeologicznego i Etnograficznego w Łodzi. Tam leżało przez dziesięciolecia. Niedawno zostało odkurzone i przygotowane na ekspozycję.
Na początek są prezentowane szachy. Ich wystawa na zamku w Inowłodzu została otwarta w środę, 8 września. - Będą kolejne wystawy średniowiecznych przedmiotów, można powiedzieć - zamkowych skarbów. Mam nadzieję, że przynajmniej część z nich zostanie u nas na stałe - mówi A. Ciołak.
Tylko, żeby dach nie przeciekał
Wystawy na zamku prezentowane są w salach, gdzie nie leje się na głowę.
- Rzeczywiście po ostatnich opadach deszczu mieliśmy problem z przeciekającym dachem. To wina wadliwie wykonanej konstrukcji. Kilka dni temu zaczęli już pewne prace naprawcze. Weszła firma, która nawierciła otwory i wprowadziła rury, którymi będzie odprowadzana woda, która po ulewach gromadzi się na dachu i wsiąka w strop i mury - wyjaśnia Bogdan Kącki, wójt gminy Inowłódz.
Płaski stropodach, którego szczelność miały zapewnić nowoczesne technologie izolacyjne, tzw. szlamy, zawiódł. Biegły sądowy potwierdził uchybienia w pracy wykonawcy i oszacował koszty naprawy na 800 tys. zł. Wykonawca nie chciał wykonać naprawy pokrycia w ramach gwarancji, dlatego gmina wystąpiła do sądu o odszkodowanie. Wygrała batalię sądową, która trwała pięć lat. Jednak zasądzona suma, nieco ponad 200 tysięcy złotych, nie jest satysfakcjonująca dla inwestora. - Wnioskowaliśmy o znacznie wyższą kwotę i dlatego złożyliśmy apelację. Za przyznane odszkodowanie nie zrobimy nowego pokrycia, a takie prace będzie trzeba wykonać jak najszybciej - wyjaśnia wójt.
Dach na zamku przecieka już od ośmiu lat. Zacieki na sufitach pomieszczeń pojawiły się zaraz po otwarciu obiektu. Nieraz już pracownicy GCK ratowali się miskami, bo po ulewach woda leciała ciurkiem.
ag



Komentarze