Ważnym punktem na planie tomaszowskiej Nocy Muzeów był bunkier przy ul. Strzeleckiej, czyli Regelbau 621 z 1944 r. Dużo się działo zarówno w środku, jak i na terenie obok. Czynny był aż do północy, bo tyle osób przychodziło go zobaczyć.
Bunkier otworzyli pasjonaci fortyfikacji ze stowarzyszenia "Batalion Tomaszów". Mnóstwo osób chciało tego wieczoru zobaczyć jego wnętrze, choć w środku, jak to w bunkrze, dość ciasno, duszno i z mdławym światłem. To wszystko, jak również dawny, eksponowany sprzęt i wyposażenie wraz z opowieściami o obiekcie i jego przeznaczeniu, fanów historii z Michałem Stecem i Pawłem Gradem na czele, wprowadzało w fajny, wojenny i powojenny klimat.
Dostępny był peryskop SR9, dzięki któremu można było zobaczyć, jak wygląda obserwacja przedpola z R621. – Udostępnił go skansen forteczny Dąbrowiecka Góra spod Warszawy – mówi Michał Stec.
Dodatkowo odbył się pokaz pojazdów militarnych oraz klasycznych. Można było porozmawiać z rekonstruktorami historycznymi ubranymi w mundury z różnych epok. Były pojazdy Grupy Militarnej "Pilica" oraz wystawa Piotra ze Starachowic. Zainteresowaniem cieszył się willys MB, amerykański wojskowy samochód osobowo-terenowy z okresu II wojny światowej, który należy do Gustawa Grada z Lubochni. Przyjechał on ze swoimi kolegami. Fajne było stanowisko przeciwlotnicze z cekaemem, wystawione przez pasjonatów z Opoczna i Łodzi na czele z Krzysztofem Migdalskim oraz Grzegorzem i Adrianem Kuzikami. Można było zobaczyć wystawę pasjonatów fortyfikacji z Sochaczewa. – To ta sama linia umocnień, co nad Pilicą. Jej przedłużenie aż nad rzekę Bzurę – mówi Michał Stec. Przywiózł ją płk rezerwy Artur Gałecki. Przed bunkrem można było też zobaczyć pojazd milicyjny Andrzeja Wołczyka.
Joanna Dębiec



Komentarze