Piątego września przypada rocznica śmierci podporucznika Wojska Polskiego Stefana Karaszewskiego. Tomaszowianin poległ w kampanii wrześniowej 1939 r.
Urodził się 14 kwietnia 1915 r. w Harbinie (Mandżuria, Chiny), gdzie jego ojciec - Stanisław - odbywał służbę wojskową w wojsku rosyjskim, a później podjął pracę na kolei transsyberyjskiej. Po zakończeniu I wojny światowej Karaszewscy wrócili do rodzinnego Tomaszowa Mazowieckiego.
Tu Stefan, realizując swoje żołnierskie zamiłowania, wstąpił do lokalnego oddziału Związku Strzeleckiego "Strzelec". Służbę wojskową odbywał w 85. Pułku Strzelców Wileńskich w Nowej Wilejce pod Wilnem. W jej trakcie, w czerwcu 1939 r. zmarła jego kilkumiesięczna córka - na jej pogrzebie miał powiedzieć: żywy się w ich ręce nie oddam.
Planowo 10 września tego samego roku miał zakończyć służbę i przejść do rezerwy. Ale pod koniec sierpnia wraz ze swoim pułkiem, włączonym do armii "Prusy", został przerzucony do Łowicza, skąd pieszo dotarł do Piotrkowa Trybunalskiego. Walkę z Niemcami rozpoczął 5 września. Ranny, osłaniając odwrót swojego oddziału, w okolicy wsi Kosów pod Moszczenicą podjął samotną walkę przeciw kolumnie niemieckich czołgów. Przez około dwie godziny zdołał z pomocą karabinu maszynowego i granatów zniszczyć ich przynajmniej sześć, kilka kolejnych uszkodził. Okrążony, nie chcąc trafić do niewoli, odbezpieczając ostatni granat popełnił samobójstwo. Początkowo pochowany w swoim dole strzeleckim, później w Moszczenicy, ostatecznie spoczął na cmentarzu rzymsko-katolickim przy ul. Smutnej w Tomaszowie. Został pośmiertnie odznaczony Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski.
W miejscu walki i śmierci Stefana Karaszewskiego od 1976 r. posadowiony jest głaz z pamiątkową inskrypcją. We wtorek, 5 września odwiedziła je delegacja Jednostki Strzeleckiej 1002 Tomaszów Mazowiecki - ZS Strzelec OSW. Kwiaty i znicze ustawione zostały także na grobie bohatera oraz pod pamiątkową płytą na tomaszowskim cmentarzu wojennym.
Fot. www.js1002.org
wk



Komentarze