- Nie do jednego, wybranego narodu, tylko do wszystkich ludzi na tym świecie. Niezależnie od poglądów społecznych, politycznych czy przekonań religijnych. Do białych, żółtych i czarnych - mówi ks. Grzegorz Chirk, proboszcz parafii Świętej Rodziny w Tomaszowie. W sobotę, 6 stycznia w uroczystość Objawienia Pańskiego ulicami Tomaszowa wędrowali mędrcy ze Wschodu, a za nimi tłumy mieszkańców.
- Świętuje cały świat
Święto Trzech Króli, czyli Objawienie Pańskie, to jedno z najstarszych świąt chrześcijańskich, którego początki sięgają III wieku. Niesie uniwersalne przesłanie, niezależnie od wyznań, narodowości czy kultur. Ewangelia według św. Mateusza mówi, że pogańscy mędrcy ze Wschodu przybyli do Betlejem, żeby oddać pokłon narodzonemu królowi żydowskiemu. Ofiarowali mu złoto - symbol godności królewskiej, kadzidło - godności kapłańskiej i mirrę - wypełnienia proroctw mesjańskich oraz zapowiedź śmierci Jezusa. Orędzie pokoju płynące ze żłóbka zanieśli całemu światu. Objawienie Pańskie świętują katolicy, ewangelicy i prawosławni. Ci ostatni, posługujący się kalendarzem juliańskim, 6 stycznia obchodzili wigilię Bożego Narodzenia. Natomiast Trzech Króli świętują 13 dni później, czyli 19 stycznia, według kalendarza gregoriańskiego.
W Polsce 6 stycznia jako dzień wolny od pracy został wprowadzony w 1924 r. W 1960 r. święto zniesiono, wróciło w 2011 r., kiedy na ulicach polskich miast zaczęły pojawiać się orszaki. Z każdym rokiem było ich coraz więcej. W tym roku w Polsce było ich około 900. W ten sposób świętowano też w wielu innych krajach w Europie, ale również na innych kontynentach.
- Jeden z królów przyjechał limuzyną
Ten zwyczaj od 2013 r. jest praktykowany również w Tomaszowie. W minioną sobotę tomaszowianie świętowali już dwunasty raz. Wyruszyli z czterech tomaszowskich parafii. Orszak z kościoła św. Jadwigi Królowej poprowadził Kacper, w którego wcielił się Antoni Świercz. Wiernym z parafii Najświętszej Marii Panny Królowej Polski i św. Antoniego przewodził Baltazar. W jego rolę wcielił się Mamuye W. Silassie, Etiopczyk od wielu lat mieszkający w naszym mieście. Natomiast na czele orszaku z parafii św. Rodziny przyjechał król Melchior, w którego wcielił się Oliwier Kuźba (uczeń II LO), który podróżował białą limuzyną.
- W poprzednich latach mieliśmy króla podróżującego pojazdami napędzanymi koniami mechanicznymi: tirem, motocyklem, wozem strażackim. Dwa lata temu podróżował konno, a w ubiegłym roku wieloosobowym rowerem. W tym roku udało nam się zorganizować limuzynę, która wozi pary do ślubów. Tym razem mogli się nią przejechać uczestnicy orszaku. To była frajda szczególnie dla dzieci. Myślę, że taki pojazd wniósł jeszcze więcej kolorytu do orszaku. Już zastanawiamy się nad środkiem lokomocji na przyszły rok. Wiele osób podpowiada nam różne rozwiązania. Nie będziemy zdradzać, które wybierzemy. Chcemy, żeby to znowu była niespodzianka - mówi ks. G. Chirk.
- Mróz nie przeszkadzał
Mimo mrozu i przenikliwego zimna w orszaku szło wielu tomaszowian śpiewających kolędy. Niektórzy w koronach na głowach. - Nie jest tak zimno. Wystarczy się dobrze ubrać i można maszerować. To wielkie święto wszystkich chrześcijan, a właściwie wszystkich narodów. Trzeba nieść radość, świętować na ulicach. A przy okazji taki spacer dobrze zrobi nam dla zdrowia - powiedziała nam jedna z uczestniczek orszaku.
Dotarli do żłóbka na terenie parafii Najświętszego Serca Jezusowego przy ul. ks. Popiełuszki. Tam królowie złożyli dzieciątku dary: złoto, kadzidło i mirrę.
W rolę Świętej Rodziny wcieliła się rodzina Muchów: Katarzyna, Józef i ich syn Józef. Role pasterzy odegrali Łukasz Durma i Daniel Buczyński, a aniołów Anna Wiśniewska, Marta Gogól, Barbara Bernaciak i Piotr Czapnik, natomiast Heroda Andrzej Fąk.
Organizację całego wydarzenia wziął na barki ks. Łukasz Biś, wikariusz w parafii NSJ.
Uczestnicy orszaku mogli się rozgrzać kawą czy herbatą, czekoladą, był również gorący żurek i coś słodkiego. W kościele odbył się koncert Maciej Miecznikowskiego, a po nim msza święta o Objawieniu Pańskim.
ag



Komentarze