Udany festyn rodziny odbył się w niedzielę, 18 czerwca w Zespole Szkół w Wiadernie. Przyjechały tłumy. Na finał wystąpił Nowator.
Po czteroletniej przerwie spowodowanej pandemią, organizatorzy powrócili z coroczną tradycją i pokazali XI już odsłonę tego wydarzenia. Był program artystyczny w wykonaniu przedszkolaków i uczniów Zespołu Szkół w Wiadernie. Można było wziąć udział w pokazie sprzętu strażackiego, obejrzeć ścigacze, radiowozy policyjne oraz założyć alkogogle. Wsparcia nie odmówiło organizatorom Bractwo Motocyklowe "STRZELEC" z Tomaszowa.
- W tegorocznej edycji imprezy, do przygotowanych atrakcji, dołączyła jeszcze jedna frajda dla fanów motoryzacji. Dzięki uprzejmości Nocnej Jazdy Tomaszów Mazowiecki, mogliśmy korzystać z przejażdżek fordem mustangiem – mówi Arkadiusz Świech, dyrektor ZS w Wiadernie. Na scenie przy boisku wystąpiła Violetta Rak, podopieczni Powiatowego Centrum Animacji Społecznej oraz pochodzący z Opoczna znany w Polsce muzyk, raper, Nowator, który jest teraz mieszkańcem gminy Tomaszów. Trzeba przyznać, że występ cieszył się dużym zainteresowaniem i był udany pomimo deklarowanej przez Nowatora niedyspozycji głosowej po wcześniejszych koncertach. Zagrała też grupa "Lokata".
Nie byłoby rodzinnego festynu bez gier i konkursów oraz warsztatów artystycznych. Do tej części imprezy przyłączył się Gminny Dom Kultury w Wiadernie. Dostępna była strefa gastronomiczna. Goście mogli spróbować dań przygotowanych przez rodziców uczniów ZS w Wiadernie, przyjaciół szkoły oraz członkiń Koła Gospodyń Wiejskich "Wiadernianki". Wśród festynowych pyszności znalazł się żurek (przygotowany przez centrum MOLO), grochówka, pajda ze smalcem, pierogi, potrawy z grilla, dzik (który stał się niemal kultową atrakcją kulinarną festynu) i wiele, wiele innych. Odbyła się loteria fantowa, na zakończenie której wylosowano główne nagrody. Frekwencja była tak duża, że wiele osób musiało zostawić swoje samochody daleko od terenu szkoły. Festynowi nie przeszkodziła ani burza, ani deszcz. Ciemne chmury, nadciągające nad Wiaderno, ostatecznie po prostu tu nie dotarły.
J.D.




Komentarze