- napisali w uroczystym glejcie Randia Filutowska i Piotr Pastusiak, kasztelanowa i kasztelan zamku w Inowłodzu. 12 stycznia odbyły się uroczystości związane z przywróceniem praw miejskich miastu królewskiemu Inowłódz. Każdy mógł usiąść na tronie i poczuć się jak król Kazimierz Wielki.
- Trochę z przymusu, ale się cieszą
Ostatnie przywracanie praw miejskich to trochę dobrowolny przymus wymyślony jeszcze przez poprzednią ekipę rządząca. Miejscowości, które utraciły prawa miejskie na skutek represji po powstaniu styczniowym, miały ponownie stać się miastami. W Inowłodzu do tego pomysłu początkowo podchodzono bardzo sceptycznie.
- To nie jest najważniejsze, mamy pilniejsze sprawy, inwestycje do zrealizowania - mówił Bogdan Kącki, wtedy jeszcze wójt gminy.
Jednak zgodnie z rządowymi wytycznymi w Inowłodzu przeprowadzono konsultacje społeczne. Mało kto się nimi zainteresował, ale większość z tych, którzy wyrazili swoje zdanie, była za miastem. Dlatego ruszył cały proces legislacyjny, którego finał odbył się 1 stycznia 2024 r. Zgodnie z rozporządzeniem Rady Ministrów (już nowej władzy, której ten pomysł też się spodobał) Inowłódz odzyskał prawa miejskie. Podobnie jak siedem innych miejscowości z województwa łódzkiego, tj.: Grabów, Kiernozia, Białaczów, Żarnów, Osjaków, Bolesławiec i Parzęczew. Wojewoda łódzki Dorota Ryl wręczyła włodarzom tych miejscowości akty powołań z nowym statusem - miasta. - Otwierają się przed Państwem nowe możliwości, jak choćby pozyskiwanie środków z nowych źródeł - powiedziała.
Z nowym rokiem na mapie Polski przybyły 34 nowe miasta i jest już ich w sumie 1013.
- 680 lat królewskiego grodu
12 stycznia w Inowłodzu świętowano przywrócenie praw miejskich. Na placu Kazimierza Wielkiego odsłonięto wielki dębowy tron. Każdy mógł na nim usiąść i poczuć się jak król Kazimierz. - Mamy nadzieję, że stanie się nową atrakcją Inowłodza. Ławeczka prezydenta Mościckiego w Spale się sprawdziła. Podobne inicjatywny są w innych miejscowościach - mówi burmistrz B. Kącki.
To Kazimierz Wielki wyniósł Inowłódz to rangi królewskiego miasta. O czym informował przygotowany specjalnie (przez Randię Filutowską i Piotr Pastusiaka, kasztelanową i kasztelana zamku w Inowłodzu) na tę uroczystość glejt (obwieszczenie).
- Wszem i wobec głosimy, czyniąc, by po wsze czasy znanym było, iż gród Inowłódz na powrót prawa miejskie odzyskuje i miastem się stawa. Jako ówczas jaśnie panujący król Kazimierz I, Wielkim zwany, uczynił w roku pańskim 1344. Jako primus inter pares (pierwszy wśród równych sobie) i Rada Ministrów najjaśniejszej Rzeczypospolitej dekretem rozporządzenia z dnia 27 lipca Anno Domini 2023 roku zarządzili, że od 1 stycznia roku pańskiego 2024 Inowłódz miastem będzie. Vivat! - czytamy.
Czyli historia miasta Inowłódz ma już 680 lat.
- Trzeci raz miastem
Jako osada istniał rzecz jasna wcześniej, w XI w. zbudowano kościół św. Idziego. W XIV w. zbudowano zamek, miasto otoczono murem obronnym. Inowłódz był ważnym miejscem na szlaku handlowym, grodem królewskim i siedzibą administracji zarządzającej królewskimi dobrami. Później również kasztelanii. - Dzisiejsza grupa rekonstruktorów zrzeszonych w Kasztelanii Inowłodzkiej nawiązuje to tamtych czasów. Jeśli chodzi o kompetencje średniowiecznego kasztelana, to sięgały one znacznie szerzej niż teren miasta. Bardziej na obszar dzisiejszego powiatu - mówi P. Pastusiak.
Inowłódz stracił prawa miejskie w 1550 r., ale szybko je odzyskał (w 1618 r.). To wynikało ze zmian własnościowych. Miasto na jakiś czas trafiło w prywatne ręce.
W 1655 r. Stefan Czarniecki stoczył tu zwycięską bitwę ze Szwedami, ale zamek został zniszczony. Po potopie szwedzkim Inowłódz już nigdy nie odzyskał dawnej świetności. W 1870 r., w wyniku represji po powstaniu styczniowym, stracił prawa miejskie.
Po ponad 154 latach znowu je odzyskał. Co oznajmiły fanfary ze średniowiecznej broni (jej repliki). Sołtys Lidia Kacprzak przekazała symboliczne klucze do miasta burmistrzowi Bogdanowi Kąckiemu. - Przez pięć wieków Inowłódz był miastem, czyli odzyskał swoją pozycję. Klimat miejski u nas był zawsze. Ludzie z okolicznych miejscowości od zawsze powtarzali, że przyjeżdżają do miasta - Inowłódz - mówi B. Kącki.
- Częściej potrząsną sakiewką?
W uroczystościach wzięli udział samorządowcy z sąsiednich gmin, przedstawiciele różnych instytucji i sami mieszkańcy. Był Dariusz Klimczak - minister infrastruktury, prezydent Marcin Witko, burmistrz Artur Pawlak. Przyjechał też Michał Wojtysiak - hetman wielki Kapituły Rycerstwa Polskiego, który z P. Pastusiakiem - heroldem KRP wręczył burmistrzowi B. Kąckiemu wyjątkową odznakę.
- Na zamku często organizujemy kapituły czy konwenty. Również wiele imprez historycznych, promujących Inowłódz, m.in. łżykwiat czy kramy. Na to potrzeba sporych nakładów. Ostatnio mieliśmy problemy z pozyskiwaniem środków zewnętrznych. Mam nadzieję, że nowe władze kraju zmienią tę sytuację. A władze królewskiego miasta spojrzą na nas przychylniej i częściej potrząsną sakiewką - mówi kasztelan inowłodzkiego zamku.
- Jako miasto nic nie stracimy. Pojawią się też nowe możliwości pozyskiwania środków. W planach mamy szereg inwestycji (rewitalizacja przystani, historycznego centrum), które mają spowodować, że do Inowłodza będzie przyjeżdżać jeszcze więcej turystów - odpowiada burmistrz.
12 stycznia odbyła się też uroczysta sesja Rady Miejskiej, a dr Jędrzej Tomasz Kałuży wygłosił wykład na temat historii Inowłodza. Wręczono też tytuły Honorowego Obywatela Gminy Inowłódz. Przyznano je: Józefowi Dyło, Jadwidze Baranowskiej i Jarosławowi Luterackiemu.



Komentarze