Ciekawie przebiegła Noc Muzeów 2024 w Skansenie Rzeki Pilicy i Grotach Nagórzyckich, podlegających pod Miejskie Centrum Kultury. Można było przenieść się w klimat dawnych nadpilicznych uzdrowisk i poczuć "piekielną" atmosferę dawnej kopalni piasku.
Ponad 1200 osób odwiedziło w sobotę, 18 maja Skansen Rzeki Pilicy. W tamtejszej świetlicy otworzono nową wystawę pt. "Nadpilickie letniska", nawiązującą głównie do dwudziestolecia międzywojennego, kiedy np. w Teofilowie lub Zakościelu funkcjonowały letniska. Ekspozycję tworzyły ciekawe eksponaty, meble z dawnych lat, dokumenty, zdjęcia itd., a po placówce przechadzali się dawni kuracjusze, czyli osoby wcielające się w te postaci z grupy teatralnej Katarzyny Sołtan-Baranowskiej z Miejskiego Centrum Kultury. Był też hrabia Antoni Ostrowski i jego małżonka Józefa, których zagrali Jan Łaski i Julia Piaskowska z SP nr 3 i SP 10.
Przyjechali oni bryczką Zygmunta Krajewskiego z Komorowa zaprzężoną w dwa konie. Pojazd i zwierzęta wzbudzały duże zainteresowanie, zwłaszcza dzieci. Odbyła się także prelekcja Andrzeja Kobalczyka, regionalisty i byłego dyrektora skansenu, który przekazał gościom garść ciekawostek o dawnych nadpilickich letniskach. – Adekwatne do tego tło stworzyła opracowana przeze mnie w 2014 roku wystawa o tej tematyce, którą w sobotę ponownie wyeksponowano w skansenowej świetlicy. Była to również stosowana okazja do promocji książki mojego autorstwa pt. "Z letnikami nad Pilicę", wydanej w 2017 roku – mówi A. Kobalczyk.
W skansenie można było również zobaczyć wystawę zabytkowych motocykli stowarzyszenia "Weteran". Było wspólne ognisko. O pojazdach pancernych opowiadał czołgista Jakub Piechota. Chętni, zwłaszcza dzieci, wchodzili do słynnego czołgu T-34, czyli podobnego do tego z filmu "Czterej pancerni i pies". Na scenie śpiewał Kazimierz Matecki. Rozbrzmiały m.in. słynne "Brunetki, blondynki". Mieszkańcy i przyjezdni spoza Tomaszowa chętnie odwiedzali skansenowy młyn, dawną carską toaletę, budynek, który niegdyś był spichlerzem dla żubrów w Spale czy stacyjkę z Czarnocina.
Tajemniczo i czasem strasznie było w sobotę w Grotach Nagórzyckich, które też cieszyły się zainteresowaniem gości. Przybyło 540 osób. Było zwiedzanie z przewodnikami, opowieści o dawnym użytkowaniu wyrobiska i spotkania w ciemnościach z dawnymi lokatorami grot, czyli zbójem Madejem i diabłem nagórzyckim. W te role wcielili się Mateusz Śliwiński i Jakub Galiniewicz. Zarówno groty, jak i obiekty skansenu zostały podświetlone.
Joanna Dębiec



Komentarze