Pytają, jak było w Ciechocinku. Dobrze, chociaż bez sanatoryjnych rozrywek, bo trudno za taką uznać infekcję, która dotknęła większość kuracjuszy.
Co to było? A kto to wie? Nikt nie dociekał istoty sprawy, nie przeprowadzano testów, prawdopodobnie aby uniknąć kłopotliwych konsekwencji. Zalecenie lekarza sprowadziło się do "odpoczywać fizycznie i psychicznie, nie przemęczać się myśleniem". Odparłam łacińską maksymą "cogito ergo sum", na co medyk zwrócił ku mnie nierozumiejący wzrok.
Cóż, widocznie kultura antyczna w procesie nauczania nie ma już takiego znaczenia jak za moich młodzieńczych lat. Nic nie robić, a więc co? Spacerować! Piękne parki kurortu, tężnia i jej okolice, skłaniają do spacerów, ale trudno tak – bez myślenia. Znalazłam jednak sposób: szukanie grzybów. Najwięcej było białych muchomorów, trochę jadalnych, które mało kto zbiera i ... opieńki. Cała rodzina recepcjonistki miała ucztę, a radość biesiadników była tym większa, że wcześniej nie znali smaku tych grzybów. Wracałam z nadzieją przedłużenia jesiennej pogody, przecież obiecałam Państwu spotkanie w lesie. Ja byłam. Za Ossą krótko, bo padał deszcz: masa tłuszczek, pojedyncze pecłonki, kolonie młodych podgrzybków. Za źródłami: małe opieńki, parę pecłonek, dorodne kanie. Za Ujazdem: podgrzybki, gołąbki, opieńki, maślaki, listopadówki i jeden prawdziwek. Na targowisku masa różnorodności, z rydzami włącznie, jakby to nie była druga połowa listopada. Czy globalne ocieplenie jest zapowiedzią, że okrągły rok będziemy poszukiwaczami leśnych skarbów? A może matka natura chce nam zrekompensować inflację, drożyznę? Nie do przecenienia są walory smakowe i właściwości zdrowotne runa leśnego i równie ważne – oszczędności w budżecie domowym. Zostało nam jeszcze kilka dni, więc nie zważajmy na chłód, kaprysy pogody i ... na grzyby! A w sobotę, 25 listopada, spotkajmy się o godzinie 16 w auli im. św. Piusa X (przy kościele św. Antoniego) na wieczorze literacko-muzycznym. Kto chce posłuchać pięknych pieśni w wykonaniu Czesława Mincera, kto chce poznać, co piszę (poza felietonami), niech przybywa. Las i grzyby – dla ciała, muzyka i literatura – dla duszy. Myślimy i czujemy, więc jesteśmy. Oczywiście, zapraszam nie tylko grzybiarzy.
Emilia Tesz



Komentarze