... tak jeden z internautów skomentował na naszym FB dyskusję o koncercie Michała Szpaka, który wystąpił na tegorocznych Dniach Tomaszowa.
Czytając komentarze, odwołujące się do jedynie słusznych wartości, społecznych wzorców i chrześcijańskiej tradycji narodowej, aż trudno uwierzyć, że dotyczą koncertu i że zostały napisane w 2024 roku. Koncert jak koncert. Ja osobiście wolę dobry jazz, ale to nie powód by zaraz pisać, że Szpak deprawuje niewinne duszyczki.
Ale nie o tym. Czym miały być i czym są Dni Tomaszowa? Czym są – wiemy. Dużym festynem, na którym za darmo można posłuchać lepszych lub gorszych występów mniejszych i większych "gwiazd", napić się piwa i pobalangować. Takich imprez organizuje się w Polsce setki i nasza się niczym z tego tłumu nie wyróżnia.
Czym miały być? Dawno, dawno temu, kiedy wielu z pijących dziś piwo na błoniach nie było na świecie, grupa młodych wtedy ludzi podchwyciła pomysł amerykańskiej wolontariuszki pracującej w Tomaszowie i postanowiła zrobić imprezę, która "rozrusza Tomaszów", pokaże jego potencjał, kreatywność mieszkających tu ludzi, możliwości raczkujących wtedy firm. Oczywiście – wszystko w atmosferze radosnej zabawy, ulicznych korowodów, ale też towarzyszących zabawie poważnych dyskusjach o przyszłości miasta, pomysłach na rozwój, z udziałem ekspertów i naukowców.
Nic z tego nie zostało. Mamy sztampową imprezę jakich wiele, a jedyna refleksja dotyczy doboru wykonawców, ceny piwa i zapiekanek.
and



Komentarze