Taka piosenka płynąca z głośnika towarzyszyła rozpoczęciu spotkania absolwentów dwóch równoległych klas ósmych z roku 1973 Szkoły Podstawowej nr 10.
Tamtej szkoły już nie ma, zlikwidowano ją w 1976 r. Powodem była likwidacja osiedla Kaczka. Dzielnicy już nie ma, ale zostali żyjący już w innych miejscach jej mieszkańcy. Kilkoro z nich postanowiło skrzyknąć klasowych kolegów i koleżanki na 50. rocznicę tamtego ważnego w ich życiu wydarzenia.
Przed pół wiekiem było ich 44 w klasach A i B. Udało się zebrać z tego grona 26 osób. Obliczyli też, że ponad 20 z tamtych ósmoklasistów już niestety nie żyje.
Za organizację spotkania 24 czerwca zabrały się Janina Antkowicz (z domu Krajewska), Barbara Dudkiewicz (obecnie Węglińska), Barbara Wnuk (Drochlińska), Aldona Gradowska i Krzysztof Kempa. Nie było to łatwe, bo tamta młodzież w dorosłym życiu rozsypała się po kraju i świecie. Niektórzy trafili do USA, Włoch (Sycylia), do Wielkiej Brytanii. Na spotkaniu nie mogło zabraknąć tych, którzy ich uczyli. Ich również jest coraz mniej, ale dotarli do pięciorga i przekazali zaproszenia paniom: Alicji Dymarek (Cybulskiej), Annie Filipińskiej, Elżbiecie Grzelak (Głowackiej) i panom Jerzemu Wojniłowiczowi oraz Januszowi Kurkowi.
Na miejsce spotkania wybrali salę bankietową w restauracji Malinowa, w dawnym ZDK Chemik, w bliskim Kaczce Wilanowie. Przywitali się, odświeżyli pamięć, poznając się na nowo. Na to wzruszające powitanie ich dawna wychowawczyni p. Ala przygotowała okolicznościowy wiersz - piosenkę. Dawni wychowawcy dostali "Świadectwa Wzorowego Nauczyciela" z czerwonym paskiem i bukiety róż. Oczywiście było wspólne zdjęcie, które trafi do specjalnego albumu przygotowanego z okazji jubileuszu. Zmarłych nauczycieli i kolegów uczczono chwilą zadumy nad przemijaniem. Przy biesiadnym stole były długie rozmowy i wspomnienia przerwane tańcami.
Pisząc to, pozwolę sobie na pewną refleksję. Tak się złożyło, że po raz któryś byłem zaproszony na takie spotkanie byłych uczniów SP nr 10. Kaczka i jej szkoła to musiało być specyficzne miejsce, że pomimo iż nie ma już Kaczki szkoły z ul. Luboszewskiej, zostały więzi, przyjaźnie i towarzyskie spotkania, które trwają, są odnawiane mimo upływu lat. Chce się powiedzieć, tak trzymać. Aha, jeszcze jedno, do "dziesiątki" uczęszczały dzieci nie tylko z Kaczki, bo również z Luboszew, przysiółka Łąki Henrykowskie (obecnie ul. Henrykowska) i Marianki.
J. Pampuch



Komentarze