W miniony weekend zamek w Inowłodzu znowu stał się średniowieczną twierdzą. Zjechało do niego ponad 100 rekonstruktorów z całej Polski. Odbyły się turnieje walk na miecze (na szczęście nie polała się krew) i łuczników. W wieży otwarto też wystawę tarcz herbowych należących do Kapituły Rycerstwa Polskiego. - Łżykwiat kasztelański był początkiem sezonu, w którym w Inowłodzu planujemy sporo wydarzeń - mówi Piotr Pastusiak, kasztelan inowłodzkiego zamku, który zgodził się na rozmowę z TIT.
- Łżykwiat, czyli po staropolsku kwiecień.
- Tak, nazwa imprezy nawiązuje do średniowiecza. Trzeci raz początek sezonu uczciliśmy w ten sposób w Inowłodzu, ale pierwszy raz z takim rozmachem. Wcześniej przeszkadzały nam ograniczenia pandemiczne. Rekonstruktorzy byli spragnieni spotkań, ruchu. W końcu mogą bawić się jak dawniej i pokazywać życie sprzed wieków.
- To rekonstruktorzy z okresu średniowiecza. Przyjechali do Inowłodza właściwie z całej Polski.
- Właściwie wszyscy prezentowali ubiór z tej epoki - od wczesnego do późnego średniowiecza. Przyjechało do nas ponad 100 rekonstruktorów, m.in. z: Krakowa, Częstochowy, Mławy, Szczytna, Piotrkowa Tryb. czy Zduńskiej Woli. Gościła też Chorągiew Ziemi Łęczyckiej, która skupia wiele grup rycerskich z całej Polski. Już przygotowują się do lipcowej inscenizacji bitwy pod Grunwaldem.
- Zamek był oblężony przez kilka dni.
- Tak, zjechali już w piątek. Wieczorem odbyła się nasza, wewnętrzna inauguracja, w sobotę i niedzielę już oficjalne wydarzenia otwarte dla widzów. Myślę, że Inowłódz zyskał na wartości jako miejsce spotkań rycerstwa, ze względu na dbanie u nas o szczegóły, pewną poprawność rekonstruktorską. Nawet buty muszą być przypisane do danego ubioru i zgodne z daną epoką. Dlatego tak chętnie zjeżdżają do nas bractwa. Przecież wcześniej gościliśmy też grupy z Kłodzka, Torunia czy Sandomierza.
- Były turnieje, zabawy, ale nie mogło też zabraknąć walk na miecze.
- To wzbudza zawsze największe emocje. Na szczęście nikt nie ucierpiał, nie polała się krew. Jeśli chodzi o turniej łuczniczy, to pierwszy raz dopuszczalny był tylko łuk historyczny, strugany z jednego kawałka patyka. Wcześniej były to łuki kompozytowe. Dużą popularnością cieszył się też turniej gry w kubba, czyli swego rodzaje szachy Wikingów. Chociaż bardziej podobne do naszych kręgli. Do dzisiaj jest to bardzo popularna gra w Norwegii. Wydaje się prosta, bo rzuca się patykami do kołków, ale wzbudza duże emocje.
- Można powiedzieć, że do Inowłodza zawitał kwiat polskiego rycerstwa - członkowie kapituły i konwentu.
- Byli hetmani wielki i polny, kanclerz, namiestnicy Mazowsza, Wielkopolski, Prus, Prewot - osoba odpowiedzialna za kontakt z rzemiosłem i sztuką i Herold (czyli ja), zajmujący się heraldyką, herbami i innymi formami plastycznymi.
- W zamkowej wieży zgromadzono regalia (tarcze herbowe) Kapituły Rycerstwa polskiego – największej w naszym kraju organizacji zrzeszającej bractwa odtwórców historycznych, również drużynę Kasztelani Inowłodzkiej.
- Wcześniej były na zamku w Gniewie (woj. pomorskie). Jednak tamtejszy samorząd sprzedał obiekt. Nowy właściciel (firma mleczarska) twierdził, że kupił zamek razem z regaliami (tarczami, glejtami i chorągwiami hetmańskimi). Jednak od zawsze były własnością kapituły (od połowy lat 90. ub.w., kiedy powstała podczas zjazdu na Dworze Artusa w Gdańsku). Przez ostatnie lata walczyłem o ich odzyskanie. W końcu się udało i zostały umieszczone na zamku w Inowłodzu. Myślę, że w najbliższym czasie konwenty kapituły będą odbywać się u nas regularnie. Z racji położenia w centralnej Polsce wszyscy mają tu podobną odległość.
- Łżykwiat kasztelański był otwarciem sezonu. Jakie plany na najbliższe miesiące.
- Na początek wakacji, przy okazji nocy świętojańskiej, chcemy zorganizować Kramy Inowłodzkie. Mam nadzieję, że tym razem uda nam się pozyskać niezbędne środki na ten cel (potrzeba około 100 tysięcy złotych) i rzemieślnicy, konni i sokolnicy zjadą do Inowłodza. W ubiegłym roku ze względu na brak funduszy impreza miała okrojony charakter. Jesteśmy dobrej myśli. Współpracujemy z Gminnym Centrum Kultury, które stara się o dotacje na ten cel. Natomiast pod koniec wakacji planujemy (przy okazji Dni Inowłodza) tzw. Klechdy kasztelańskie, czyli przeniesiemy się w świat średniowiecznych baśni i opowiadań.
- Dziękuję za rozmowę i życzę powodzenia.
Rozmawiał Adrian Grałek



Komentarze