Były pokazy psów myśliwskich, można było pobawić się na pikniku, a na głodnych i zmarzniętych czekała zupa z darów spalskich lasów. Leśnicy zachęcali też do sadzenia drzew.
Mimo nie najlepszej pogody w sobotę, 7 października na Hubertusa Myśliwskiego do Spały przyjechało kilka tysięcy osób.
Świętowanie zaczęło się od polowania hubertowskiego. Myśliwi przekonują, że to tradycja sięgająca przełomu VII i VIII w., czyli czasów św. Huberta, któremu podczas polowania ukazał się biały byk jeleń z gorejącym krzyżem między tykami poroża. Usłyszał głos Boży, żeby zostawił pogaństwo i uciechy tego świata. Tak też zrobił i dzisiaj czczony jest jako święty, patron myśliwych i leśników. Scena nawrócenia Huberta jest przedstawiona na ołtarzu głównym spalskiego kościółka. A święto mu poświęcone było obchodzone w Spale już w okresie międzywojennym.
Myśliwi nawiązali do tradycji w minioną sobotę. Po porannej mszy świętej wyruszyli na łowy. Nie chwalili się publicznie upolowaną zwierzyną. Zrezygnowano z pokotu w centrum Spały ze względu na protesty, jakie wzbudzał ten ceremoniał w ubiegłych latach.
Goście hubertusa bawili się na pikniku. Przygotowano szereg atrakcji dla dzieci. Były konkursy o tematyce leśnej. - Chcieliśmy pokazać historię, tradycję i kulturę łowiecką - mówią myśliwi. Swoje umiejętności prezentowali sygnaliści, sokolicy i jeźdźcy. Można było podziwiać też psy myśliwskie (cieszyły się dużym zainteresowaniem dzieci), chociaż było ich znacznie mniej niż zazwyczaj (w tym roku nie zorganizowano krajowej wystawy). Duże wrażenie na przyjezdnych zrobił przemarsz św. Huberta.
W wielkim kotle ugotowano zupę myśliwską z darów spalskich lasów, na bazie mięsa z dzika. Przygotowano kilkaset porcji. Darmowego posiłku wystarczyło dla wszystkich. - Świetne jedzenie. Można się rozgrzać. Zjadłem dwie porcje. Taka potrawa ma zupełnie innych smak niż dania przyrządzane z drobiu czy wieprzowiny, które są najczęściej w naszym menu domowym - mówił jeden z gości hubertusa.
Dziczyzna to zdrowe mięso. Zwierzęta leśne nie są karmione paszami z antybiotykami. Jedzą czysto i biegają. Dzięki aktywnemu trybowi życia dawka cholesterolu w ich mięsie jest trzykrotnie mniejsza niż u zwierząt hodowlanych. - Dlatego, że zwierzęta leśne nie są dokarmiane. Później to czuć na talerzu. Polską dziczyznę można zjeść nie tylko w wykwintnej restauracji, ale też na ulicy. Jak chociażby tutaj w Spale. To jedzenie dla każdego - przekonywał Jakub Wolski, który jak co roku gotował zupę na hubertusie.
Podczas Jarmarku Hubertowskiego można było spróbować (kupić) również innych potraw kuchni myśliwskiej, m.in. burgerów, bigosu, pierogów z mięsem jelenia, kiełbasy i pieczonego dzika.
Leśnicy zachęcali do sadzenia drzew. Rozdawali bezpłatne sadzonki. - W przyszłym roku będziemy obchodzić 100-lecie Lasów Państwowych. Prowadzimy działania w celu zwiększenia lesistości kraju i zachęcamy wszystkich do tego. Obecnie lasy zajmują 29,6 procenta powierzchni kraju. Dążymy do tego, żeby w 2050 r. stanowiły 33 procent - mówili leśnicy z Nadleśnictwa Spała.
ag



Komentarze