W zasadzie, już sam tytuł wystarczyłby za podsumowanie imprezy, która pod hasłem "Nocna Jazda Moto Show Arena" odbyła się w naszym mieście w niedzielę, 20 sierpnia.
Wystarczyła sama lektura naszpikowanego atrakcjami programu i obejrzenie profesjonalnie przygotowanych zapowiedzi, by czuć, że to będzie coś wyjątkowego. Jak się okazało, nie byliśmy w tym przekonaniu odosobnieni. Pierwsze bowiem, co rzucało się w oczy to tłumy, jakie wydarzenie przyciągnęło na tomaszowskie błonia przy ul. Strzeleckiej. Tu wstęp był otwarty, ale i na wejście do biletowanej strefy w Arenie Lodowej także nie brakowało chętnych. Rzesza ludzi to jedno. Robiła wrażenie, ale nie była w stanie skupić uwagi na dłużej. Odciągało ją bardzo szybko wszystko to, co zaproponowano gościom imprezy. Patrzyło się już tylko na mnogość i różnorodność aut (tych starszych, w tym klasyków, zadbanych i dopieszczonych w najdrobniejszych szczegółach, jak i motoryzacyjne nowości), namiotów, flag. Wyłapywało charakterystyczne dźwięki i zapachy. Wyczuwało się podobne emocje i wrażenia u innych. A przede wszystkim - pasję.
Wszędzie, gdzie się podeszło, zajrzało, widać było ogrom zaangażowania sztabu ludzi, który stał za przygotowaniem i przeprowadzeniem tego niezwykłego widowiska. Któremu udało się sprowadzić do naszego miasta w jednym czasie znakomitych gości specjalnych i znakomite pojazdy. Przygotować "otoczkę" - dla tych mniej odważnych prezentacje i pokazy (w tym ponad 200 aut czy popisowe jazdy mistrzyń i mistrzów kierownicy), dla tych bardziej kilka opcji na zafundowanie sobie zastrzyku adrenaliny, czy to w drift- lub off-road "taksówkach", czy też balonie lub śmigłowcu. Do tego food trucki, wesołe miasteczko, koncerty... To może i frazes, ale faktycznie ciężko to wszystko ubrać w słowa. Powtórzymy się: wiadomo było, że szykuje się wyjątkowe wydarzenie. Ale jego rozmach i spektakularność zdecydowanie przerosły oczekiwania. A tymczasem ekipa Nocnej Jazdy już zapowiada, że zmotywowana pozytywnym odbiorem i komentarzami w przyszłym roku postara się jeszcze bardziej i przygotuje jeszcze lepsze moto show...
Oczywiście, jak to przy takich okazjach bywa, byli i - delikatnie mówiąc - mniej zachwyceni. Właściwie to nawet wcale. I z nami, i z Urzędem Miasta kontaktowali się mieszkańcy pobliskich ulic, dla których impreza ta była niczym ponad to, że uciążliwym. Rozumiemy, że bywa niełatwo zamieszkiwać w tej okolicy. Tak jak w niedzielę, mieć za oknami nie tylko uciążliwy upał, ale też trwające pół dnia hałasy (i to drugi dzień pod rząd, wszak w sobotę na nadpilickich błoniach odbywał się piknik Lokalni Niebanalni). Rozumiemy ich rozgoryczenie, złość, w zasadzie na ich skargi nie ma dobrej odpowiedzi. Bo rozumiemy też, że takie wydarzenia są potrzebne, a niepodobna przeprowadzić je, nie generując sporej dawki decybeli. Pozwolimy sobie zacytować tu fragment internetowego wpisu prezydenta miasta Marcina Witko: Proszę również o wyrozumiałość mieszkańców okolicznych bloków i domów. Wiem, było wczoraj (wpis jest z 21.08 - dop. red.) trochę głośno. To wyjątkowa sytuacja. My też kiedyś byliśmy młodzi, a młodzież ma przecież swoje prawa ;)
Dodajmy jeszcze, że podczas wydarzenia prowadzona była zbiórka pieniędzy na doposażenie tomaszowskiego Schroniska dla Bezdomnych Zwierząt. Jej efekt nie jest jeszcze znany, ma jednak zostać wkrótce upubliczniony.
wk



Komentarze