Park Solidarność, zwany "muszlą", będzie, co planowane jest od lat, rewitalizowany. Tomaszowianie będą mieć nowy amfiteatr, fontannę, miejsce na pikniki i... mobilną widownię, ustawianą w zależności od potrzeby. Wycięte zostaną 54 drzewa.
Projekt rewitalizacji parku miejskiego, będącego najstarszym kompleksem parkowym w naszym mieście, przygotowali architekci Artur Cebula oraz Anna Kunkel z pracowni, która obecnie projektuje między innymi zabytkowy park w Nałęczowie. O założeniach swojej koncepcji architekt Artur Cebula wraz z prezydentem Marcinem Witko i Adamem Koziełkiem, dyrektorem Wydziału Rozwoju, Inwestycji i Klimatu UM, mówili podczas konferencji prasowej zorganizowanej 12 maja.
Park nie będzie wiele się różnił od obecnego. Ingerencja w istniejącą zieleń nie będzie duża, m.in. z uwagi na zabytkowy drzewostan.
Usunięte będą drzewa uschnięte, chore, które mogą powodować zagrożenie. - Wykorzystamy wodę opadową do podlewania, wymienimy nawierzchnię alejek na wodoprzepuszczalną, odbudujemy amfiteatr, który umożliwi organizowanie imprez plenerowych, i przywrócimy serce parku, czyli fontannę z istotnymi elementami, które są częścią herbu Tomaszowa, czyli niedźwiedziami - mówi architekt Artur Cebula. Fontanna i muszla będą nowe, a więc nie będą już zabytkowe. Starej muszli już od kilku lat nie ma, a fontanna zostanie rozebrana ze względu na kiepski stan techniczny. Powstanie pawilon parkowy z zielonym dachem i sceną plenerową. Nowa muszla będzie zadaszona lekką membraną na łukach z drewna klejonego, zaś scena o powierzchni 144 metrów kwadratowych powinna pomieścić, jak twierdzi projektant, nawet zespół Mazowsze lub orkiestrę symfoniczną.
Co ciekawe przed nowym amfiteatrem nie będzie ustawionych na stałe ławek, krzesełek, czyli widowni. - Widownia będzie mobilna, miejska, ustawiana według potrzeb przed daną imprezą, wydarzeniem kulturalnym - tłumaczy Joanna Budny, rzeczniczka UM w Tomaszowie. - Dzięki temu uzyskana zostanie przestrzeń do piknikowania. Będzie tam można przyjść z rodziną i miło spędzić czas. Widownia mobilna jest dobrym rozwiązaniem, zwłaszcza, że każda impreza jest inna, mniej miejsc siedzących potrzeba podczas koncertu rockowego, a więcej przy muzyce poważnej. Ławki do siedzenia w parku oczywiście będą się znajdować - dodaje.
Żeby muszla powstała, trzeba usunąć rosnące tam topole. - Zdecydowaliśmy się wyciąć te najbardziej spróchniałe i stare - zaznacza prezydent Marcin Witko. Wycinka budzi jednak wątpliwości wśród mieszkańców. Projektanci tłumaczą zaś, że każde drzewo znajdujące się w parku zostało zmierzone i opisane oraz przeanalizowane. W parku mają być usunięte 42 drzewa z niemal 1000, które tam są. W zamian posadzone zostaną nowe. Pojawią się szpalery grabowe. Nasadzonych zostanie ok. pół hektara krzewów. W parku będzie monitoring oraz regulowane oświetlenie LED-owe.
Staw ma się niewiele zmienić. - Zostanie oczyszczony i minimalnie pogłębiony - mówi Adam Cebula. Będą fontanny. Zostanie nasadzona roślinność wodna. Na zbiorniku ma powstać domek dla łabędzi. Nowością ma być również to, że park zostanie ogrodzony i planowane jest jego zamykanie na noc, by uniknąć przypadków dewastacji (co, jak wiadomo, w parku się zdarza, psute są np. ławki i kosze na śmieci). Spowoduje to jednak brak komunikacji - skrótu między ulicą św. Antoniego i Warszawską, osiedlem Wenecja itp. W parku powstaną nowe elementy małej architektury: ławki, kosze, podświetlane siedziska, miejsca dla rowerów. Dla dzieci będzie nowy plac zabaw. Warto zauważyć, że w parku nie będzie zrobionej tężni, co jeszcze niedawno planowano i zapowiadano w magistracie. - To obcy element dla parku historycznego, jest to element parków uzdrowiskowych - tłumaczy architekt. Mieszkańcy zwracają uwagę na brak ciągów komunikacyjnych, rowerowych z parkiem Bulwary, co jest dużym błędem i utrudni w przyszłości powstanie tras rowerowych z prawdziwego zdarzenia.
Miasto, jak zapowiedział prezydent, jest na etapie uzyskiwania pozwoleń na budowę i na przełomie czerwca i lipca ma być już ogłoszony przetarg. - Plan mamy taki, żeby w kwietniu bądź maju 2024 r., mieszkańcy mogli już cieszyć się tym miejscem na nowo - mówi Marcin Witko.
Joanna Dębiec



Komentarze